Saudyjski gambit nabiera kształtów

Po zaledwie kilku miesiącach od najgłębszego załamania cen ropy w historii największy globalny eksporter dokonuje rewolucji w gospodarce

W sobotę saudyjski król Salman bin Abdulaziz wydał 50 dekretów, które są częścią przebudowy administracji królestwa. To kolejny krok w rewolucji, dokonującej się w kraju zamieszkanym przez jedno z najbardziej konserwatywnych społeczeństw na świecie. Jej celem — postawionym w ogłoszonym w kwietniu planie reform na okres taniej ropy — jest uniezależnienie od niej gospodarki. „Dekrety doprecyzowują zakres odpowiedzialności urzędników i upraszczają procedury, aby zapewnić lepszą jakość usług administracji” — poinformował dwór królewski. Punkt wyjścia do zmian był jednak nie do pozazdroszczenia. Po załamaniu się między czerwcem 2014 r. a styczniem 2016 r. cen ropy o blisko 77 proc. notowania zabezpieczenia przed bankructwem kraju skoczyły do 214 punktów bazowych. Były ponad 2,5 razy wyższe od notowań zabezpieczenia dla polskiego długu, co nie zdarzyło się od rozpoczęcia zbierania tego typu danych w 2008 r. MFW ostrzegał, że w ciągu zaledwie pięciu lat wyczerpią się gigantyczne saudyjskie rezerwy walutowe. Aby sfinansować sięgający równowartości 15 proc. PKB deficyt budżetowy, tylko w ubiegłym roku Saudyjczycy upłynnili rezerwy o wartości 115 bln USD. Po kilku miesiącach wydaje się jednak, że obawy były przesadzone. Cena ropy brent odbiła się od dna o dwie trzecie, a inwestorów zaskoczyła głębokość wprowadzanych reform, nie tyle polegających na zaciskaniu pasa, ile raczej na ukróceniu ogromnej rozrzutności. Pod okiem 30-letniego księcia Mohammeda bin Salmana zmniejszono subsydiowanie energii, rozpoczęto program prywatyzacji, wzięto pod lupę kosztowne projekty inwestycyjne, zaczęto nawet rozważać wprowadzenie nieznanego w królestwie podatku dochodowego.

Wpuszczenie do koncernu Saudi Aramco inwestorów ma umożliwić założenie funduszu, który pozwoli Saudyjczykom utrzymywać się z zainwestowanego na globalnych rynkach kapitału. W ślad za reformami w sobotę nastąpiły rewolucyjne zmiany kadrowe. Na stanowisku ministra do spraw ropy 80-letniego Alego Al-Naimiego zastąpił szef Saudi Aramco Khalid Al-Falih, a szefem banku centralnego został mianowany Ahmed Alkholifey. Z europejskiej perspektywy dotychczasowe posunięcia mogą wydawać się stosunkowo skromne, jednak w Arabii Saudyjskiej, gdzie w administracji publicznej pracuje prawie co szósty zatrudniony, a niektórzy ministrowie sprawowali funkcje nieprzerwanie od lat 90., to prawdziwa rewolucja. Efekty są widoczne już po kilku miesiącach. Dzięki oszczędnościom cena ropy pozwalająca zrównoważyć saudyjski budżet spadnie w tym roku do 66,7 USD z 94,8 USD za baryłkę w 2015 r. — oblicza obecnie MFW. To będzie oznaczało największą poprawę wśród wszystkich należących do OPEC krajów regionu. Oszczędności tylko w ograniczonym stopniu zaszkodzą wzrostowi gospodarczemu, który w tym roku sięgnie 1,5 proc. — przewidują ekonomiści ankietowani przez Bloomberga. Cel, jaki stawia krajowi książę Mohammed bin Salman, jest jednak znacznie bardziej ambitny. Do 2030 r. Arabia Saudyjska ma znaleźć się wśród 15 najzamożniejszych krajów świata. „Saudyjczycy dostosowują się do rzeczywistości, w której ropa przestanie być źródłem dominacji w świecie. Jeśli ich plan się powiedzie, będzie to oznaczało rewolucję także wewnątrz kraju” — oceniał w raporcie Simon Henderson z Instytutu Waszyngtona. © Ⓟ

AMBITNY KSIĄŻĘ: Po sobotnich nominacjach drugi w linii do saudyjskiego tronu Mohammed bin Salman znacznie powiększył swoje wpływy. Już 30-letni książę odpowiada za politykę gospodarczą kraju, jest szefem dworu królewskiego oraz ministrem obrony, a cele ma jeszcze ambitniejsze — do 2030 r. Arabia Saudyjska ma się znaleźć wśród 15 najzamożniejszych krajów świata. [FOT. EAST NEWS-AFP]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane