Sądecki Newag projektuje polską wersję Pendolino

Eugeniusz Twaróg
28-01-2008, 00:00

Kiedyś nad Newagiem wisiały ciężkie chmury. Dziś ma przed sobą szeroki horyzont. Ogranicza nas tylko niebo — mówi właściciel.

Firma Zbigniewa Jakubasa stawia na własny tabor, przejęcia i giełdę

Kiedyś nad Newagiem wisiały ciężkie chmury. Dziś ma przed sobą szeroki horyzont. Ogranicza nas tylko niebo — mówi właściciel.

Zbigniew Jakubas kupił Newag, dawne zakłady naprawcze taboru kolejowego, kiedy firma stała na skraju bankructwa.

— Zawsze wierzyłem w firmy starej ekonomii. To nieprawda, że miały swoje pięć minut i koniec. Ludzie nigdy nie będą kupowali wirtualnych ubrań i jeździli wirtualnymi pociągami — mówi giełdowy inwestor.

Teraz swoje pięć minut ma kolej. Nowosądecki Newag mocno stoi na nogach i mierzy siły na zamiary. Zamiary bardzo ambitne.

— Ogranicza nas tylko niebo — tak o planach spółki mówi Zbigniew Jakubas.

Chcąc je zrealizować, będzie potrzebowała kapitału z giełdy. A ta liże rany po niedawnym tąpnięciu.

— Mówienie w obecnej sytuacji o planach giełdowych jest ryzykowne. Niemniej, jeśli uda się nam przeprowadzić akwizycje, które negocjujemy, będziemy potrzebowali pieniędzy z rynku — twierdzi Zbigniew Jakubas.

Obroty razy dwa

Inwestor nie ujawnia, o jakie zakupy chodzi. Kolej stała się modna i pojawiło się wielu chętnych na firmy z branży. Zbigniew Jakubas mówi tylko, że w grę wchodzą dwie, może nawet trzy, w krajach UE.

— Jeśli pomyślnie zakończymy negocjacje, a liczę, że uda się to zrobić w ciągu 12 miesięcy, to podwoimy obroty Newagu. Tyle na początek. Możliwości grupy będą naprawdę duże — zapowiada inwestor.

Już teraz obroty spółki rosną w szybkim tempie. W 2006 r. wyniosły 166 mln zł. Zaudytowanych danych za 2007 r. jeszcze nie ma, ale będzie to 235 mln zł. Plan na 2008 r. zakłada kolejny wzrost sprzedaży do 335 mln zł.

— Nie narzekamy na brak zamówień — zaznacza Zbigniew Konieczek, prezes Newagu.

Spółka ma w kieszeni dwa duże kontrakty wynegocjowane pod koniec 2007 r.: na remonty i naprawy rewizyjne lokomotyw PKP Cargo oraz wagonów PKP Intercity. Zbiera zlecenia na produkcję lokomotyw dla GE Transportation oraz krajowych przewoźników towarowych. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, z linii montażowych zjedzie w tym roku 40 maszyn.

Szybki pociąg

Własnej produkcji Newag poświęca coraz więcej uwagi. Teraz zajmuje się głównie naprawami, chociaż wytwarza też zespoły trakcyjne. Ambicje ma jednak większe i pracuje nad własnymi rozwiązaniami. Jeszcze w tym roku po torach potoczą się dwa nowe pociągi.

— Wiosną rozpoczniemy próbne jazdy prototypowego, czteroczłonowego zespołu elektrycznego do przewozów w aglomeracjach — zapowiada Zbigniew Konieczek.

Na razie to wersja demonstracyjna, by klienci mogli zapoznać się z nowym taborem Newagu. Spółka trzyma rękę na pulsie i liczy, że niedługo pojawi się popyt na pociągi jeżdżące na krótkich trasach.

Kolejna premiera z końcem roku. Finiszuje projektowanie składu zespolonego, opartego na poduszce powietrznej, który będzie mógł rozwijać prędkość 200 km na godzinę. Będzie to polska wersja Pendolino czy francuskiego TGV.

— To będzie cała rodzina pojazdów, których mogą używać PKP Przewozy Regionalne, a w ulepszonej wersji przewoźnicy na szybkich liniach — wyjaśnia prezes Newagu.

I znowu to wersja demonstracyjna, ale skład zespolony wpisuje się w plany PKP Intercity, którym marzy się szybka kolej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Sądecki Newag projektuje polską wersję Pendolino