Amerykańscy inwestorzy sprzedawali we wtorek akcje. Do zakupów mogła zniechęcać bliskość historycznego maksimum S&P500. Do tego zamieszanie wywołały dane makro. Z jednej strony zaskakująco wielki okazał się deficyt handlowy w marcu, co według niektórych ekonomistów może oznaczać iż PKB USA spadł w pierwszym kwartale. Z drugiej, najwyższy od pięciu miesięcy odczyt ISM sektora usług odebrano jako zwiastun dobrych danych z rynku pracy. Taniał dolar i obligacje skarbowe. Zdrożało złoto, a notowania ropy na NYMEX zakończyły się najwyższym kursem zamknięcia w tym roku.

Spadła wartość wszystkich 10 indeksów głównych segmentów S&P500. Najmocniej taniały spółki użyteczności publicznej (-2,3 proc.), IT i usług telekomunikacyjnych (po -1,6 proc.). Najlepiej na tle rynku wyglądały segmenty finansowy (-0,8 proc.) i dóbr codziennego użytku (-0,7 proc.). Na zamknięciu taniało 89 proc. spółek z S&P500 i 96 proc. z Nasdaq 100. Na 30 blue chipów wchodzących w skład średniej Dow Jones staniało 28. Najmocniej spadły kursy Intela (-2,4 proc.), Apple (-2,25 proc.) i Home Depot (-1,8 proc.). Jako jedyne nie staniały we wtorek McDonald's (0,0 proc.) i Visa (0,6 proc.). Spadł kurs Microsoftu (-1,3 proc.) po pojawieniu się pogłosek, że rozważa ofertę przejęcia Salesforce. Kurs tego ostatniego wzrósł o prawie 6 proc.