Samorządowcy będą bronić swoich pensji

aktualizacja: 17-05-2018, 11:39

Związek Miast Polskich protestuje przeciw obniżce pensji samorządowców, ogłoszonej w tym tygodniu przez Radę Ministrów. „To łamanie prawa” – piszą samorządowcy.

"Rozporządzenie przyjęto w sposób niezgodny z prawem" – czytamy w oświadczeniu, które opublikował Związek Miast Polskich. Podpisują się pod nim też związki innych samorządów: powiatów polskich, gmin wiejskich, województw, a także unie: metropolii polskich i miasteczek polskich.

Rozporządzeniem Rady Ministrów z 15 maja b.r. przewiduje, że maksymalne i minimalne wynagrodzenie prezydentów, burmistrzów i wójtów gmin oraz marszałków województw i starostów powiatowych będzie niższe średnio o 20 proc. Dotyczy to również ich zastępców oraz przewodniczących i ich zastępców w związkach samorządowych. To oznacza, m.in., że pensja zasadnicza prezydenta miasta na prawach powiatu (np. Krakowa) będzie od lipca wynosić 3800–5000 zł (nie licząc premii i dodatków). Rząd chciał w ten sposób dostosować poziom wynagrodzenia pracowników samorządowych zatrudnionych na podstawie wyboru lub powołania do wynagrodzeń posłów i senatorów, które zostały obniżone kilka dni wcześniej przez Sejm. 

Zdaniem samorządowców przyjmując rozporządzenie rząd nie uwzględnił opinii strony samorzadowej Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, a tym samym naruszył ustawę o tym organie. Swoich praw będą się domagać u prezydenta Andrzeja Dudy – zwracają się do niego z prośbą o skierowanie rozporządzenia do Trybunału Konstytucyjnego, który zbada czy nie łamie ono przepisów ustawy zasadniczej oraz Europejskiej Karty Samorządu Lokalnego (która dopuszcza ograniczenia samodzielności JST jedynie w drodze ustaw).

Zdaniem samorządowców nowy taryfikator wynagrodzeń nie został przez nich zaopiniowany pozytywnie ze względu na niezgodny z procedurami sposób przyjęcia nowego rozporządzenia. Wskazują także, że funkcji wójtów, burmistrzów, prezydentów, starostów i marszałków województw, ich zastępców oraz etatowych członków zarządów nie można porównywac z funkcją posła i senatora. 

„Jeśli już jej szukać, to analogia z posłami mogłaby dotyczyć radnych. Funkcje w samorządowych organach wykonawczych są natomiast analogiczne do funkcji w wykonawczym organie centralnym, to znaczy w rządzie: ministrów i ich zastępców, którym wynagrodzeń nie zmniejszono” – pisza samorządowcy. 

 Ich zdaniem, powszechne oczekiwania społeczne, związane z pełnieniem funkcji publicznych są inne niż te, na które powołuje się rząd. 

„Można też jednoznacznie stwierdzić, że w debacie publicznej, która odbyła się po ujawnieniu systemu dodatkowych pensji w formie nagród, jakie wypłacił sobie rząd, w ogóle nie było mowy o wynagrodzeniach samorządowców. Temat ten pojawił się tylko i wyłącznie w reakcji władz partii rządzącej na spadek notowań w sondażach, jaki nastąpił w wyniku medialnej burzy wokół nagród dla ministrów” – piszą. 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Samorządowcy będą bronić swoich pensji