Samorządowcy niczym przedsiębiorcy

Jarosław Królak
opublikowano: 06-09-2011, 00:00

Przedstawiciele władz lokalnych protestują przeciw podwyżce płacy minimalnej. Ale czy mają rzeczywiście problem?

Przedstawiciele władz lokalnych protestują przeciw podwyżce płacy minimalnej. Ale czy mają rzeczywiście problem?

Okazuje się, że przeciwnikami podniesienia płacy minimalnej są nie tylko organizacje przedsiębiorców i pracodawców. Z rządowym planem podwyżki w 2012 r. najniższego wynagrodzenia z 1386 do 1500 zł brutto nie zgadzają się samorządowcy. Protestowali na posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

— To właśnie samorządy są największym pracodawcą w kraju. We wszystkich jednostkach terytorialnych oraz przedsiębiorstwach komunalnych pracuje około 2 mln osób. Samorządów nie stać na ponoszenie kolejnych kosztów — twierdzi Marek Wójcik, dyrektor biura Związku Powiatów Polskich (ZPP).

O ile więcej gminy i powiaty będą musiały wyłożyć na pokrycie podniesionej przez rząd płacy minimalnej? Dobre pytanie.

— Najniższe pensje otrzymują pracownicy ochrony, sprzątający, stażyści, część nowo zatrudnianych. Niestety, nie mamy wyliczeń, ile może to być osób w skali kraju. Trudno więc oszacować, o ile wzrosną koszty samorządów, ale przecież liczy się każda złotówka. Proponując podniesienie płacy minimalnej, rząd miał obowiązek wskazać skutki tego planu. Nie wykonał go — dodaje Marek Wójcik.

Co zaskakujące, podwyżka ta wcale nie przeraża… samorządowców.

— Pracuje u nas około 100 osób z najniższą pensją. Łatwo więc policzyć, że roczny koszt wzrośnie nam w ich przypadku o 136 tys. zł. Nie jest to mało, bo ważny jest przecież każdy grosz, lecz nie ma co rozdzierać szat. Poradzimy sobie — mówi Stanisława Kozłowska, skarbnik Białegostoku.

W Gdańsku też nie widzą problemu.

— Przygotowywaliśmy się na tę podwyżkę. Zresztą u nas będzie ona dotyczyć bardzo małej liczby pracowników, głównie zatrudnionych w oświacie i opiece społecznej — uważa Teresa Blacharska, skarbnik Gdańska.

Wielkość podwyżki płacy ustaliła Rada Ministrów w rozporządzeniu, po tym jak nie doszło do porozumienia pracodawców i związkowców w Komisji Trójstronnej. Związkowcy domagali się wyższej podwyżki, pracodawcy zaś byli przeciw jakiejkolwiek. Klamka jednak już zapadła.

— Podwyżka płacy minimalnej pociąga za sobą presję płacową w całej gospodarce. Zwiększa koszty wszystkich pracodawców, co jest niebezpieczne w trudnej sytuacji na rynkach — alarmuje Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu