Sawicki oskarża sieci o kolaborację z Rosją

Jabłka w sieciach handlowych są zbyt tanie — uważa minister rolnictwa. To prawa ekonomii — odpowiadają handlowcy.

Sieci handlowe i konsumenci współpracują z Rosją. W jaki sposób? Sprzedając i kupując jabłka poniżej 1,50 zł za kg. To opinia Marka Sawickiego, ministra rolnictwa. Wystąpił już do urzędu antymonopolowego o „skłonienie sieci, by zaprzestały stosowania cen dumpingowych”.

Minister Marek Sawicki
Zobacz więcej

Minister Marek Sawicki FOT. MW

— Kupowanie jabłek przez Polaków w sieciach poniżej 1,50 (zł za kilogram) jest współpracą z Putinem i szkodzeniem polskiemu rolnictwu, polskiej przedsiębiorczości, polskiemu przetwórstwu. Zachęcam także konsumentów, by nie sięgali po tego typu towar — mówi Marek Sawicki.

— W tym segmencie rynku mamy do czynienia z gigantyczną nadpodażą, ocenianą na ok. 15-20 proc. podaży normalnej, nie obniżanej sankcjami rosyjskimi i ich skutkami na innych rynkach. Zakładam, że minister jako osoba o gruntownym wykształceniu ekonomicznym i rolniczym wie, że nie sposób utrzymać cen na wysokim poziomie. Nie ma więc chyba mowy o dumpingu — odpowiada Maria Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD). W podobnym tonie wypowiedział się już UOKiK.

— Nie możemy wprowadzać rolników w błąd — ich bardzo trudna sytuacja nie jest wynikiem antykonkurencyjnego zachowaniaprzedsiębiorców, ale specyficznej sytuacji rynkowej, w której decydującą rolę odgrywa czynnik zewnętrzny — twierdzi Małgorzata Cieloch, rzecznik urzędu. Jej zdaniem, ustawodawca nie przewiduje dla UOKiK roli regulatora cen w żadnym sektorze gospodarki.

Według Jerzego Mazgaja, prezesa spółki Alma Market, nie ma powodu, by kupcy w sieci, mogąc nabyć jabłka taniej, sztucznie zawyżali cenę i kupowali je drożej. — Taki jest rynek bez względu na to, czy się ministrowi to podoba czy nie. Jeśli byłyby przymrozki i klęska nieurodzaju, kupowalibyśmy je po 8 zł. Nie rozumiem, dlaczego oczekuje od sieci, że będą dofinansowywały rolników? — zastanawia się Jerzy Mazgaj.

Zdaniem Marka Sawickiego, producenci i izby rolnicze skarżą się, że sieci handlowe nie traktują ich po partnersku.

— Mimo trzykrotnych spotkań z przedstawicielami sieci nie jesteśmy w stanie się z nimi porozumieć. Wiem, że poziom zorganizowania naszych rolników jest niski, nie możemy być równorzędni dla takich potęg handlowych, ale rzeczą niedopuszczalną jest — w sytuacji, kiedy organizujemy misje gospodarcze na cały świat, aby zwiększyć eksport polskiej żywności — wymuszanie w sieciach handlowych obniżania cen przez rolników i producentów — uważa szef resortu rolnictwa.

— Owszem, odbywały się rozmowy z ministrem i przedstawicielami organizacji producenckich, ale unikaliśmy rozmowy o cenach i jakimkolwiek ich ustalaniu — a co dopiero o cenach minimalnych. Spełniłoby to warunki zmowy i naraziło na sankcje z tytułu przepisów antymonopolowych — komentuje Maria Andrzej Faliński.

Jego zdaniem, spadek cen nastąpił wszędzie, a nie tylko w sieciach, gdzie sprzedaje się około 20 proc. owoców i warzyw konsumpcyjnych. — Taniej jest też na bazarach, w hurtowniach i w małych sklepach. Oznacza to, że sieci nie są jedynym ani największym kanałem dystrybucji tych produktów, ani też nie są odpowiedzialne za skutki rozdrobnienia potencjalnych dostawców — dodaje dyrektor generalny POHiD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu