Sąd zajmie się Michałem Golim

20-02-2017, 22:00

Twórca GC Investment był jednym z najbogatszych Polaków. Dziś nie ma nic, a jego działania prześwietla prokuratura.

Wierzyciele instytucjonalni GC Investment (GCI) sugerują, że przegłosowanie układu najbardziej przysłuży się Michałowi Goliemu, byłemu prezesowi i największemu akcjonariuszowi spółki, który własnym majątkiem poręczał część zobowiązań. — Teza o tym, że dzięki układowi chcę uwolnić się od poręczeń, to bzdura. Majątek prywatny to coś, czego de facto nie mam, i układ w GCI mojej sytuacji finansowej w żaden sposób nie zmieni — twierdzi Michał Goli, jeszcze niedawno jeden z najbogatszych Polaków.

Zobacz więcej

Upadek GC Investment to moja osobista porażka. Popełniłem błąd, bo przeinwestowałem — mówi Michał Goli, były prezes i największy akcjonariusz GCI. Marek Wiśniewski

Upadek krezusa

Z naszych informacji wynika, że faktycznie egzekucje komornicze prowadzone przeciwko niemu okazują się bezskuteczne. Wierzyciele zwracają jednak uwagę, że równocześnie w części spółek kontrolowanych wcześniej przez Michała Goliego jako udziałowcy lub członkowie organów pojawili się jego syn i żona (która w 2014 r. znalazła się nawet na liście 100 najbogatszych Polek,

przygotowanej przez tygodnik „Wprost” i kontroluje m.in. dwóch znaczących akcjonariuszy GCI). — Akcje GCI też są zajęte przez wierzycieli. Żadnego wyprowadzania majątku do osób ze mną powiązanych nie było — zapewnia Michał Goli. Wątpliwości będzie mógł rozstrzygnąć sąd. Michał Salej, nadzorca sądowy GCI, złożył niedawno kilkanaście pozwów, które mają wyjaśnić, czy zarząd spółki przed upadłością dokonywał czynności prawnych ze szkodą dla firmy i jej wierzycieli. O jakie konkretnie ruchy majątkowe chodzi? Nadzorca w rozmowie z „PB” tego nie ujawnił.

Wielkie śledztwo

Działalność Michała Goliego, jako byłego prezesa GCI, jest też przedmiotem śledztwa Prokuratury Okręgowej w Katowicach, która w połowie 2016 r. zajęła dokumenty spółki. Uzasadniała to tym, że „zgromadzony dotychczas materiał dowodowy pozwala na uzasadnione podejrzenie, iż przy emisji obligacji różnych serii mogło dojść do wyczerpania znamion występku z art. 90 ust. 1 ustawy o obligacjach oraz art. 311 kodeksu karnego. Nadto zgromadzone dowody (…) pozwalają na przyjęcie uzasadnionego podejrzenia wyczerpania znamion art. 586 kodeksu spółek handlowych”. Przekładając z języka prawniczego na potoczny — chodzi o podejrzenie podawania nieprawdziwych informacji w prospektach emisyjnych obligacji oraz niezłożenie w terminie wniosku o upadłość spółki (z opinii biegłego wynika, że GCI zaprzestało spłaty przeważającej części zobowiązań najpóźniej w listopadzie 2013 r., a wniosek o upadłość układową wpłynął do sądu dopiero w kwietniu 2014 r.).

— Śledztwo prowadzone jest w sprawie, nikomu nie przedstawiono zarzutów. Wyjaśniamy również inne okoliczności, ale na obecnym etapie nie chcemy podawać szczegółów. Śledztwo przedłużone jest do połowy marca, ale ma charakter na tyle skomplikowany i wielowątkowy, że już dziś można powiedzieć, iż w tym terminie go nie zakończymy — mówi Marta Zawada- -Dybek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Michał Goli o wyniki śledztwa jest spokojny. — Przez prawie 30 lat działałem w biznesie z sukcesami, a teraz straciłem wszystko. Popełniałem błędy, ale zawsze byłem uczciwy — zapewnia Michał Goli.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Sąd zajmie się Michałem Golim