San Leon ogłosił kapitulację

Niegdyś jeden z największych entuzjastów poszukiwania w Polsce gazu łupkowego zwrócił państwu dwie ostatnie koncesje

Listopad 2013 r., konferencja Shale Gas World w Warszawie. Temat w kuluarach jest jeden: znakomite wyniki ostatniego szczelinowania na odwiercie Lewino firmy San Leon.

KONIEC PIEŚNI: Paweł Chałupka, szef polskiej spółki San Leon, z naszą branżą łupkową związał się w 2009 r. Dziś ocenia, że Polska nie była przygotowana na nagły przypływ inwestorów z całego świata. San Leon przygodę z polskimi łupkami właśnie zakończył.
Zobacz więcej

KONIEC PIEŚNI: Paweł Chałupka, szef polskiej spółki San Leon, z naszą branżą łupkową związał się w 2009 r. Dziś ocenia, że Polska nie była przygotowana na nagły przypływ inwestorów z całego świata. San Leon przygodę z polskimi łupkami właśnie zakończył. Fot. Marek Wiśniewski

— W przyszłym roku możliwe będzie komercyjne wydobycie gazu z łupków — entuzjazmuje się w rozmowie z dziennikarzami Piotr Woźniak, wówczas wiceminister środowiska i główny geolog kraju, a dziś prezes gazowego PGNiG. Dwa dni temu, 29 listopada 2017 r., San Leon „zdał”, czyli zwrócił Ministerstwu Środowiska, dwie ostatnie koncesje łupkowe z polskiego portfolio — Szczawno oraz Gdańsk W., gdzie jest słynny odwiert Lewino. San Leon mógł na nich pracować aż do 2020 r., ale nie znalazł partnera zainteresowanego takim projektem.

— Czas łupków w Polsce się skończył — ocenia Paweł Chałupka, szef polskiej spółki San Leon.

Nikt łupków nie szuka

Paweł Chałupka podkreśla, że Szczawno i Gdańsk W. były ostatnimi aktywnymi koncesjami dotyczącymi gazu z łupków w polskiej części basenu Morza Bałtyckiego, czyli na północy kraju. To ten rejon dawał w ostatnich latach największe łupkowe nadzieje. Przykładowo, to w Wejherowie PGNiG przeprowadziło obiecujący odwiert Lubocino (który ostatecznie okazał się nieudany). Na stronie internetowej Ministerstwa Środowiska wisi wprawdzie lista aż 20 koncesji na „gaz z łupków” w Polsce, ale wymienieni na niej inwestorzy (państwowi — PGNiG, Orlen, Lotos, ale też prywatny Shale Tech) albo szukają na nich gazu konwencjonalnego, albo ropy, albo nie prowadzą żadnych prac.

— Przy aktualnym stanie wiedzy, jak również biorąc pod uwagę wysokość kosztów eksploatacji na morzu [są wyższe niż na lądzie — red.], nie zakładamy, by niekonwencjonalne zasoby znajdujące się w koncesjach Lotosu były możliwe do eksploatacji. Zmiana uwarunkowań ekonomicznych oraz rozwój techniki mogą jednak wpłynąć na nasze działania w przyszłości— mówi Krzysztof Kopeć z biura prasowego Lotosu. „Ostatnie poszukiwawcze prace wiertnicze za gazem z łupków prowadziliśmy w 2015 r. Część koncesji, na których koncentrowaliśmy się wyłącznie na celach niekonwencjonalnych, została w ostatnich latach zwrócona do Ministerstwa Środowiska (np. Sieradz, Wołomin, Wodynie-Łuków) inne koncesje zostały ograniczone powierzchniowo (Lubartów i Wierzbica). Obecnie nie planujemy żadnych prac w obszarze gazu z łupków” — napisało biuro prasowe PKN Orlen.

Zabrakło odwiertów

Z danych nieistniejącej już Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo- -Wydobywczego (OPPPW z braku członków zwinęła działalność na przełomie 2016 r. i 2017 r.) wynika, że od 2010 r. wykonano w Polsce tylko ok. 70 odwiertów na złożach gazu łupkowego. Zabiegów szczelinowania wykonano zaś zaledwie 25. OPPPW szacowała, że na wiercenia firmy wydały ponad 3 mld zł, a na badania sejsmiczne blisko 400 mln zł.

— W USA dopiero trzysetny odwiert, wykonany na złożu Barnett, okazał się komercyjny. Potem ich liczba poszła w tysiące. Szkoda, że Polsce nie udało się przyciągnąć większych kwot, które przełożyłyby się na większą liczbę wierceń i o wiele większą wiedzę geologiczną. Polska nie była przygotowana na tak nagły przypływ inwestorów z całego świata. Zbyt wcześnie chciano podzielić skórę na niedźwiedziu — uważa Paweł Chałupka, który w polskiej branży łupkowej działa od 2009 r.

Był szał, ale minął

Szczyt polskiego boomu na łupki przypada na lata 2011-13. Dzięki gazowi niekonwencjonalnemu mieliśmy stać się węglowodorowym eldorado — inspiracją były Stany Zjednoczone, w których łupkowa rewolucja przełożyła się na rozwój przemysłu. Polskie łupki stały się najważniejszym projektem Mikołaja Budzanowskiego, ówczesnego ministra skarbu. Wykonano jednak w Polsce tylko 72 odwierty, podczas gdy Amerykanie szli w tysiące. Do tego doszła trudna polska geologia i niskie ceny ropy, które nie zachęcają do inwestowania w niszowe technologie.

Uprawa na odwiercie

W szczytowym okresie, czyli w 2014 r., San Leon był w Polsce operatorem 24 koncesji, a udziałowcem 11. Były to koncesje umożliwiające poszukiwania złóż ropy i gazu — zarówno konwencjonalnych, jak i niekonwencjonalnych (czyli łupkowych). Na poszukiwania San Leon wydał prawie 1 mld zł. Dziś, po zdaniu dwóch ostatnich koncesji łupkowych, zostały mu dwie, ale na poszukiwania gazu konwencjonalnego. Ubiega się też o pięć kolejnych koncesji, z czego trzy dotyczą gazu konwencjonalnego, jedna gazu ściśniętego w skałach (tight gas), a jedna ropy konwencjonalnej.

— Od czterech lat intensywnie szukaliśmy partnera, który mógłby współfinansować prace poszukiwawcze na koncesjachSzczawno i Gdańsk W., ale nie znaleźliśmy. Ceny ropy spadły i inwestorzy przekierowali uwagę na złoża konwencjonalne, zwróciliśmy więc koncesje państwu. Odwiert Lewino w przyszłym roku zlikwidujemy — zostanie zabetonowany, powierzchnia terenu zrekultywowana, by znowu można było na niej prowadzić uprawy — przewiduje Paweł Chałupka.

Są chętni na zwykły gaz

Na dwie istniejące koncesje konwencjonalne i pięć potencjalnych San Leon znalazł jednak inwestorów.

— Mamy umowy z kanadyjską firmą Horizon i brytyjską Gemini, które chcą wspólnie z nami kontynuować prace na tych koncesjach. Cieszymy się, bo to pierwsi inwestorzy od kilku lat, którzy zainteresowali się inwestycjami w Polsce. W 2014 r., kiedy uchwalano niekorzystne dla branży przepisy, wszyscy obawiali się konsekwencji. Dziś je odczuwamy — uważa Paweł Chałupka.

Dlatego apeluje do rządu o przychylność w stosunku do inwestorów chcących szukać w Polsce węglowodorów.

— Doceniamy projekt zmian w prawie, umożliwiających np. ubieganie się o koncesje w trybie „open door”, czy otwarcie się na firmy typu start-up. Wszędzie stawia się na innowacyjność, dlaczego więc ten rodzaj przemysłu ma być tej możliwości pozbawiony. Im więcej takich kroków będzie i im szybciej zostaną wdrożone, tym szybciej to zaowocuje napływem inwestycji, co przełoży się na zwiększenie produkcji węglowodorów. Leży to w interesie Polski — przekonuje Paweł Chałupka.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / San Leon ogłosił kapitulację