Pod koniec sierpnia giełdowa ABC Data ujawniła, że od marca 2016 r. prowadziła rozmowy na temat przejęcia notowanej na NewConnect S4E. Firma specjalizuje się w sprzedaży pamięci masowych (rodzaj serwera), regularnie wypracowuje zyski, ale ich wysokość w ostatnich latach jest dość zróżnicowana.
Uzgodniona przez ABC Datę cena zależy zaś od wyników przejmowanej spółki. Generalnie jednak za 81,3 proc. akcji S4E zgodziła się zapłacić 19,8-25,4 mln zł. To 2-2,5 razy więcej niż w wyniku kilku operacji uzyskał za większy pakiet akcji S4E giełdowy fundusz MCI Capital, który w szczytowym okresie miał 97,6 proc. udziałów spółki. Ostatnich pozbył się w 2010 r. Obecnie zaś ma 61,5 proc. ABC Daty.
— Inwestycja ABC Daty w S4E dotyczy spółki w zupełnie innym stadium rozwoju. W trakcie sześciu lat od dezinwestycji MCI S4E zwiększyła trzykrotnie skalę, całkowicie zmieniła zespół zarządzający i znacząco zdywersyfikowała model biznesowy. Zbiegło się to ze zmianą strategii ABC Daty, która zamierza oprzeć rozwój m.in. na budowie usług z wartością dodaną, czyli takich, jakie świadczy S4E — komentuje Maciej Kowalski, wiceprezes ABC Daty i partner inwestycyjny w Private Equity Managers, spółce zarządzającej funduszami MCI.
Struktura akcjonariatu S4E wskazuje jednak, że pakietu, o jakim myśli ABC Data, nie da się kupić, jeśli akcji nie sprzedadzą inwestorzy, którym kilka lata temu sprzedało je MCI — Ingalil Holdings i Roman Pudełko. Razem mają ponad połowę.
Dekada z funduszem
MCI Capital (wtedy jeszcze MCI Management) pojawił się w S4E niespełna pół roku po założeniu spółki przez Romana Pudełkę i pięć innych osób fizycznych. W czerwcu 2001 r. objął nową emisję akcji, stając się właścicielem 90,9 proc. spółki. W ciągu roku objął dwie kolejne emisje, podwyższając udział do 97,6 proc.
Łącznie zainwestował 4 mln zł. Spieniężanie inwestycji fundusz rozpoczął w czerwcu 2006 r. S4E dokonała wtedy obniżenia kapitału poprzez umorzenie części akcji — częściowo bez wynagrodzenia dla akcjonariuszy, a częściowo za wynagrodzeniem. MCI dostał 1 mln zł. Na resztę pieniędzy czekał do startu NewConnect w 2007 r.
S4E była jedną z pięciu spółek, od których zaczęła się historia tego rynku, i pozostaje jedną z tych, które przeczą opinii, że na NewConnect notowane są wyłącznie śmieciowe firmy. Przed debiutem kadra menedżerska S4E odkupiła od MCI 25 proc. akcji spółki za 1,7 mln zł. W ofercie prywatnej poprzedzającej debiut MCI sprzedał kolejne papiery za 3,4 mln zł. Udział funduszu w akcjonariacie spadł do 43 proc. Potem MCI sprzedawał jeszcze niewielkie pakiety akcji za symboliczne kwoty w ramach programu opcji menedżerskich. W 2010 r. pozbył się ostatnich 40,1 proc. w ramach transakcji zbliżonej do wykupu menedżerskiego.
Czasy się zmieniły
Według wyceny z 2010 r., pakiet, jaki obecnie chce kupić ABC Data, byłby wart 8,8 mln zł. Łącznie w latach 2006, 2007, 2008 i 2010 za akcje S4E fundusz uzyskał niespełna 10,5 mln zł. Ponadto w latach 2013 i 2014 S4E wypłacał dywidendy. Gdyby MCI zachował pakiet z 2010 r., z tych transferów uzyskałby kolejne 2,5 mln zł.
— W tym przypadku nie ma nic nadzwyczajnego, wpisuje się on w standard rynku inwestycyjnego. Wystarczy wspomnieć wiele przykładów z sektora private equity takich jak Żabka, Astercity, Emitel, GTS Ultimo i wiele innych, gdzie nabywającym aktywo jest fundusz, który następnie sprzedaje je z 2-3-krotnym zwrotem i to samo powtarza — ale z innego już poziomu — nabywca, będący często również funduszem private equity.
W momencie wyjścia z inwestycji MCI koncentrował działalność w segmencie venture capital. Z zasady fundusze venture capital mają określony horyzont inwestycyjny i zwrot z inwestycji. Po ich osiągnięciu wychodzą z inwestycji, sprzedając ją innemu funduszowi, inwestorowi strategicznemu i/ lub menedżerom. Wyjście z S4E nastąpiło po ośmiu latach od inwestycji w start-up, a MCI osiągnął średnioroczną wewnętrzną stopę zwrotu [IRR, czyli stopę składaną — red.] w wysokości 17 proc., czyli zainwestowane pieniądze zwróciły się trzykrotnie — podsumowuje Maciej Kowalski. © Ⓟ


