Ten naprawdę kreatywny chwyt marketingowy nie jest jednak doceniany przez członków Platformy Obywatelskiej, zarejestrowanych i płacących składki. Wynik trwających do 23 sierpnia bezpośrednich wyborów przewodniczącego partii jest oczywisty. Donald Tusk nieprzypadkowo przeforsował właśnie taki tryb, zakładając, że jego sukces będzie pewniejszy i bardziej efektowny niż w tajnym głosowaniu delegatów na kongres. Od ubiegłego roku wodzów polskich partii w czarnych snach wciąż straszy przypadek Waldemara Pawlaka…
PO stała się klasyczną partią władzy i popiera tego, kto już dwukrotnie do jej zdobycia/utrzymania poprowadził. Wszystko wskazuje na to, że ekipa niewyobrażającego sobie odejścia Donalda Tuska obrała kurs na przećwiczenie hasła: do trzech razy sztuka. Ten plan zakłóca konfrontacyjny przebieg wyborów przewodniczącego, zdecydowanie inny niż w roku 2010 prawybory prezydenckie między Bronisławem Komorowskim a Radosławem Sikorskim. Wtedy panował wręcz wersal, a najwyższym poziomem wewnętrznej konfrontacji było pokpiwanie sobie przez ministra spraw zagranicznych z ówczesnego marszałka Sejmu z powodu jego nieznajomości języków obcych.
Jarosław Gowin doskonale zdaje sobie sprawę z realiów i dlatego prowadzi kampanię wcale nie wśród uprawnionych do głosu członków PO. Spotykając się z najróżniejszymi, przypadkowymi wręcz osobami, przygotowuje swój przyszły projekt polityczny. Temu celowi służy również ogłoszenie programu z obszernymi wątkami gospodarczymi, które analizujemy obok. Potencjalny twórca hipotetycznej nowej partii naturalnie ma ambicję przeskoczenia w wyborach progu 5 proc. głosów do Sejmu. Ideowo zaś lokalizuje się w bardzo pojemnym centrum, rzecz jasna po prawej stronie jego osi.
W XXI wieku zdarzyło się w Polsce, że całkiem nowe byty polityczne przejmowały nawet władzę. Przykładami są potęgi Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej, zrodzone w roku 2001 na gruzach Akcji Wyborczej Solidarność oraz Unii Wolności. Znamy także inicjatywy skromniejsze, którym nikt nie dawał żadnych szans jeszcze kilkanaście dni przed wyborami, ale okazywały się one czarnymi końmi — w roku 2001 Liga Polskich Rodzin, a w 2011 Ruch Palikota. Ale istnieją także przegrane kanapy, takie jak Polska Jest Najważniejsza czy Solidarna Polska. Jaki los można wróżyć hipotetycznemu ugrupowaniu Jarosława Gowina? Poczekajmy na oficjalne wyniki wewnętrznej elekcji w PO oraz na późniejsze uderzenie surowej ręki sprawiedliwości partyjnej w krnąbrnego byłego ministra, który śmiał wyłamać się z dyscypliny w Sejmie.