Największy państwowy koncern naftowy na świecie uważa, że zapotrzebowanie na ropę wydaje się trwałym czynnikiem postępującym wraz z odradzaniem się globalnej gospodarki po załamaniu wywołanym pandemią.
Zbliżamy się do poziomu popytu sprzed pojawienia się Covid-19. Także perspektywy wyglądają optymistycznie – powiedział Amin Nasser, dyrektor generalny saudyjskiej firmy.
Na początku 2020 r. popyt szacowany był na około 100 mln baryłek dziennie. Po gwałtowanym tąpnięciu w wyniku pandemii do nieco ponad 83 mln bpd – jak szacuje obecnie Międzynarodowa Agencja Energetyczna – od września oscyluje na poziomie 98 mln baryłek.
Jak podkreślił Nasser, problemem pozostają zbyt małe inwestycje w podaż surowca, co grozi w przyszłości niemożnością pokrycia systematycznie rosnącego zapotrzebowania. Kraje Zatoki Perskiej są jednymi z nielicznych, które wciąż wydają miliardy dolarów na zwiększenie produkcji. Arabia Saudyjska chce do 2027 r. zwiększyć swoje moce produkcyjne do 13 mln baryłek dziennie z około 12 mln obecnie.
