Samotnicy ery smartfonów

opublikowano: 04-09-2019, 22:00

Młodzi ludzie zamieniają przyjaźń na relacje z produktami. Jak mogą to wykorzystać handlowcy i pracodawcy?

Igreków dopadła samotność. Co trzecia osoba urodzona w latach 1980-94 przyznaje, że często czuje się opuszczona i wyobcowana. Dla porównania: na alienację narzeka 20 proc. przedstawicieli pokolenia X, a wśród reprezentantów wyżu demograficznego lat 70. wskaźnik ten wynosi tylko 15 proc. — informuje brytyjska agencja badawcza YouGov w związku z lipcowym badaniem „Friendship” (Przyjaźń). Czy jest się czym martwić? Trudne pytanie, bo wielu młodych ludzi braku towarzystwa nie postrzega w ogóle jako braku — swoje potrzeby społeczne zaspokajają online. W świecie smartfonów, aplikacji mobilnych i gier wideo dążenie do przynależności i więzi staje się cokolwiek staroświecką skłonnością.

Muzyka,
filmy, moda, a nawet doświadczenie pracownika… Z pomocą technologii big data
można trafniej odpowiedzieć na oczekiwania konkretnych ludzi — mówi Tomasz
Sokół, członek zarządu agencji Online Advertising Network należącej do grupy
Cloud Technologies.
Zobacz więcej

W PUNKT:

Muzyka, filmy, moda, a nawet doświadczenie pracownika… Z pomocą technologii big data można trafniej odpowiedzieć na oczekiwania konkretnych ludzi — mówi Tomasz Sokół, członek zarządu agencji Online Advertising Network należącej do grupy Cloud Technologies. FOT. BARTEK SYTA

„Jak wiedzione instynktem zwierzęta w zaspokajaniu swych potrzeb szukamy dróg najmniejszego oporu, bezkrytycznie przyjmując najłatwiejsze formy, a sugestywne elektroniczne obrazy i dźwięki są dziś, nie licząc chemii, najłatwiej osiągalne ze wszystkiego, co dotąd wynaleziono” — pisze David DiSalvo, amerykański dziennikarz naukowy.

Analizy klasy high-tech

Jak oceniać oferowaną przez technologie iluzję towarzystwa? To pytanie do psychologów, filozofów i moralistów. Dostawców IT interesuje po prostu to, jak sprostać oczekiwania młodych konsumentów. Sięgają po analizy big data (przetwarzanie dużych zbiorów danych), by stworzyć niepowtarzalną ofertę, która jak najlepiej wpasuje się w gusta poszczególnych odbiorców.

— Netflix kręci filmy i seriale telewizyjne na podstawie preferencji widzów. Spotify pomaga kompozytorom i tekściarzom opracować lepsze piosenki, Amazon tworzy osobiste rekomendacje produktów, a Alphabet, spółka matka Google, dostarcza rozbudowane usługi, wykorzystujące sztuczną inteligencję, które są w stanie odpisać za nas na mejla lub zamówić obiad — wskazuje Tomasz Sokół, członek zarządu agencji Online Advertising Network należącej do grupy Cloud Technologies.

Cyfrowe nawyki igreków wymuszają też zmiany strategii HR. 70 proc. badanych przez VMware w regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka) uważa, że ich firmy powinny bardziej skupić się na rozwoju cyfrowych doświadczeń pracowników. 66 proc. respondentów uzależnia wybór pracodawcy od tego, czy sami mogą decydować, jakich elektronicznych narzędzi będą używać w pracy. W Polsce ta swoboda jest ważna dla 75 proc. ankietowanych, co stanowi wynik średnio o 15 proc. wyższy niż w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii.

— Stabilne zatrudnienie, atrakcyjna płaca i karnet na basen już nie działają na milenialsów. Nie chcą, aby szefowie zakazywali im przynoszenia do biura własnego smartfona lub laptopa. Jeśli narzuca się im sposób pracy, szukają nowego pracodawcy — komentuje Arkadiusz Sikora, dyrektor generalny w VMware Polska.

Natomiast Jean Pierre Brulard, dyrektor generalny VMware w regionie EMEA, zwraca uwagę, że kapitał ludzki jest dzisiaj ważniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Dlatego lepiej wychodzić naprzeciw oczekiwaniom pracowników, szczególnie tych o pożądanych umiejętnościach i cechach. Inaczej wyświadczamy przysługę konkurencji, która szybko przejmie tzw. talenty.

— To ludzie są źródłem innowacji i pozwalają firmie zdobyć przewagę na rynku. Najlepsi fachowcy mają jednak coraz więcej możliwości rozwoju, które są zgodne z ich stylem życia i celami zawodowymi. Mogą przebierać w ofertach. Pracodawcy muszą więc o nich walczyć jak nigdy dotąd — mówi Jean Pierre Brulard.

Dr Google ma cię na oku

Ze wspomnianych analiz big data korzysta głównie branża handlowa — ku uciesze statystycznego Kowalskiego, który nie lubi być atakowany spamem (chodzi o mejle z reklamami produktów i promocjami sklepów, które zwykle rozmijają się z naszymi potrzebami i sytuacją życiową). Detaliści, ale także touroperatorzy, banki czy telekomy rejestrują nasze wcześniejsze zakupy i na ich podstawie podsuwają coraz trafniejsze oferty. Nie dość tego: firmy śledzą nasze esemesy, strony przeglądane w internecie, aktywność w mediach społecznościowych, ulubiony repertuar muzyczny i filmowy w serwisach streamingowych — wszystko po to, by z miliardów cyfrowych okruchów, choć anonimowych, niczym z puzzli ułożyć profil konkretnej osoby.

— Nie chodzi o inwigilację, zabawę w Wielkiego Brata, tylko o maksymalne dostrojenie się do klienta, by zaproponować mu dokładnie to, czego potrzebuje — tłumaczy Tomasz Sokół.

Czy rozwiązania big data nie mogłyby pomóc też w employer brandingu, czyli w tworzeniu wizerunku dobrego pracodawcy? Przedstawiciel Online Advertising Network nie ma wątpliwości, że analizy są w stanie usprawnić każdą dziedzinę — zarówno usługi i handel, jak też doświadczenia pracownika.

— Im lepiej poznamy konkretnego specjalistę, jego preferencje i zainteresowania, tym skuteczniej możemy go docenić i zmotywować — podkreśla Tomasz Sokół.

Wszystko pięknie, ale dlaczego tylu młodych czuje się samotnych? Dobra wiadomość brzmi: znalezieniu bratniej duszy sprzyja aktywność zawodowa. 76 proc. igreków badanych przez YouGov zawarło przyjaźń w pracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu