Sąd nie zauważył kradzieży spółki

  • PAP
opublikowano: 04-02-2019, 06:00

Na podstawie całkowicie sfałszowanych dokumentów sąd gospodarczy w Warszawie oddał spółkę w ręce przestępców, pisze poniedziałkowa "Rzeczpospolita".

Zobacz więcej

Sąd, prawo

Fotolia

W artykule "Rz" można przeczytać o przypadku okradzenia Sabri Bekdasa - "najbardziej znanego tureckiego biznesmena prowadzący interesy w Polsce", właściciela kilku spółek, centrum handlowego, hotelu i przez pewien czas klubu Pogoń Szczecin - przez nieznanych sprawców, którzy w majestacie prawa przejęli kierowaną przez niego spółkę deweloperską Reformer Development należącą do tureckich właścicieli.

"Przestępcy podstawili warszawskiemu sądowi fałszywy akt zmian właścicielskich, nowego zarządu i adresu siedziby – na ich podstawie sąd KRS, niczego nie weryfikując, dokonał zmian, które zalegalizowały przestępstwo, a oszustom pozwoliły całkowicie przejąć spółkę" - czytamy w gazecie.

Jak dowiadujemy się, oszustwo zajęło przestępcom zaledwie trzy tygodnie, a fakt przestępczego przejęcia spółki wyszedł na jaw przez przypadek.

11 stycznia do korespondencyjnego biura spółki w Raszynie (mieści się tu księgowość) zadzwoniła pracowniczka ING Banku z prośbą o uzupełnienie danych do otwarcia rachunku spółki w banku – podania dokładnego adresu przy Marszałkowskiej 111 w Warszawie – zlecenie złożył prezes spółki Kennet Markus Ljung. Główna księgowa, która odebrała telefon, powiedziała, że to pomyłka, że spółka ma konto w PKO BP, nie mieści się na Marszałkowskiej, a prezesem jest Sabri Bekdas - opisuje historię fałszerstwa "Rz".

"Pomyśleliśmy wtedy, że doszło do nieporozumienia" - mówi w rozmowie z "Rz" Bekdas - "jednak następnego dnia pracowniczka z ING zadzwoniła raz jeszcze i potwierdziła, że takie dane są w KRS".

W spółce Reformer Development nastąpiło trzęsienie ziemi. Prezes z prawnikami sprawdzili dokumenty spółki w warszawskim KRS. I oniemieli. Okazało się, 20 listopada 2018 r. doszło do nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników w siedzibie spółki. Przybyć na nie mieli właściciele z Turcji – Sabri Sami Yilmaz i Cork Bekdas. Zgromadzenie protokołować miała Elżbieta Dyś, dyrektor spółki. Wspólnicy usunęli poprzedni zarząd i powołali jednoosobowy – prezesem został 48-letni Kennet Markus Ljung. Szkopuł w tym, że takie zgromadzenie w ogóle nie miało miejsca, a protokół, który wysłano do sądu rejestrowego przy Czerniakowskiej 100, był sfałszowany – podrobiono podpisy Elżbiety Dyś i dwóch właścicieli i Sabri Bekdasa - pisze gazeta.

"Rzeczpospolita" informuje powołując się na oświadczenie warszawskiego sądu, że choć protokół rzekomego zgromadzenia nie miał potwierdzenia notarialnego, sąd "ocenił, że przedstawione dokumenty są zgodne co do formy i treści z przepisami kodeksu spółek handlowych; nie powziął także wątpliwości co do zgodności ze stanem rzeczywistym złożonego podpisu wspólnika – przewodniczącego zgromadzenia, z uwagi na jego podobieństwo do już znajdującego się w aktach rejestrowych, i dokonał wpisu”. Sąd nie sprawdził też prawdziwości jego paszportu, którego numer podał w dokumencie - pisze dziennik.

"Rzeczpospolita", która opisuje szczegółowo dalszą historię sprawy, pisze także, że o "kradzieży spółki Reformer Development wie ambasador Turcji w Polsce, który poprosił o pilną interwencję ministra Zbigniewa Ziobry".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu