Samorządy powoli podejmują próby PPP

Jolanta Mabe, Dorota Kaczyńska
13-06-2002, 00:00

Wiele gmin stoi dziś przed koniecznością zmiany sposobu zarządzania usługami publicznymi. Rosnące wymagania społeczeństwa oraz potrzeba dostosowania poziomu jakości usług do norm unijnych zmuszają samorządowców do rezygnacji z samodzielnego wykonywania zadań na rzecz podmiotów rynkowych. Muszą zdecydować, czy usługi na rzecz mieszkańców ma świadczyć zakład budżetowy, jednoosobowa spółka należąca do gminy czy prywatny podmiot, który wydzierżawi usługę lub stanie się inwestorem strategicznym w firmie komunalnej.

Komercjalizacja usług publicznych odciąża budżety gmin od wydatków bieżących i inwestycyjnych. Choć coraz chętniej powołują one do życia spółki komunalne, to decyzje o ich prywatyzacji zapadają wolno i bez przekonania. Wyjątkową konsekwencję pod tym względem wykazał Mirosław Kruszyński, prezydent Ostrowa Wielkopolskiego, który, zamiast prywatyzować spółki komunalne, wniósł je do powołanego miejskiego holdingu. Dziś niektóre z nich (OZC, MZO i WODKAN) łącznie z holdingiem są notowane na CeTO. Zdaniem prezydenta, wybór formy holdingu spowodował zwiększenie efektywności wykorzystania połączonego kapitału, podniesienie wiarygodności kredytowej oraz zmniejszenie ryzyka inwestycyjnego i poprawę jakości usług. Bez względu jednak na plusy działania holdingu, żadne inne miasto nie zdecydowało się na jego utworzenie. Zarządy miast zaczynają raczej poszukiwać inwestorów dla swoich spółek. Dlatego także w dwóch ostrowskich spółkach — OZC i WODKAN pojawili się inwestorzy strategiczni, chociaż nadal kontrolę sprawuje nad nimi Holdikom.

Prywatyzacja spółek mających charakter monopolistyczny — wodno-kanalizacyjnych i ciepłowniczych, nie należy do łatwych zadań. Radni boją się utraty kontroli nad majątkiem i ceną usług. Te ostatnie stanowią bowiem istotny element politycznego przetargu. Tymczasem utarło się przekonanie, że inwestor będzie dążył do maksymalizacji ceny. Na decyzję o prywatyzacji wpływają także doświadczenia innych. Nie w pełni udane procesy są najczęściej wynikiem złego przygotowania, oraz braku umiejętności negocjacji. To w konsekwencji prowadzi do podpisania niekorzystnej dla gminy umowy.

— Prywatyzacja powinna być drogą do z góry upatrzonego celu, a nie efektem mody czy tendencji politycznej — przekonuje Grażyna Bielawska, prezes Miejskiej Energetyki Cieplnej w Koszalinie. Miasto wybrało na inwestora szwedzką spółkę Sydkraft AB (30,8 proc. udziałów MEC).

W 2001 r. przyspieszono prywatyzację w wielu spółkach ciepłowniczych. W ponad 20 gminach albo sprzedano już udziały, albo negocjacje są na finiszu.

— Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej chce wydać w latach 2002-03 ponad 85 mln zł na inwestycje. To był jeden z powodów, dla których sprzedaliśmy konsorcjum energetycznemu — Elektrociepłowni Toruń, Zakładowi Energetycznemu Toruń i Przedsiębiorstwu Energo Utech z Poznania — 45 proc. udziałów PEC z opcją zwiększenia ich do 70 proc. Sprzedaż pozwoli m.in. zmniejszyć straty ciepła z 16 do 7 proc.— wylicza Janusz Strześniewski, wiceprezydent Torunia.

87 proc. ankietowanych przez PolandProperty.Pl uważa, że prywatne firmy powinny angażować się w tworzenie publicznej infrastruktury, podczas gdy tylko 3 proc. sprzeciwia się realizacji takich umów.

— Partnerstwo publiczno-prywatne jest lepszym rozwiązaniem niż prywatyzacja, również ze względu na mentalność ludzi, ich niechętne nastawienie do przejmowania inwestycji publicznych pod całkowitą kontrolę prywatnego kapitału — twierdzi Robert W. Sikora, dyrektor w dziale doradztwa finansowego PricewaterhouseCoopers.

— Struktury powiatowe i wojewódzkie są coraz mniej wydolne pod względem finansowym. W poszukiwaniach środków na zewnątrz samorządy powinny zwracać uwagę na korzyści, jakie daje PPP — uważa Mieczysław Gabrylewicz, starosta powiatu żyrardowskiego.

Władze powiatowe w Żyrardowie są nastawione na realizowanie inwestycji finansowanych środkami prywatnymi. Został nawet rozpisany przetarg na wyposażenie szpitala w komputerowy tomograf.

Jednak formuła partnerstwa publiczno-prywatnego wchodzi na polski rynek z większymi oporami niż proces prywatyzacji sektora publicznego. Obok braku odpowiednich rozwiązań legislacyjnych, czy skomplikowanej struktury gruntów publicznych, przeszkodą są obawy działaczy samorządowych przed rozpoczęciem inwestycji na zasadach PPP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jolanta Mabe, Dorota Kaczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Samorządy powoli podejmują próby PPP