SBC zrezygnowało z akcji TP SA

Siemieniec Tomasz, Kobosko Michał
03-11-1999, 00:00

SBC zrezygnowało z akcji TP SA

NIE WSZYSTKO ZŁOTO: Maciej Srebro, minister łączności, nie zainteresował się uwagami SBC na temat regulacji polskiego rynku. Nie musiał, ale mógł. fot. Borys Skrzyński

Wbrew wszelkim dementi, informacja o tym, że SBC zrezygnuje ze starań o TP SA, okazuje się prawdziwa. Od ponad dwóch tygodni Amerykanie nie są zainteresowani tym projektem.

„Gazeta Wyborcza” już 29 października ujawniła, że SBC nie złoży oferty na zakup 25-35 proc. akcji TP SA. Informacje te zdementował jednak dzień później Emil Wąsacz, minister skarbu. Doniesień gazety nie potwierdzili też sami zainteresowani.

Rażą złe regulacje...

— Już od ponad dwóch tygodni SBC nie interesuje się tym przedsięwzięciem. Powodem rezygnacji była m.in. sytuacja na polskim rynku telekomunikacyjnym. Przedstawiciele SBC mieli sporo zastrzeżeń do projektu prawa telekomunikacyjnego, m.in. do strategii rozwoju rynku i jego przyszłej regulacji. Choć wysłali stosowne pismo do Macieja Srebro, ministra łączności, dotychczas nie otrzymali żadnej odpowiedzi — twierdzi nasz informator.

SBC ma doświadczenie w prywatyzowaniu telekomów działających na rynkach wschodzących. Szefowie tej firmy wiedzą, że zasady regulacji rynku decydują o opłacalności takiego przedsięwzięcia. Ich zdaniem, projekt polskiego prawa telekomunikacyjnego należy poprawić. W przeciwnym wypadku ich inwestycja mogłaby być zagrożona.

— Nikt w resorcie nie zainteresował się tymi uwagami. Szefowie SBC doszli zatem do wniosku, że nikomu nie zależy na jakichkolwiek zmianach. Taka postawa polskich urzędników na pewno ich zniechęciła — mówi analityk zachodniego banku inwestycyjnego.

...ale doradca również

Przedstawiciele największych firm doradczych winą za nieudany przebieg prywatyzacji obarczają natomiast konsorcjum: ING Barings i Nicom Consulting.

— MSP wybrało ofertę tego konsorcjum tylko dlatego, że zaproponowało ono najniższą cenę za swoje usługi. Nikt nie wziął natomiast pod uwagę, że firmy te nie mają doświadczenia w prowadzeniu prywatyzacji dużych telekomów. ING zdołał zwerbować tylko dwóch kandydatów, a teraz na placu boju został jeden. Można tylko przypuszać, jaki wpływ efekty ich pracy będą miały na ostatecznie wynegocjowaną cenę za pakiet akcji TP SA — twierdzi przedstawiciel JP Morgan.

Dziwne jest również to, że minister Emil Wąsacz zapowiedział ostatnio, że decyzję o wyborze inwestora podejmie na początku listopada. Francuzi zakończyli już badanie finansów TP SA. Dopiero wczoraj miało do tego zabrać się też SBC. Nie udało się nam jednak uzyskać informacji, czy Amerykanie pojawili się w siedzibie polskiego operatora.

O rezygnacji Amerykanów nic nie wie natomiast drugi z kandydatów — France Telecom.

— Nie otrzymaliśmy takich informacji. Jeśli jednak okażą się prawdziwe, to France Telecom na pewno na tym skorzysta — mówi Zdzisław Wrzesiński, dyrektor biura France Telecom w Polsce.

— Rezygnacja SBC nie ma dużego znaczenia dla samej firmy. Zmartwienie ma natomiast MSP. Cena w takiej sytuacji na pewno nie spełni ich oczekiwań — uważa analityk zachodniego banku.

Wall Street Journal donosi natomiast, powołując się na osobę blisko związaną z TP SA, że zainteresowanie prywatyzacją wyraził trzeci gracz. Wszystko wskazuje na British Telecommunications.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Siemieniec Tomasz, Kobosko Michał

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / SBC zrezygnowało z akcji TP SA