Sankcje uderzyły w rynek aluminium

Katarzyna Kapczyńska
11-04-2018, 22:00

Polska jest piątym w Europie importerem aluminium z Rosji. Restrykcje nałożone na wschodnie firmy spowodują cenowe zawirowania

Rosyjskie firmy dotkliwie odczuwają sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone. Mocno poszkodowany może być Rusal, koncern aluminiowy należący do Olega Deripaski. „Nałożone sankcje mogą doprowadzić do niewywiązania się ze zobowiązań” — napisali przedstawiciele firmy w informacji dla inwestorów z giełdy w Hongkongu, gdzie notowana jest spółka.

Ostrzegają, że mogą nie spłacać kredytów i obligacji. Te kasandryczne wizje nie pozostały bez wpływu na rynek aluminium. Głośnym echem odbiły się także nad Wisłą — Polska jest bowiem jednym z większych odbiorców aluminium z Rosji. Plasujemy się na piątym miejscu wśród europejskich importerów. W ubiegłym roku, według danych Eurostatu, sprowadziliśmy z tego kraju 92,3 tys. ton. To niewiele mniej, niż wynoszą moce produkcyjne Impexmetalu, szacowane na około 100 tys. ton rocznie. Niewykluczone nawet, że realne dostawy z Rosji są wyższe, ponieważ część towarów dostarczają międzynarodowiimporterzy i niektóre sprzedawane przez nich wyroby mogą nie być klasyfikowane jako rosyjskie.

Wzrosną ceny

Krajowi przedsiębiorcy obserwują Rusal, obawiając się, że zawirowania w grupie mogą boleśnie odbić się na polskim i europejskim rynku aluminium.

— Udział Rusalu w światowej produkcji aluminium wynosi około 8 proc. Ewentualny upadek tej firmy z pewnością zatrząsłby cenami na rynku — uważa Jan Woźniak, członek zarządu i dyrektor zarządzający Aluminium Konin Impexmetal.

Rosyjski rząd raczej nie pozwoli jednak na bankructwo grupy. Już zapowiada wsparcie dla firm dotkniętych sankcjami. Obiecuje np. stworzenie raju podatkowego dla rosyjskich oligarchów, których majątki ucierpiały z powodu handlowych restrykcji. Nadzieję na uniknięcie katastrofy budzą także deklaracje londyńskiej giełdy metali LME.

— Handel aluminium odbywa się głównie poprzez LME. Giełda wydała komunikat, zapewniając, że będzie handlować metalem Rusala, a zatem nie ma zagrożenia braku dostaw — podkreśla Jan Woźniak.

Wpływu sankcji na biznes grupy Impexmetal nie chce oceniać.

Zapasy i stabilizacja

Grzegorz Stulgis, wiceprzewodniczący rady Izby Gospodarczej Metali Nieżelaznych i Recyklingu oraz szef rady nadzorczej Alumetalu, podkreśla, że na sytuację spółki rosyjskie sankcje nie wpłyną bezpośrednio, ponieważ nie ma ona umów z Rusalem. Jego zdaniem, problemy rosyjskich firm z pewnością nie są jednak obojętne dla polskiego i europejskiego rynku aluminium.

— Nie produkujemy już tzw. aluminium pierwotnego [z boksytów — red.], więc rosyjskie dostawy mają dla krajowych firm duże znaczenie. Ważne są także dostawy półwyrobów z Rosji — mówi Grzegorz Stulgis.

Prognozuje, że działające w Polsce podmioty mają zapasy, które wystarczą na kilka tygodni. Ma nadzieję, że w tym czasie sytuacja w Rosji się ustabilizuje — być może rząd udzieli tamtejszym firmom wsparcia i nie odczujemy dotkliwie problemów wschodniego dostawcy.

— Na razie trudno prognozować, jakie konkretnie będą konsekwencje sankcji nałożonych na rosyjskie firmy. Na razie Rusal zapowiedział wstrzymanie dostaw i poprosił o wstrzymanie płatności. Obserwujemy sytuację — mówi Grzegorz Stulgis. © Ⓟ

Okiem eksperta - Michał Malina, odpowiedzialny za relacje inwestorskie w Grupie Kęty

Może być drożej, ale popyt mocno nie spadnie

W czwartym kwartale 2017 r. dostawy z Rusalu do Grupy Kęty stanowiły jedynie 4 proc. zapotrzebowania na wlewki produkowane z aluminium pierwotnego. Moce produkcyjne grupy pokrywają około 50 proc. zapotrzebowania na ten półprodukt, nie spodziewamy się więc problemów z zaopatrzeniem w tym roku.

Aluminium pierwotne kupujemy z innych źródeł. Kontraktacja dostaw na drugie półrocze zazwyczaj rozpoczyna się w grupie dopiero w maju. W obecnej sytuacji rozmowy rozpoczniemy jednak już teraz, poszerzymy też krąg potencjalnych dostawców spoza Europy. Rusal jest jednym z głównych dostawców aluminium na rynek europejski — ewentualne problemy finansowe tej firmy i związane z tym wstrzymanie lub ograniczenie dostaw przełoży się zapewne na ceny. Rynek potwierdza te obawy, bo cena aluminium na LME od dnia ogłoszenia sankcji wzrosła o 250 USD za tonę. Pomimo tak znacznego wzrostu obecna cena aluminium, 2260 USD za tonę, nie przekroczyła wartości ze stycznia bieżącego roku. Przy tym poziomie rynek działał bez zakłóceń i popyt był wysoki. Dalszy wzrost notowań aluminium będzie jednak dla klientów w całej Europie oznaczał podwyżki cen produktów wyciskanych w drugim półroczu. Może to nieco osłabić popyt, jednak wobec braku istotnych substytutów dla rozwiązań aluminiowych w budownictwie, przemyśle samochodowym i maszynowym, które są głównymi konsumentami wyrobów wyciskanych, skala osłabienia nie powinna zmienić optymistycznego obrazu rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Górnictwo / Sankcje uderzyły w rynek aluminium