Secus Asset Management chce stanąć na dwóch nogach

GN
opublikowano: 2011-09-09 00:00

Śląski dom maklerski idzie śladem Copernicusa czy Ipopemy. Marzy o wejściu do czołówki niezależnych. Łatwo nie będzie.

Śląski dom maklerski idzie śladem Copernicusa czy Ipopemy. Marzy o wejściu do czołówki niezależnych. Łatwo nie będzie.

Nie trzeba być związanym z dużą grupą, by odnieść sukces na rynku kapitałowym. Uwodniły to Ipopema, IDM czy Copernicus. Marzenie o rozwoju niezależnej grupy mają też właściciele Secus Asset Management, śląskiego domu maklerskiego. By osiągnąć sukces, obrali tę samą drogę — oprócz działalności doradczej związanej z pozyskiwaniem kapitału (emisji akcji, obligacji) chcą rozwinąć działalność zarządzania aktywami. Wprawdzie własnego TFI na razie nie uruchomi, ale buduje zespół zarządzających.

— Infrastrukturę mamy gotową, ściągamy ludzi. Będziemy uruchamiać nowe fundusze lub przeprowadzać emisje w istniejących. Nie wyjdziemy na rynek z klasycznym funduszem akcji czy obligacji. Chcemy się skoncentrować na zarządzaniu niszowymi klasami aktywów: private equity, nieruchomości i wierzytelności masowe. Szykujemy też pierwszy w Polsce fundusz sekurytyzacyjny skierowany do klienta indywidualnego. Wprowadzimy też fundusz typu total return. W ciągu dwóch lat chcemy pozyskać kilkaset milionów aktywów, ale wiele zależy od sytuacji na rynku — zapowiada Grzegorz Pędras, prezes Secus Asset Management.

Obecnie w funduszach zarządzanych przez grupę m.in. Secus FIZ (private equity) i nieruchomościowy jest w sumie ok. 70 mln zł. Nowy fundusz private equity będzie wyspecjalizowany w sektorze ochrony zdrowia.

— Jest bardzo perspektywiczny. Negocjujemy zakup bardzo ciekawego podmiotu z branży onkologicznej — tłumaczy prezes.

Secus liczy, że docelowo w każdym funduszu zgromadzi aktywa liczone w setkach milionów złotych.

— Fundusze zaczynają być rentowne przy aktywach powyżej 25 mln zł. Chcemy tak zarządzać, by osiągać znaczne przychody z opłat success fee. Ofertę kierujemy głównie do klientów indywidualnych, do których docieramy własną siecią sprzedaży, opartą na doradcach własnych i 80 zewnętrznych — mówi Grzegorz Pędras.

Zarządzanie ma być drugą nogą, dobudowaną do działalności doradczej przy pozyskiwaniu kapitału.

— W portfelu mamy kilka umów na emisje akcji, ale ostatnio ze względu na sytuację na rynku plany są rewidowane i często przechodzą w emisje obligacji. Do końca roku przeprowadzimy emisje papierów o wartości kilkudziesięciu milionów złotych. Chcemy się koncentrować na rentownych projektach. Przychody z doradztwa są większe niż z zarządzania, ale docelowo ma się to zmienić. Po trzech kwartałach zrealizujemy 2 mln zł zysku netto. W ciągu dwóch lat chcemy być w piątce najbardziej dochodowych niebankowych domów maklerskich — mówi Grzegorz Pędras.

okiem konkurenta

Trzeba mieć

pomysł

Marek Witkowski członek zarządu Copernicus Securities

Jest na rynku miejsce dla nowej grupy, ale trzeba mieć pomysł. Rozpoczynanie działalności od niszowych funduszy to ryzykowny krok, nie będzie łatwo pozyskać do nich dużo pieniędzy. Na rynku emisji obligacji robi się coraz większa konkurencja, wchodzą na niego bankowe domy maklerskie. Gracze, którzy byli na nim pierwsi — jak my, Ipopema czy BPS, nie oddadzą pola. Mamy doświadczenie i duże rozeznanie na rynku, które pozwala nam przeprowadzać duże i bardziej złożone transakcje. A w tych podstawowych marże bardzo spadły. Spółki nie akceptują niski wycen, więc nie ma co liczyć na boom na rynku IPO. Hasło niezależności od banków działało kilka lat temu, gdy firmy po problemach z opcjami nie chciały z nimi współpracować, ale teraz to za mało.