Wczoraj prześwietliliśmy poselskie portfele akcyjne, dziś pod lupę bierzemy ich oszczędności i kredyty. Parlamentarzyści zadłużyli się na 104 mln zł, zgromadzili zaś 73 mln zł (na rachunkach bankowych, w polisach, funduszach czy obligacjach) — wynika z ich oświadczeń majątkowych.

Posłowie PO na czele
Najbardziej pokaźnym portfelem może wykazać się Andrzej Gut-Mostowy, poseł PO, który zgromadził 9,73 mln zł, w tym 300 tys. EUR i 150 tys. USD. Poseł nie ma żadnego kredytu. Do jego aktywów trzeba doliczyć dom wyceniony na 1,3 mln zł i kilka nieruchomości wartych ponad 8 mln zł.
— Mój majątek powiększył się jedynie o dochód spółki Sabała [2,5 mln zł — przyp. red.]. Jestem właścicielem kilku obiektów w Zakopanem. To sklepy na Krupówkach, hotel i restauracja, moje podstawowe źródło dochodu — mówi Andrzej Gut- Mostowy. Spore zasoby pieniężne wykazał też były piłkarz, a dziś menedżer sportowy Cezary Kucharski z PO (3,93 mln zł, w tym 600 tys. EUR). Do tego dochodzą: mieszkanie wycenione na 1,16 mln zł i kilkanaście nieruchomości (ponad 8 mln zł). Na trzecim miejscu uplasował się niezależny poseł Ryszard Kalisz (2,14 mln zł). Widać, że lubi fundusze inwestycyjne, w których ulokował ponad 1,28 mln zł.
Podium dłużników
Wśród posłów z najwyższymi długami numerem jeden jest Janusz Palikot. Jego zobowiązania kredytowe (wraz z żoną) sięgają 9,71 mln zł. Poseł może natomiast pochwalić się czterema samochodami, zbiorem obrazów i mebli o wartości 3 mln zł oraz kolekcją książek za 450 tys. zł. Kolejne miejsce zajmuje Leszek Korzeniowski z PO, którego zobowiązania sięgają 4,31 mln zł. Poseł zaciągnął je na zakup ziemi rolniczej oraz inwestycję hotelową w Czechach. Podium sejmowych dłużników z 4,26 mln zł kredytów zamyka Mirosław Koźlakiewicz z PO. Poseł, który wiele lat szefował firmie drobiarskiej Cedrob (dziś jest przewodniczącym rady nadzorczej), zaciągnął kredyty na gospodarstwo rolne, w tym na zakup urządzeń drobiarskich.
— Kwota kredytów nie jest zatrważająca, jeśli weźmie się pod uwagę to, że to zobowiązania na działalność inwestycyjną, którą prowadzę od wielu lat. Moje oszczędności nie leżą na koncie, bo wierzę, że pieniądz musi się kręcić. Najważniejsze, żeby nie przeinwestować — mówi Mirosław Koźlakiewicz.
Poseł wykazał, że zgromadził 150 tys. zł, a na polisach ma blisko 500 tys. zł. Na uwagę zasługuje oświadczenie Jacka Rostowskiego, ministra finansów, który zaciągnął kilka kredytów w Wielkiej Brytanii na ponad 165,16 tys. GBP (około 827 tys. zł). Oszczędności ministra zebrane w pięciu walutach oraz funduszach sięgają 1,56 mln zł.
Sejm jak bank
Co ciekawe, jeśli chodzi o skłonność do zaciągania długów, reprezentanci narodu nie są reprezentatywni. Podczas gdy nieco ponad połowa Polaków spłaca różne zobowiązania kredytowe, w Sejmie odsetek kredytobiorców wynosi aż 68,4 proc. Być może gdyby ogół społeczeństwa miał dostęp do tak tanich pieniędzy jak parlamentarzyści, chętnych do zadłużenia się byłoby więcej. Z około 315 posłów dłużników około 88 zaciągnęło pożyczkę w sejmowym Funduszu Świadczeń Socjalnych, którego oprocentowanie jest bezkonkurencyjne — 3 proc. Najwięcej bankowych kredytów udzielił posłom PKO BP — ponad 90. To już kolejny rok z rzędu, kiedy kontrolowany przez państwo bank jest najpopularniejszym dostawcą kredytu na Wiejskiej. Drugi pod względem popularności jest Bank Pekao, który obsługuje 49 kredytów. Na trzecim miejscu jest BZ WBK, a na czwartym, dość niespodziewanie, Getin Noble ex aequo z Multibankiem.