Sanok szuka partnera do aquaparku

TM
opublikowano: 02-06-2010, 00:00

W mieście jest już hala sportowa, teraz przydałby się jeszcze park wodny i hotel. Najlepiej w PPP.

W mieście jest już hala sportowa, teraz przydałby się jeszcze park wodny i hotel. Najlepiej w PPP.

Drugiej takiej lokalizacji w Polsce nie ma — twierdzi Damian Delekta, prezes miejskiej spółki Park Wodny w Sanoku oraz dyrektor lokalnego MOSiR. Samorządowy menedżer wodzi firmy na pokuszenie wizją budowy kompleksu sportowo-rekreacyjnego, którego głównymi atrakcjami będą aquapark oraz trzygwiazdkowy hotel (a do tego parkingi).

Sanok przechodzi od słów do czynów. Kontrolowana przez miasto spółka ogłosiła w ubiegłym tygodniu postępowanie w formule koncesji na roboty budowlane na przygotowanie inwestycji, wycenianej na 60 mln zł. Miasto nie zaczyna tego przedsięwzięcia na surowym korzeniu.

— Naszymi atutami w rozmowach z inwestorami będą lokalizacja, istniejąca infrastruktura sportowa, bogaty kalendarz imprez oraz ogromne tradycje sportowe, sięgające początków lat powojennych. To się przekłada na frekwencję w naszych obiektach — wylicza Damian Delekta.

Informuje, że od 2005 r. z obiektów Areny Sanok skorzystało 250 tys. osób.

O tym, że zdobycie prywatnego partnera do takiego przedsięwzięcia nie będzie bułką z masłem, świadczą dotychczasowe doświadczenia.

— Przed wybuchem kryzysu mieliśmy pozytywne sygnały od inwestorów zainteresowanych projektem. Potem część z nich się wycofała. Uznaliśmy jednak, że nie będziemy czekać z założonymi rękami. Liczymy na to, że w trakcie postępowania klimat inwestycyjny będzie się ocieplał — tłumaczy Damian Delekta.

Samorządowy menedżer zdaje sobie sprawę, że na samym aquaparku trudno będzie zarabiać.

— Jestem realistą. Na pływaniu się nie zarabia, zarabia się na infrastrukturze towarzyszącej: SPA, wellness czy hotelu. I to koniecznie trzygwiazdkowym, bo wtedy będziemy mogli gościć w Sanoku imprezy rangi mistrzowskiej — dodaje Damian Delekta.

Czy budowa trzygwiazdkowego hotelu w Sanoku ma sens? Według Jana Korsaka, szefa Polskiej Organizacji Turystycznej, w turystyce nie ma wykluczeń.

— Trzeba mieć pomysł na dobry produkt. Jeśli Sanok go ma, trzeba bić brawo i trzymać kciuki — dodaje Jan Korsak.

Prywatny inwestor może liczyć na pośrednie wsparcie. Jak tłumaczy Damian Delekta, w Sanoku jest wiele szkół, które wykupywałyby dla uczniów zajęcia w nowym obiekcie.

Realizacją przedsięwzięcia zajmie się już powołana spółka. Prywatny partner obejmie w niej udziały. Ile? To zależy od negocjacji. Jedno jest pewne: miasto pozostanie znaczącym akcjonariuszem, choć niekoniecznie większościowym. W ogłoszeniu dodaje, że liczy, iż ciężar finansowania inwestycji weźmie na siebie przede wszystkim prywatny partner.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, budowa obiektów potrwa 19 miesięcy. Preferowanym czasem eksploatacji obiektu przez partnera prywatnego ma być 25 lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TM

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Sanok szuka partnera do aquaparku