- Mieszkańcy San Francisco mają prawo wiedzieć kto siedzi za kierownicą kiedy są gdzieś wiezieni – powiedział Dennis Herrera, reprezentujący miasto prawnik. – Nie jest zaskoczeniem, że Uber ma w nosie prawo. Czas z tym skończyć – dodał.

W pozwie znalazło się żądanie ujawnienia nazwisk i adresów kierowców współpracujących z Uberem w San Francisco dłużej niż siedem dni w roku. Jeśli tak się stanie miasto będzie mogło wyegzekwować prawo wymagające od wszystkich osób prowadzących samodzielną działalność gospodarczą rejestracji i zapłaty daniny wynoszącej 91 USD rocznie.
Uber twierdzi, że miasto domaga się od niego naruszenia prawa do prywatności kierowców. Podkreśla, że nie kwestionuje przepisów dotyczących rejestracji i opłaty.
Uber oraz jego konkurent Lyft do niedawna przekazywali miastu dane kierowców. Dzięki temu władze San Francisco dowiedziały się, że z ok. 57 tys. kierowców tylko 21 tys. zarejestrowało działalność i wniosło stosowną opłatę.