S4E wraca jak bumerang

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2016-09-14 22:00

Ile wart jest rozwój biznesu? Spółka portfelowa MCI chce przejąć S4E znacznie drożej, niż wyceniło ją MCI, sprzedając akcje kilka lat temu

Pod koniec sierpnia giełdowa ABC Data ujawniła, że od marca 2016 r. prowadziła rozmowy na temat przejęcia notowanej na NewConnect S4E. Firma specjalizuje się w sprzedaży pamięci masowych (rodzaj serwera), regularnie wypracowuje zyski, ale ich wysokość w ostatnich latach jest dość zróżnicowana.

Uzgodniona przez ABC Datę cena zależy zaś od wyników przejmowanej spółki. Generalnie jednak za 81,3 proc. akcji S4E zgodziła się zapłacić 19,8-25,4 mln zł. To 2-2,5 razy więcej niż w wyniku kilku operacji uzyskał za większy pakiet akcji S4E giełdowy fundusz MCI Capital, który w szczytowym okresie miał 97,6 proc. udziałów spółki. Ostatnich pozbył się w 2010 r. Obecnie zaś ma 61,5 proc. ABC Daty.

— Inwestycja ABC Daty w S4E dotyczy spółki w zupełnie innym stadium rozwoju. W trakcie sześciu lat od dezinwestycji MCI S4E zwiększyła trzykrotnie skalę, całkowicie zmieniła zespół zarządzający i znacząco zdywersyfikowała model biznesowy. Zbiegło się to ze zmianą strategii ABC Daty, która zamierza oprzeć rozwój m.in. na budowie usług z wartością dodaną, czyli takich, jakie świadczy S4E — komentuje Maciej Kowalski, wiceprezes ABC Daty i partner inwestycyjny w Private Equity Managers, spółce zarządzającej funduszami MCI.

Struktura akcjonariatu S4E wskazuje jednak, że pakietu, o jakim myśli ABC Data, nie da się kupić, jeśli akcji nie sprzedadzą inwestorzy, którym kilka lata temu sprzedało je MCI — Ingalil Holdings i Roman Pudełko. Razem mają ponad połowę.

Dekada z funduszem

MCI Capital (wtedy jeszcze MCI Management) pojawił się w S4E niespełna pół roku po założeniu spółki przez Romana Pudełkę i pięć innych osób fizycznych. W czerwcu 2001 r. objął nową emisję akcji, stając się właścicielem 90,9 proc. spółki. W ciągu roku objął dwie kolejne emisje, podwyższając udział do 97,6 proc.

Łącznie zainwestował 4 mln zł. Spieniężanie inwestycji fundusz rozpoczął w czerwcu 2006 r. S4E dokonała wtedy obniżenia kapitału poprzez umorzenie części akcji — częściowo bez wynagrodzenia dla akcjonariuszy, a częściowo za wynagrodzeniem. MCI dostał 1 mln zł. Na resztę pieniędzy czekał do startu NewConnect w 2007 r.

S4E była jedną z pięciu spółek, od których zaczęła się historia tego rynku, i pozostaje jedną z tych, które przeczą opinii, że na NewConnect notowane są wyłącznie śmieciowe firmy. Przed debiutem kadra menedżerska S4E odkupiła od MCI 25 proc. akcji spółki za 1,7 mln zł. W ofercie prywatnej poprzedzającej debiut MCI sprzedał kolejne papiery za 3,4 mln zł. Udział funduszu w akcjonariacie spadł do 43 proc. Potem MCI sprzedawał jeszcze niewielkie pakiety akcji za symboliczne kwoty w ramach programu opcji menedżerskich. W 2010 r. pozbył się ostatnich 40,1 proc. w ramach transakcji zbliżonej do wykupu menedżerskiego.

Czasy się zmieniły

Według wyceny z 2010 r., pakiet, jaki obecnie chce kupić ABC Data, byłby wart 8,8 mln zł. Łącznie w latach 2006, 2007, 2008 i 2010 za akcje S4E fundusz uzyskał niespełna 10,5 mln zł. Ponadto w latach 2013 i 2014 S4E wypłacał dywidendy. Gdyby MCI zachował pakiet z 2010 r., z tych transferów uzyskałby kolejne 2,5 mln zł.

— W tym przypadku nie ma nic nadzwyczajnego, wpisuje się on w standard rynku inwestycyjnego. Wystarczy wspomnieć wiele przykładów z sektora private equity takich jak Żabka, Astercity, Emitel, GTS Ultimo i wiele innych, gdzie nabywającym aktywo jest fundusz, który następnie sprzedaje je z 2-3-krotnym zwrotem i to samo powtarza — ale z innego już poziomu — nabywca, będący często również funduszem private equity.

W momencie wyjścia z inwestycji MCI koncentrował działalność w segmencie venture capital. Z zasady fundusze venture capital mają określony horyzont inwestycyjny i zwrot z inwestycji. Po ich osiągnięciu wychodzą z inwestycji, sprzedając ją innemu funduszowi, inwestorowi strategicznemu i/ lub menedżerom. Wyjście z S4E nastąpiło po ośmiu latach od inwestycji w start-up, a MCI osiągnął średnioroczną wewnętrzną stopę zwrotu [IRR, czyli stopę składaną — red.] w wysokości 17 proc., czyli zainwestowane pieniądze zwróciły się trzykrotnie — podsumowuje Maciej Kowalski. © Ⓟ

Możesz zainteresować się również: