S&P500 nie wspiął się na szczyt

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2014-02-25 22:04

Sesja na Wall Street zakończyła się spadkiem wszystkich najważniejszych indeksów.

Choć po słabym początku sesji, na który wpływ mogły mieć kolejne słabe dane makroekonomiczne, kupujący dźwignęli indeksy nad kreskę, to im bliżej było końca handlu, tym podaż przeważała i o atakowaniu szczytów na S&P500 trzeba było zapomnieć przynajmniej na jeden dzień.

Na zamknięciu sesji indeks S&P500 spadł o 0,13 proc., Dow Jones o 0,17 proc., a Nasdaq o 0,13 proc.

Do zakupów nie zachęciły wspomniane dane makro - grudniowy indeks S&P/Case-Shiller monitorujący ceny domów w 20 amerykańskich metropoliach spadł o 0,1 proc. Rynek oczekiwał tymczasem wzrostu o 0,7 proc, wobec wzrostu o 0,9 proc. miesiąc wcześniej.

None
None

Rozczarowujący był też wskaźnik zaufania konsumentów Conference Board, który spadł do 78,1 pkt., choć analitycy oczekiwali zwyżki do ponad 80 pkt.
Inwestorzy pilnie śledzili wczoraj doniesienia z konferencji Jamiego Dimona, szefa banku JP Morgan. Instytucja zapowiedziała zmniejszenie zatrudnienia o 5 tys. osób (2 proc. załogi) w 2014 r. Kurs JP Morgan spadł o niespełna 2 proc.

Wyraźnie drożały za to akcje LinkedIn, portalu społecznościowego, który poinformował o „odpaleniu” chińskiej wersji.

Nawet o ponad 40 proc. w górę szedł kurs Zulily, internetowego sklepu, specjalizującego się w sprzedaży odzieży dla kobiet i dzieci. Firma, której akcje w listopadzie debiutowały na giełdzie, pochwaliła się zyskami znacznie wyższymi od oczekiwań – zysk na akcje wyniósł 10 centów, wobec 4 centów, prognozowanych przez analityków.

Lepsze od prognoz rezultaty pokazali też inni detaliści – Home Office i Macy’s, co pomogło indeksom przede wszystkim w pierwszej fazie sesji.

Mocno w górę szedł kurs Tesli, producenta aut elektrycznych. Dwucyfrową zwyżkę akcjonariusze zawdzięczają rekomendacji od banku Morgan Stanley, którego analitycy podwoili cenę docelową walorów spółki.

O ponad 9 proc. taniały za to akcje Office Depot, dostawcy mebli i akcesoriów biurowych, bo raport kwartalny okazał się słaby – straty się powiększyły, spadły też marże, co analitycy wiążą z kosztami połączenia z rywalem – OfficeMax. Przecena Office Depot zaszkodziła też innemu przedstawicielowi branży – firmie Staples.