Santander czeka na odmrożenie gospodarki

opublikowano: 03-02-2021, 17:35

W 2020 r. bank zarobił połowę tego co rok wcześniej. Kulą u nogi jest wciąż nierozwiązany problem frankowy.

W 2020 r. Santander Bank Polska wypracował 1,03 mld zł zysku netto, czyli o 51,5 proc. mniej niż rok wcześniej. Przychody z tytułu odsetek wyniosły 5,9 mld zł i były o 10,5 proc. niższe niż rok wcześniej, a z prowizji — 2,2 mld zł. To niemal tyle samo co w 2019 r. Zarząd banku tłumaczył, że na zeszłoroczny wynik wpłynęły czynniki, które było poza jego kontrolą. Optymistycznie patrzy w przyszłość, ale nie dzieli się prognozami z rynkiem. Za dobry prognostyk uważa pojawiające się zapytania o finansowanie ze strony klientów biznesowych. Wszystko jednak zależy od tego, w jakim tempie będzie się otwierać gospodarka.

— Zeszłoroczne wyniki sektora były pod presją wielu zdarzeń, które mocno obciążają zysk netto — głównie obniżki stóp procentowych, ale także istotnie wyższych kosztów regulacyjnych i kosztów ryzyka. Pod względem podstawowych przychodów: odsetek i prowizji, Santander poradził sobie gorzej niż np. Millennium, które prezentowało wyniki dzień wcześniej. Początek pandemii był trudny dla całego sektora pod względem sprzedaży kredytów, ale pod koniec roku można było zaobserwować ożywienie, szczególnie w kredytach hipotecznych. W przypadku Santandera sprzedaż nie ożywiła się tak, jak w przypadku wspomnianego konkurenta. Na wyniki pozostałych banków musimy jeszcze poczekać — mówi Marta Czajkowska-Bałdyga, analityczka Haitong Banku.

W zeszłym roku każdy kwartał mocno się od siebie różnił. Jak radziły sobie biznesowo banki pod koniec zeszłego roku?

— Porównując Santandera z Millennium pod względem przychodów za IV kwartał, to wynik prowizyjny w obu bankach urósł mniej więcej o 5 proc. rok do roku. Dużo bardziej różniły się dynamiki wyniku odsetkowego, który w porównaniu z IV kwartałem 2019 r. spadł w Santanderze o 14 proc., a w Millennium o 10 proc. Powodem przede wszystkim było to, że Millennium mocniej obniżyło koszt finansowania w trakcie roku, a mogło tego dokonać, bo miało wyższe koszty na początku 2020 r. — mówi Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowy.

Co czeka sektor w 2021 r.?

— Aktualne prognozy ekonomiczne zakładają odbicie gospodarcze od II kw. Jeśli scenariusze się sprawdzą, to popyt na kredyty powinien rosnąć, a tym samym sytuacja banków powinna się poprawić — ocenia Marta Czajkowska-Bałdyga.

Marża odsetkowa sięgnęła dna w III kw., a w IV je przebiła.

— Oczekujemy, że wynik odsetkowy nie powinien być już gorszy. W 2021 r. przychody z opłat i prowizji sektora powinny rosnąć w tempie 5-6 proc. ze względu na zmianę opłat i większy popyt na kredyty. Takie założenia ma także Santander — dodaje analityczka.

Podobnie uważa Andrzej Powierża.

— Wyniki biznesowe sektora w 2021 r. powinny się z kwartału na kwartał poprawiać. Akcja kredytowa powinna wzrastać w takim tempie, w jakim gospodarka będzie się otwierać. Jednak patrząc na wyniki całoroczne, bankom trudno będzie zasypać lukę przychodową, jaka powstała po serii trzech obniżek stóp procentowych, rozpoczętej w marcu 2020 r. Spodziewam się w tym roku wyższych kosztów ryzyka kredytowego niż w poprzednim, bo problemy części klientów biznesowych dopiero się ujawniają — mówi analityk DM Citi Handlowy.

Przyszłość sektora bankowego malowałaby się w jaśniejszych barwach, gdyby nie kredyty frankowe.

- To, jak zysk netto będzie się kształtował w sektorze, głównie w bankach z kredytami frankowymi, będzie zależeć od tego, czy i jak zostanie rozstrzygnięta kwestia spornych kredytów frankowych: ile spraw trafi do sądu, jaka będzie linia orzecznicza i jakie rezerwy na to ryzyko zostaną zawiązane. Te kwestie nadal są wielką niewiadomą, co powoduje, że ryzyko błędu w przypadku prognozowania zysku netto jest duże – uważa analityczka Haitonga.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane