Sanwil wyprzeda zbędny majątek

Krzysztof Kluska
opublikowano: 2000-09-26 00:00

Sanwil wyprzeda zbędny majątek

Zakład Wyrobów Powlekanych Sanwil z Przemyśla, oprócz zapowiedzianej redukcji zatrudnienia, zamierza pozbyć się także zbędnego majątku. Zarząd spółki spodziewa się, że efekty działań naprawczych będą widoczne już w przyszłym roku. Na razie notowana na GPW spółka znajduje się pod kreską.

Zakład Wyrobów Powlekanych Sanwil, przemyski producent tkanin skóropodobnych, odnotował po pierwszym półroczu tego roku straty na poziomie prawie 3 mln zł. Zarząd spółki musi więc podjąć działania, które wyprowadzą firmę na prostą.

Nieruchomości pod nóż

Oprócz ogłoszonej niedawno redukcji zatrudnienia Sanwil wyprzeda część majątku trwałego. Firma nie oszacowała jeszcze, ile zarobi na tych transakcjach.

— Posiadamy dość dużo terenów oraz obiektów, które nie dość, że nie przynoszą żadnych korzyści, to jeszcze generują niepotrzebne koszty — mówi Krzysztof Tytko, prezes zarządu.

Część kłopotów Sanwilu jest efektem załamania rynku wschodniego, na który przemyska firma przeznaczała sporą część swoich wyrobów.

— Obecnie rynek tkanin powlekanych ustabilizował się. Od trzech lat nasze obroty kształtują się na poziomie około 30 mln zł. To jednak o połowę mniej niż przed kryzysem na rynkach wschodnich — twierdzi Krzysztof Tytko.

Obietnica poprawy

Prezes zaznacza, że analizy długoterminowe zakładają, iż w 2001 roku firma może wyjść „na zero”. Dopiero od 2002 roku zakład powinien osiągać dodatnie wyniki finansowe.

— Bardzo trudno odnieść sukces na rynkach zachodnich, dlatego koncentrujemy się na krajach dawnego ZSRR. Zyskaliśmy tam dobrych partnerów, z którymi nie mamy problemów w rozliczeniach finansowych. Inaczej bywa w przypadku naszych krajowych odbiorców — podkreśla Krzysztof Tytko.

Plany rozwojowe zakładają zwiększenie eksportu, który dziś kształtuje się na poziomie około 20 proc. całej produkcji firmy, nawet do 50 proc. Przemyska firma poszukuje m.in. partnera, który pozwoli jej zdobyć nowe rynki zbytu.

— Nie jest nam na razie potrzebny inwestor kapitałowy, ponieważ nasz zakład nie wymaga modernizacji. W naszej sytuacji bardziej przyda się partner handlowy z kraju lub z zagranicy, który pomoże zwiększyć sprzedaż — uważa Krzysztof Tytko.