Samorządowa porażka SovereignFund

GRA
opublikowano: 2013-01-10 11:15

Pierwsze w Polsce TFI inwestujące w projekty samorządów skręca na nowe tory. Koncept biznesowy poniósł porażkę. Rynek był za trudny - ocenia prezes Sławomir Kamiński.

Nie pomogło nazwisko Jacka Sochy w akcjonariacie. Nie pomogła trafna ocena potrzeb samorządów. SovereignFund TFI, który promował się jako pierwsze w Polsce TFI powstałe z myślą o sektorze publicznym, przędzie dziś tak słabo, że musi zmienić sposób zarabiania pieniędzy. Wśród akcjonariuszy trwa burza mózgów.

Miał być sukces…
- Nasza sytuacja nie wygląda różowo. W ubiegłym roku po raz pierwszy od czterech lat osiągnęliśmy przychody z tytułu zarządzania funduszem. To kwota powyżej 1 mln zł, ale wcześniejsze lata to były koszty – przyznaje Sławomir Kamiński, prezes SovereignFund TFI.
A miało być inaczej. Latem 2010 r. SovereignFund TFI dostał licencję od Komisji Nadzoru Finansowego. I rozpoczął promocję. „Pierwsze w Polsce samorządowe TFI” – hasło było chwytliwe. Koncepcja biznesowa zakładała, że SovereignFund TFI będzie zarządzać funduszem zamkniętym SovereignFund FIZ, który zajmie się kupowaniem obligacji jednostek samorządu terytorialnego. Sukces miał być niemal pewny – z jednej strony samorządy łaknęły (i nadal łakną) pieniędzy na inwestycje, a z drugiej – fundusze emerytalne miały chętnie inwestować w certyfikaty oparte na instrumentach samorządowych, czyli mało ryzykownych.

…ale OFE nie dopisały
Rzeczywistość zweryfikowała te plany. Negatywnie.
- Rynek okazał się ciężki, zwłaszcza jeśli chodzi o pozyskanie inwestorów, którzy objęliby certyfikaty. OFE kwalifikują nas jako instytucję finansową, a nie samorząd, a to się wiąże z przypisywaniem naszym instrumentom większego ryzyka. Dlatego zwróciliśmy się do banków, sprzedając im przeważnie nie certyfikaty, ale papiery dające udział w projekcie – wyjaśnia Sławomir Kamiński.
Nie pomogło też obcięcie przez rząd składek do OFE. Dlatego wartość certyfikatów wyemitowanych przez SovereignFund TFI to dziś ledwie 1,5 mln zł. I to mimo że fundusz finansuje budowę stadionu w Zabrzu (wkład funduszu w tę inwestycję to 162 mln zł). To jedyny istotny projekt samorządowy pozyskany przez TFI.
- Wyłożyliśmy, wraz z bankami partnerami, ponad 90 mln zł. Zdecydowana większość tej kwoty to po prostu wierzytelności samorządu wobec banków, a naszą rolą było pośrednictwo – podaje Sławomir Kamiński.

Czas na FIZ-y
Skoro koncepcja biznesowa się nie sprawdza, trzeba poszukać innej. Akcjonariusze SovereignFund właśnie nad tym debatują. Wśród nich: prezes Sławomir Kamiński, były prezes Jacek Maciejewicz i prof. Jan Pomorski. A także głośne nazwisko – Jacek Socha, były przewodniczący KPWiG (poprzedniczka KNF) oraz minister skarbu za rządów Marka Belki, a obecnie partner w doradczej firmie PricewaterhouseCoopers.
W akcjonariacie była też kiedyś obecna giełdowa grupa INVESTcon, ale po dwóch latach sprzedała udziały.
- Mieliśmy inne priorytety, a to było dla nas drobne aktywo. Sprzedaliśmy akcje po nominale, za ok. 200 tys. zł, nie zarabiając na nich – twierdzi Sebastian Huczek, wiceprezes INVESTcon.
Teraz trwają prace nad nowym układem sił w Sovereign Fund.
- Rozmawiamy o nowej strukturze akcjonariatu i dokapitalizowaniu firmy kilkuset tysiącami złotych. Na pewno zostaję w projekcie - deklaruje Sławomir Kamiński.
Rozmowy dotyczą też nowych funduszy, nie związanych z samorządami. SovereignFund prowadzi już jeden fundusz zamknięty i chętnie utworzyłby ich więcej.
- Rozmowy na ten temat trwają – ucina pytania Sławomir Kamiński.