Saturn TFI wciąż celuje w nisze

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 03-11-2014, 00:00

Fundusz samorządowy nie wypalił, dlatego firma musiała skręcić na nowe tory. Dziś m.in. udziela pożyczek przedsiębiorcom i zarabia na foreksie.

Wiele można powiedzieć o Saturn TFI (dawniej SovereignFund TFI), ale na pewno nie to, że lubi się chwalić. Nie wiadomo, ilu ma klientów i jakiej wielkości aktywami zarządza, wiadomo natomiast, że tworzy dużo funduszy, celuje przy tym w rzadko odwiedzane przez rywali zakątki rynku finansowego, a ofertę kieruje wyłącznie do zamożnych inwestorów.

Do niedawna w akcjonariacie Saturn TFI był Jacek Socha, były szef KPWiG (poprzedniczka KNF), a dziś partner w PwC. Wycofał się jednak, bo uznał, że nowy pomysł na biznes jest zbyt ryzykowny. Sławomir Kamiński, prezes towarzystwa, pozostał na polu bitwy i przekonuje, że obrana droga jest właściwa.
Zobacz więcej

CIERPLIWY:

Do niedawna w akcjonariacie Saturn TFI był Jacek Socha, były szef KPWiG (poprzedniczka KNF), a dziś partner w PwC. Wycofał się jednak, bo uznał, że nowy pomysł na biznes jest zbyt ryzykowny. Sławomir Kamiński, prezes towarzystwa, pozostał na polu bitwy i przekonuje, że obrana droga jest właściwa. Marek Wiśniewski

— Postawiliśmy równocześnie trzy nogi biznesu. Pierwsza to tzw. fundusze dedykowane, druga to projekty typu white label, a trzecia — fundusze zamknięte, które kierujemy do zamożnych inwestorów indywidualnych — mówi Sławomir Kamiński, prezes Saturn TFI.

Noga w gipsie

Pierwotny pomysł na biznes był zupełnie inny. W 2010 r. SovereignFund TFI dostało licencję od Komisji Nadzoru Finansowego i rozpoczęło działalność jako pierwsze w Polsce samorządowe TFI. Firma zarządzała funduszem, który inwestował w obligacje jednostek samorządu terytorialnego. Dziś ta noga biznesu jest jednak w gipsie, bo OFE, które z chęcią miały kupować certyfikatyoparte na instrumentach samorządowych, taką inwestycją zainteresowane nie są. SovereignFund musiało więc wdrożyć plan B.

Zmieniło nazwę na Saturn i weszło w segment produktów optymalizacyjnych oraz funduszy rynku kapitałowego. Konkurencja jest tam ostra, dlatego firma postanowiła znaleźć niszę. We wrześniu utworzyła pierwszy w Polsce fundusz, który okazji do zarobku poszuka na… foreksie. Oferta skierowana jest do wybranej grupy inwestorów z grubym portfelem — minimalna kwota inwestycji to równowartość 40 tys. EUR (170 tys. zł).

— Solution One utworzony został we wrześniu i jest już po pierwszej emisji certyfikatów. Pieniądze będą inwestowane m.in. w instrumenty pochodne. Jest to strategia bardzo ryzykowna, ale też zyskowna. Szacujemy, że roczna stopa zwrotu będzie dwucyfrowa — mówi Sławomir Kamiński.

Nietypowy sposób na zarobek ma też utworzony w październiku Property Secured Fund, który będzie udzielał przedsiębiorcom pożyczek zabezpieczonych nieruchomościami. Podobną strategię firma przetestowała w innym funduszu — EPEF FIZAN. Od uruchomienia, czyli od grudnia 2013 r., zyskał on 8,2 proc.

— W funduszu EPEF oprocentowanie pożyczki wynosi kilkanaście proc., a jej wielkość nie może być mniejsza niż 0,5 mln zł, ale też nie większa niż jedna trzecia wartości nieruchomości, będącej jej zabezpieczeniem. Fundusz ma wbudowany mechanizm automatycznego umarzania certyfikatów. Prognozowana stopa zwrotu to 10 proc., czyli 2,5 proc. wypłacane co kwartał — tłumaczy Sławomir Kamiński.

Dziewięć zer za cyfrą

Na przełomie roku Saturn TFI zaoferuje coś dla inwestycyjnych konserwatystów. Będzie to klasyczny, zamknięty fundusz pieniężny, który ma być skierowany do klientów ceniących stabilność wyników. Celuje w 4 proc. zysku rocznie. Inwestorzy, którzy chcieliby zarabiać więcej i nie boją się ryzyka, będą mogli natomiast kupić certyfikaty funduszu, który zapoluje na spółki z New- Connect. TFI rozważa też poszerzenie oferty o tzw. fund of funds, które będą inwestować na rynkach zagranicznych.

Saturn nie chwali się wielkością aktywów. Sławomir Kamiński ujawnia jedynie, że „za cyfrą jest dziewięć zer”, co oznacza, że liczy się je w miliardach. Firma pozyskuje klientów własnymi siłami, a za sprzedaż odpowiedzialny jest Szymon Szatkowski, były szef sprzedaży w Inventum TFI.

— Docelowo chcielibyśmy trafić z naszą ofertą do zewnętrznej sieci dystrybucji, ale do tego potrzebny jest tzw. track record, czyli historia wyników, a na to musimy jeszcze trochę popracować — dodaje Sławomir Kamiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze / Saturn TFI wciąż celuje w nisze