W Małopolsce problemem jest wysokie bezrobocie. Sytuację uzdrowiłaby przede wszystkim poprawa koniunktury w budownictwie. Małe firmy mogą nie przetrwać obecnego kryzysu.
Bogumił Przybyło
prezes Niwa Rejonowa Spółdzielnia Samopomoc Chłopska z Myślenic
- Największym zagrożeniem dla regionu Małopolski jest wysokie bezrobocie oraz spadek siły nabywczej konsumentów. W przypadku prowadzonej przez nas działalności muszę do tego dodać wielkopowierzchniowe supermarkety. Naszym zdaniem, jest ich już stanowczo za dużo, jak na ten region kraju, a mimo to ciągle powstają nowe. Stosują one nieuczciwą konkurencję, która przejawia się w oferowaniu produktów po dużo niższych cenach, wabieniu klientów atrakcyjnymi promocjami oraz wydłużaniu terminów płatności, na które inne firmy, zwłaszcza polskie, nie mogą sobie pozwolić.
Poprawę sytuacji przyniosłoby obniżenie bezrobocia oraz podejmowanie inicjatyw w zakresie budownictwa drogowego, mieszkaniowego czy komercyjnego. To pociąga bowiem za sobą zwiększenie miejsc pracy, a co za tym idzie siły nabywczej ludności.
Urszula Kukla
kierownik biura zarządu Budostal-5 z Krakowa
- Patrząc z perspektywy naszej firmy, największym zagrożeniem jest zbyt mało robót budowlanych związanych z infrastukturą drogową. Do tego dochodzi problem z obowiązującymi terminami płatności. Maksymalnie wynoszą one bowiem nawet do trzech miesięcy. Sprzyja to powstawaniu zatorów płatniczych w firmach, co zmusza do zaciągania kredytów na kolejne prace, a to w końcowym efekcie podraża produkcję. Poprawę przyniosłoby obniżenie terminów płatności do 1,5 miesiąca po ukończeniu inwestycji.




