Są urzędnicy, którzy rozumieją swoją misję

Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 2002-09-26 00:00

Miło mieć świadomość, że mamy w Polsce instytucje, które rzetelnie wykonują swoją pracę (co oczywiście nie oznacza, że nie popełniają błędów). Błądzić każdy może, jeśli tylko potrafi uczyć się na błędach (najlepiej na cudzych). Najważniejsza w pracy urzędników jest jednak stabilność i przewidywalność. Bez nich przedsiębiorcy skazani są na ciągłe kombinowanie i dostosowywanie się do widzimisię polityków.

Rada Polityki Pieniężnej popełniała błędy. Ale potrafiła się na nich uczyć. Przede wszystkim jednak udowadniała, tak jak zrobiła to wczoraj, że podstawą jej pracy jest sytuacja gospodarcza i poziom inflacji. Słowem — urzędnicy robią to, za co płacą im podatnicy. Sytuacja wręcz idealna, choć pamiętać należy, że tak powinno być — inflacja jest coraz niższa, zagrożenia nie widać, to obcinamy stopy. I już.

Inna sprawa, że przyzwyczailiśmy się przywiązywać sporą wagę do kolejnych decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Argumentem „za” są oczywiście kompetencje jej członków. Jednak same decyzje rady przestają mieć znaczenie dla gospodarki — inwestorzy zawczasu je dyskontują, a banki i tak nie redukują oprocentowania kredytów w skali współmiernej do obniżek stóp. Znów jednak — sytuacja taka jest jak najbardziej normalna. To się nazywa neutralne nastawienie — mimo że RPP już trochę zdewaluowała to określenie, utrzymując neutralność i jednocześnie obniżając stopy o kilkanaście punktów.

Najważniejsze jednak, że przedsiębiorcy wiedzą, co będzie jutro. Przynajmniej jeśli chodzi o działania RPP. Bo rządom ufać nie można — jeden zapowiada (w formie obowiązującej ustawy), że firmy zapłacą 24-proc. podatek od zysków, inny zaś uznaje, że to za mało, i na trzy miesiące przed rozpoczęciem roku podatkowego ustala stawkę aż na 27 proc. Czy w takich warunkach można prowadzić interesy? Można. Jeśli jest się zadłużoną i nierentowaną firmą państwową, to nawet bardzo długo.

Paranoi ciąg dalszy

W naszej publikacji z 17 września 2002 r., zatytułowanej „Resort finansów odsłania prawdziwe oblicze” ustosunkowaliśmy się do sprostowania ministerstwa do jednego z naszych wcześniejszych artykułów, zaznaczając, że treść sprostowania znamy jedynie ze słynnej strony internetowej resortu, bo sam dokument jeszcze do nas nie dotarł. Dostaliśmy go co prawda dzień później, jednak nasz artykuł wywołał w ministerstwie taką burzę, że od tego czasu regularnie otrzymujemy WSZYSTKIE sprostowania, jakie biuro prasowe resortu produkuje. A że jest tego sporo, nasz faks ledwie radzi sobie z drukowaniem.

Oczywiście cieszy nas niezwykle pracowitość i sumienność urzędników, jednak wciąż stoimy na stanowisku, że przekraczanie granic paranoi jest niebezpieczne. Szanownym Czytelnikom prezentujemy zaś przesłane do nas sprostowanie do artykułu „Życia Warszawy”. Spodobało nam się zdanie, w którym biuro prasowe resortu „informuje, że na podstawie informacji uzyskanych z urzędów kontroli skarbowej żaden z urzędów nie udzielał informacji dotyczącej strat (...) z powodu używania oleju opałowego do napędu ciężarówek”. I to się nazywa polityka informacyjna!