Same klęski w Samoklęskach

opublikowano: 19-02-2013, 00:00

Case study: Rodzina tonie w długach. Powód? Pech, zmiana przepisów, a nade wszystko niewinna z pozoru decyzja dotycząca formy działalności gospodarczej

Trzy miesiące temu dyrektor Izby Celnej w Przemyślu odrzucił wniosek właścicieli stacji paliw w Łężynach, w powiecie jasielskim, o umorzenie 114,7 tys. zł zaległości w podatku akcyzowym (licząc z odsetkami). Uzasadnił to m.in. tym, że odpuszczenie firmie długów „może wpłynąć na wymianę handlową między państwami” Unii Europejskiej, bo „nie można uznać, że sprzedaż paliw ciekłych ma charakter typowo lokalny, skoro zakupów paliw na tej stacji mogą dokonywać podmioty zarówno krajowe, jak i zagraniczne”. Powołał się przy tym na wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS) w sprawie, jaką Komisja Europejska wytoczyła Włochom. Dla właścicieli stacji paliw — mieszkających nomen omen w Samoklęskach — to katastrofa. Wraz z rodzinami toną w długach.

Zobacz więcej

Budowana na kredyt stacja paliw miała zabezpieczyć przyszłość rodziny. Błąd wynikający ze zmiany prawa spowodował jednak, że spółka cywilna stała sie kamieniem u szyi dla rodziny Jana i Fryderyka Łąckich. [FOT. PASZKOWSKI]

Przełomowa data

Historia ta zaczęła się w 2001 r. Fryderyk Łącki kupił wtedy działkę pod stację paliw, która zabezpieczyłaby przyszłość jego dzieci — Renaty Kiełbasy i Jana Łąckiego. To oni zostali formalnymi właścicielami spółki cywilnej Trans-Tank. Biznes ruszył w 2004 r., choć zbudowany przy dystrybutorach motel nie był jeszcze wykończony.

— Wszystko zaczynało się kręcić. Cieszyłem się, że rodzina będzie miała zabezpieczoną przyszłość — opowiada Fryderyk Łącki. Jednak w grudniu 2005 r. Urząd Celny w Krośnie zakwestionował sposób sprzedaży oleju opałowego od sierpnia do listopada 2005 r. (był sprzedawany za pomocą odmierzacza paliw wyposażonego w wąż z pistoletem). Celnicy stwierdzili też, że oświadczenia nabywców oleju o przeznaczeniu go na cele grzewcze nie zawierały numerów PESEL, NIP oraz informacji o rodzaju użytkowanych przez nich urządzeń grzewczych. Zakwestionowali także dane adresowe niektórych nabywców.

— Nie mieliśmy prawa żądać dokumentów tożsamości od nabywców oleju. Na odmierzaczu była informacja o zakazie sprzedaży do pojazdów silnikowych, a urządzenie miało zabezpieczenie odcinające zasilanie w przypadku próby zatankowania pojazdu silnikowego — podkreśla Fryderyk Łącki.

Przed sądami administracyjnymi firmie udało się obniżyć należność o akcyzę, jaką płaciła, kupując olej w rafinerii. Sąd wytknął też celnikom, że byli nadgorliwi w ściąganiu akcyzy za sprzedaż oleju odmierzaczem i domagali się jej za trzy tygodnie, kiedy przepisy takie nie obowiązywały. Do 23 sierpnia 2005 r. było to dozwolone. Dopiero od 24 sierpnia przepisy zmieniły się tak, że sama sprzedaż oleju za pośrednictwem odmierzacza paliw powodowała wzrost akcyzy z 233 do 2 tys. zł za 1 tys. litrów.

— W różnych regionach kraju celnicy różnie podchodzili do kwestii odmierzaczy. W niektórych w ogóle nie zwracali na nie uwagi, w innych czepiali się jak rzepy psiego ogona. Zresztą tak naprawdę jest to wyłącznie kwestia nazewnictwa. Przekształcenie odmierzacza w sprzęt, którego nikt nie będzie kwestionował, to wydatek rzędu 6 tys. zł, a urządzenie de facto pozostaje to samo. W naszej branży tragiczne jest zaś to, że nie liczy się rzeczywisty sposób zużycia oleju, tylko papierek, przez który można zniszczyć ludzi — komentuje Mirosław Kulak, przewodniczący komitetu koordynacyjnego dystrybutorów lekkiego oleju opałowego.

Z jego słowami doskonale koresponduje uzasadnienie wyroku w sprawie Trans-Tanku. „Okoliczność, że sprzedawany olej był prawidłowo oznakowany i barwiony (…) oraz że nie stwierdzono ani jednego przypadku sprzedaży oleju, chociażby w sposób pośredni, do baków pojazdów, a także że zgromadzono niezbędne oświadczenia od nabywców oleju o przeznaczeniu go do celów opałowych, są okolicznościami, które nie mogą wpłynąć na ocenę, że organ rozstrzygający w przedmiotowej sprawie dokonał właściwej subsumpcji” — stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie (WSA).

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Kredyty i pożar

Zaległości akcyzowe firmy oszacowano na 86,8 tys. zł. Ruszyła lawina.

— Blokada kont firmy przez urząd celny spowodowała zaległości w spłacie kredytów. W konsekwencji, komornik zajął wynagrodzenia obu moich synowych, zięcia, jego szwagra i moją emeryturę — opowiada Fryderyk Łącki. Właściciele stacji paliw mieli 102 tys. zł i 170 tys. zł kredytów na budowę domów, a chcąc dokończyć budowę firmy, zadłużyli się jeszcze w Banku Spółdzielczym w Bieczu na 700 tys. zł.

Kolejne 200 tys. zł to kredyt obrotowy. Pożyczki poręczała cała rodzina. W ślad za celnikami pojawił się Urząd Kontroli Skarbowej z Rzeszowa (UKS). Kontrola rozpoczęła się we wrześniu 2006 r. Pracownicy fiskusa mieli polecić przewiezienie dokumentów do UKS. Jan Łącki zapakował papiery do samochodu i pojechał do księgowego.

— Po wielomiesięcznej kontroli urzędu celnego dokumentacja wymagała segregacji i przygotowania do kontroli przez UKS — wyjaśnia Fryderyk Łącki. Polonez caro stanął w płomieniach.

Rodzina Łąckich utrzymuje, że pożar pochłonął część dokumentacji finansowej firmy. Straż pożarna za przyczynę pojawieniasię ognia uznała wadę instalacji elektrycznej. Policja również przyjęła, że do zdarzenia nie przyczynili się ludzie. Ale skarbówka dokumentów nie dostała. Należny podatek VAT postanowiła więc oszacować.

Jako obroty Trans-Tanku w 2004 r. przyjęła kwotę 2,1 mln zł, ledwie 3,7 tys. zł więcej, niż zadeklarowała firma. Sporna stała się rentowność. Fiskus oszacował marżę brutto na 16,22 proc. Wedle właścicieli Trans-Tanku, na najlepszych produktach wynosiła 15 proc., a na wielu ledwie 2 proc. Sprawa dotarła do NSA, który w 2010 r. podtrzymał decyzję fiskusa.

Żegnaj, szkoło

Jako że zysk spółki cywilnej to zysk jej właścicieli, fiskus zakwestionował też ich zeznania podatkowe. Jan Łącki próbował odwołać się do WSA, ale na skardze zabrakło jego podpisu. Skargi Renaty i Marcina Kiełbasów zostały odrzucone ze względu na nieuiszczenie wpisu — razem 639 zł. Tyle że w tamtym czasie urząd skarbowy zajmował zarówno pensję współwłaścicielki Trans-Tanku, jak i jej konto bankowe, na które wpływały pieniądze ustawowo wolne od zajęcia. Renata Kiełbasa uczyła w Medycznej Szkole Policealnej w Jaśle.

— Na stacji paliw była ze dwa razy napić się kawy — przyznaje Fryderyk Łącki. Formalna współwłasność przedsiębiorstwa kosztowała ją jednak utratę pracy. W postępowaniu karno-skarbowym Sąd Rejonowy w Jaśle skazał ją na 5 tys. zł grzywny.

— Przepisy karty nauczyciela wymagają od nauczycieli niekaralności. Tymczasem sąd skazał moją córkę z paragrafu o umyślne popełnienie przestępstwa skarbowego — wyjaśnia Fryderyk Łącki. Właściciele Trans-Tanku próbowali upadłości układowej. Urząd skarbowy, ZUS i bank nie zgodziły się na proponowane przez nich warunki układu.

Solidarna odpowiedzialność

Obowiązek spłaty zaległości podatkowych przedsiębiorcy może w konkretnych przypadkach spoczywać na osobach trzecich. Jeśli spółka cywilna spóźnia się z uregulowaniem należnych fiskusowi kwot, wezwanymi do zapłaty będą jej wspólnicy. I to bez względu na to, który z nich wniósł do spółki większy wkład czy dysponuje większymi udziałami w zyskach. Fiskus może pociągnąć do odpowiedzialności każdego z nich razem lub osobno, i to do wysokości ich prywatnych majątków — przypominają eksperci Tax Care.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu