Sejmowa opozycja wątpi w trwałość ożywienia gospodarczego

29-07-2003, 15:50

(PAP) Według posłów opozycji nie można jeszcze mówić o trwałym ożywieniu gospodarczym. Do jego osiągnięcia niezbędne są: reforma finansów publicznych, wzrost nakładów inwestycyjnych oraz zmniejszenie obciążeń podatkowych dla prowadzących działalność gospodarczą. - Podatek liniowy jest instrumentem, który dobrze by służył trwałemu ożywieniu – mówił Tomasz Szczypiński (PO).

We wtorek wicepremier i minister gospodarki, pracy i polityki społecznej Jerzy Hausner przedstawił w Sejmie informację rządu o kształtowaniu się sytuacji gospodarczej i działaniach podejmowanych przez rząd dla ożywienia gospodarki i pobudzenia przedsiębiorczości. Powołując się na dane GUS za pierwsze półrocze 2003 r., powiedział, że "wystąpiło wreszcie długo oczekiwane ożywienie gospodarcze".

"Nikt nie wątpi, że w 2003 r. będziemy mieli 3 proc. tempo wzrostu gospodarczego. Istnieje bardzo poważna szansa, że wzrost gospodarczy w 2004 r. będzie 5 - procentowy" - powiedział Hausner.

Poseł PO, Tomasz Szczypiński, przedstawiając stanowisko swojej partii w tej sprawie, powiedział, że osiągnięte w I półroczu tego roku dobre wyniki gospodarcze nie są jeszcze dowodem na to, że mamy w Polsce trwałe ożywienie gospodarcze.

Według PO, konieczne jest wprowadzenie podatku liniowego, ograniczenie kosztów pracy i reforma finansów publicznych.

"Podatek liniowy jest instrumentem, który dobrze by służył trwałemu ożywieniu gospodarczemu" - powiedział Szczypiński.

"Trzy lata z rzędu deficyt budżetowy i dług publiczny rosną. Przez dwa lata rząd Leszka Millera nie przygotował recepty na to, jak ograniczyć lub zmniejszyć dług publiczny" - dodał.

Według PO, rządowy program "Przedsiębiorczość-Rozwój-Praca" zakończył się "plajtą".

Poseł Andrzej Diakonow z klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości krytycznie ocenił efekty programów rządowych "Przede wszystkim przedsiębiorczość", "Infrastruktura klucz do rozwoju", "Przedsiębiorczość-Rozwój-Praca" i "Program naprawy finansów Rzeczpospolitej".

Zdaniem PiS, fiaskiem może zakończyć się też realizacja programu restrukturyzacji górnictwa, hutnictwa, energetyki, gazownictwa i przemysłu chemicznego.

Według Diakonowa, tylko gruntowna reforma finansów publicznych może pozwolić na pobudzenie trwałego ożywienia gospodarczego, oraz że powinna być ona priorytetem dla rządu.

"Groźny jest znaczący wzrost deficytu budżetowego w roku 2004" - powiedział.

Jarosław Kalinowski z PSL powiedział, że symptomy ożywienia gospodarczego, zbliżenie tempa wzrostu gospodarczego do 3 proc., wzrost produkcji przemysłowej, zwłaszcza tej proeksportowej to symptomy ożywienia wynikające w znacznej mierze nie z działań rządu, ale ze zmian kursu euro w stosunku do dolara i złotówki.

PSL uważa, że nie towarzyszy tym symptomom wzrost inwestycyjny, a ten jest warunkiem trwałego wzrostu gospodarczego.

Kalinowski dodał, że zbyt wysoki jest poziom deficytu budżetowego przy niskich wpływach z prywatyzacji i nadmiernej emisji obligacji oraz bonów skarbowych. Jego zdaniem Polska, z powodu katastrofalnej sytuacji finansów publicznych nie będzie mogła skorzystać z funduszy strukturalnych Unii Europejskiej.

PSL jest przeciwny wprowadzeniu podatku liniowego, jako niesprawiedliwego społecznie, jednak popiera 19 proc. podatek dochodowy od firm i osób fizycznych prowadzących działalności gospodarczą.

Waldemar Borczyk z Samoobrony zarzucił Hausnerowi, że przedstawia zbyt optymistyczną ocenę sytuacji gospodarczej.

"Przecież Pan doskonale wie, że zaczynają się w Polsce pojawiać się wskaźniki albańskie".

"Corocznie ubywa 400 tys. miejsc pracy, budżet państwa jest trwale deficytowy i w galopującym tempie prowadzi do dalszego zadłużania się i kryzysu finansowego państwa. Bilans handlu zagranicznego jest trwale ujemny. Państwowy dług publiczny sięga 50 proc. PKB" - powiedział.

Zygmunt Wrzodak (LPR) powiedział, że po wejściu Polski do Unii Europejskiej wiele polskich przedsiębiorstw upadnie, ze względu na brak wymaganych certyfikatów.

Wrzodak podkreślił też, że LPR nie zgadza się na sprzedawanie polskich zakładów energetycznych, a także na sprzedaż "w obce ręce" PKO BP, BGŻ czy PZU. Liga jest za tworzeniem narodowych koncernów: paliwowego (PKN plus Lotos), finansowych (PKO BP plus BGŻ plus PZU) i energetycznych.

Wiesław Kaczmarek, reprezentujący stanowisko SLD, powiedział, że "dla klubu SLD nie jest zaskoczeniem obserwowany dzisiaj 3 proc. wzrost gospodarczy". Według niego rząd zakładał to w roku 2001 konstruując program gospodarczy.

"Mam nadzieję, że w tym roku osiągniemy wzrost powyżej 3 proc., a w roku następnym 5 proc." - dodał.

Jego zdaniem jednak, osiągnięcie tempa wzrostu gospodarczego na poziomie 5 proc. rocznie nie jest wystarczające do tego by Polska zmniejszyła dystans do krajów Unii Europejskiej.

"Osiągamy 42 proc. średniego poziomu PKB w Unii Europejskiej, przeszło dwukrotnie mniej. Wyzwaniem rządu powinno być osiągnięcie wzrostu gospodarczego powyżej 5 proc. w roku 2005" - dodał.

Kaczmarek wskazał też na potrzebę zwiększenia nakładów na rozwój infrastruktury i zakończenie okresu "nieudolności w polityce infrastrukturalnej".

"Na infrastrukturę przeznacza się około pół procenta PKB przy półtora procenta średnio w Unii Europejskiej" - powiedział.

Kaczmarek powiedział też, że nie można dłużej odkładać reformy finansów publicznych, bo w przeciwnym wypadku spełni się czarny scenariusz niewypłacalności państwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Sejmowa opozycja wątpi w trwałość ożywienia gospodarczego