Skierowanie do sądu sprawy o odzyskanie należności wiąże się z kosztami. Jednak w przypadku, gdy wierzyciel ma odpowiednie dokumenty, może okazać się bardzo korzystne.
Jedną z usług oferowanych przez firmy windykacyjne jest odzyskiwanie wierzytelności na drodze postępowania sądowego. W jej ramach firma windykacyjna sprawdza i uaktualnia dane na temat dłużnika, przygotowuje dokumentację procesową i składa ją w odpowiednim sądzie. Następnie reprezentuje klienta w trakcie każdej rozprawy. Przy windykacji sądowej firmy windykacyjne korzystają z usług wybranych zewnętrznych, partnerskich kancelarii prawnych. Część windykatorów ma wydzielone ze swych struktur, ale w pełni od nich zależne kancelarie prawne.
— Dla wierzyciela wejście na drogę sądową to z reguły ostateczność. Przyjmując, że skuteczność zwykłej windykacji szacuje się na poziomie 60-70 proc., pozostała część wierzytelności powinna być egzekwowana poprzez postępowanie sądowe. Jednak w praktyce do sądów trafia połowa spraw związanych z tymi należnościami — wyjaśnia Krzysztof Niedźwiedź, kierownik działu prawnego w biurze windykacyjnym firmy Coface Poland.
Przedmiotem sporu w większości postępowań sądowych, obsługiwanych przez firmy windykacyjne są pojedyncze bądź kierowane w niewielkich partiach roszczenia z umów sprzedaży oraz występujące w dużych pakietach roszczenia z tytułu umów o usługi o charakterze masowym, np. kredytów bankowych oraz usług telekomunikacyjnych.
Tryby postępowań
W polskim prawie wierzyciel może dochodzić swoich roszczeń w sądzie rejonowym lub okręgowym, zależnie od wysokości kwoty wierzytelności. W przypadku spraw cywilnych każda wierzytelność poniżej 75 tys. zł kwalifikuje się do sądu rejonowego, a powyżej tej sumy — do sądu okręgowego. W przypadku postępowania gospodarczego kwotą graniczną jest 100 tys. zł. Sprawa może być rozpatrzona w trzech rodzajach postępowań: nakazowym, upominawczym lub zwykłym.
— Postępowania nakazowe oraz upominawcze są specyficznymi, uproszczonymi postępowaniami, których głównymi cechami są: krótki okres oczekiwania na orzeczenie sądu oraz fakt, iż o tym, że toczy się postępowanie sądowe w sprawie, dłużnik dowiaduje się dopiero w momencie, kiedy sąd wyda nakaz zapłaty — mówi Grzegorz Paszkiewicz, członek zarządu firmy Casus Finanse.
Decyzje o wyborze odpowiedniego dla danej sprawy trybu postępowania podejmuje sąd na podstawie dowodów dostarczonych przez wierzyciela. Jeżeli przedstawi on dokumenty wymienione w art. 485 kodeksu cywilnego, z których jednoznacznie wynika bezsporność wierzytelności, sąd skieruje sprawę do postępowania nakazowego. W przypadku postępowania upominawczego w kodeksie cywilnym nie zostały szczegółowo określone wymagane dokumenty i w dużym stopniu ich wartość jest kwestią uznania sądu.
Jeżeli wierzyciel nie przedstawi wymaganych dokumentów bezspornie potwierdzających roszczenie, sąd skieruje pozew do postępowania zwykłego, co wpłynie na szybkość uzyskania wyroku, a także spowoduje zwiększenie kosztów, np. poprzez wyższy wpis sądowy.
— Postępowanie zwykłe może być nawet kilkunastokrotnie dłuższe od nakazowego.
Sprawa w tym trybie rzadko kończy się już na pierwszej rozprawie. W praktyce rozpraw tych przeprowadza się co najmniej kilka. W ten sposób okres oczekiwania na wydanie orzeczenia znacznie się wydłuża — dodaje Grzegorz Paszkiewicz.
Jednak to, że sprawa będzie prowadzana w trybie uproszczonym, nie oznacza, że nie może zostać ona później przekazana do postępowania zwykłego.
Do takiej sytuacji dojdzie, gdy dłużnik w wyznaczonym przez sąd terminie dwóch tygodni odwoła się w trybie formalnym od nakazu spłaty należności. Wtedy sprawa zostanie automatycznie skierowana do postępowania zwykłego, w którym od tej pory będzie się toczyć.
— Jeżeli sprawa toczyła się w trybie nakazowym, koszty opłat sądowych związanych z odwołaniem spoczywają na dłużniku. W przypadku postępowania upominawczego koszty odwołania ponosi wierzyciel — wyjaśnia Krzysztof Niedźwiedź.
Po orzeczeniu sądu o nakazie zapłaty sprawa zostaje przekazana do postępowania komorniczego. Tutaj również pomocna może być firma windykacyjna, zbierająca informacje na temat aktywów dłużnika, które wierzyciel musi znać, aby wskazać komornikowi sposób egzekucji.
Kwity na dłużnika
Kluczową sprawą warunkującą skuteczność windykacji sądowej jest posiadanie przez wierzyciela odpowiednich dokumentów. W razie ich braku droga sądowa w trybie nakazowym lub upominawczym w praktyce stanie się niemożliwa. Dlatego klient powinien ustalać zawsze kondycję finansową kontrahenta, gromadzić dokumentację potwierdzającą roszczenia. Należy także zwrócić uwagę na przygotowanie umów, tak aby miały odpowiednią formę prawną.
— Należy pamiętać, iż obecnie nie ma obowiązku podpisywania faktur. Jednak to oczywiste, że dla sądu bardziej wiarygodnym dokumentem będzie faktura podpisana. W przypadku dłuższej współpracy z kontrahentem należy pamiętać o tym, że wystarczy oświadczenie drugiej strony o pozwoleniu na wystawianie faktur VAT bez podpisu — mówi Grzegorz Paszkiewicz.
Kiedy korzystać
Czy w każdym przypadku warto odzyskiwać wierzytelności na drodze sądowej? Zdaniem Grzegorza Paszkiewicza, w większości standardowych przypadków okazuje się to korzystne.
— W niektórych przypadkach występowanie na drogę sądową powoduje tylko dodatkowe koszty, np. gdy wierzyciel ma już informację, że dłużnik jest niewypłacalny i nie ma żadnego majątku lub gdy nie można nawiązać z nim żadnego kontaktu, ponieważ stale przebywa za granicą. Jednak poza takimi szczególnymi sytuacjami warto odzyskiwać wierzytelności w sądzie, nawet jeżeli są to niewielkie kwoty — uważa Grzegorz Paszkiewicz.
Zdaniem Przemysława Woźnicy, prawnika z kancelarii radcy prawnego Macieja Czasaka, powiązanej z firmą windykacyjną Intrum Justitia, decyzja o korzystaniu z sądowej windykacji zależy od kilku czynników.
— W tym przypadku istotne są informacje o kondycji finansowej dłużnika, wartości przedmiotu sporu, wyznaczającej koszt prowadzenia sprawy, kondycji finansowej wierzyciela, warunkującej potrzebę odzyskania należności, oraz posiadanej przez niego dokumentacji, która zwykle przesądza o szybkości załatwienia sprawy przed sądem — mówi Przemysław Woźnica.