Sekretne życie wysokich depozytów

Weronika A. Kosmala
opublikowano: 09-06-2016, 22:00

Bankowość prywatna nie lubi być porównywana, 
więc skryłaby najchętniej wszystkie szczegóły 
pod hasłem „indywidualny”

ABC negocjowania stawek przy wysokich depozytach mogłoby się sprowadzać do wiadomości, że wszystko zależy od jednostkowych kryteriów. Wśród banków znajdzie się jednak i taki, w którym można się targować, mając tylko 25 tys. zł oszczędności, i taki, w którym rozmowa zaczyna się od kilkumilionowych aktywów.

Niekoniecznie milionerzy
Okrojony bankowy alfabet otwiera Alior, w którym obowiązkowo pada zapewnienie o indywidualnym traktowaniu, ale też o elastyczności w ustalaniu terminu lokaty. Niestandardowy okres, na jaki pieniądze są zdeponowane, nie jest najczęstszym skojarzeniem z bankowością prywatną, bo ze świadomości potencjalnych klientów najskuteczniej wypierają go chyba wizje wysokich progów i fantazje o konsjerżu. Żeby dołączyć do obsługiwanych przez ten departament, w Alior Banku trzeba mieć 400 tys. zł w aktywach — czyli nie najwięcej na rynku — ale bank podaje, że z reguły klienci lokują w tym segmencie powyżej 1 mln zł.

— Oferta specjalna przewiduje 2,6 proc. w skali roku i taki depozyt można otworzyć od każdej kwoty — najczęściej odkładane jest powyżej 100 tys. zł, ale zdarzają się też niższe wkłady. Fakt, że największym akcjonariuszem banku jest PZU, wyraźnie przyciąga zamożniejszych klientów, którym na negocjowaniu oprocentowania zależy jeszcze bardziej, kiedy stopy procentowe są niskie — komentuje Artur Staniak z departamentu private banking Aliora.

Banki na „b” również proponują dostosowującą się tabelę, przy czym BPS poszerza swój próg o dwie obce waluty, bo jedynym warunkiem do negocjowania jest wpłata 100 tys. zł albo 50 tys. EUR czy USD. Standardowa stawka dla rocznego depozytu to 1,5 proc., ale w zależności od tego, jaki klient generuje dla banku dochód, ten podnosi poziom.

Podstawowe pytanie, to o ile — w większości takich departamentów, trochę powyżej WIBOR. Pod względem wysokości depozytu BPS podobny jest do BZ WBK, jednak w drugim banku aktywa klienta najwyższego segmentu powinny mieć wartość 3 mln zł 
— a negocjacje również zależały będą od zakresu współpracy i tego, czy dokupione zostanie na przykład ubezpieczenie czy karta.

Kolejny czynnik dokłada BGŻ, który zwraca uwagę na współczynnik płynności i zależność oferowania depozytów z ujemną marżą od potrzeby zwiększenia płynnych aktywów. BGŻ nie potrzebuje ich zwiększać, więc przy obecnej sytuacji rynkowej oprocentowanie mieści się w 2 proc., przy czym aktywa płynne w departamencie muszą być warte najmniej 
600 tys. zł.

Zyskowna noc
Różne scenariusze przygotował dla swoich klientów Citi Handlowy, bo ci, którzy nie są jeszcze obsługiwani przez bankowość prywatną, mogą trafić do przedsionka — segmentu Gold — w którym można ustalać stawki przy depozytach od 50 tys. zł i aktywach od 300 tys. zł. Mając 3 mln zł, negocjować można już przy niższych kwotach lokat, nawet kilkunastu tysiącach złotych.

— Jeśli chodzi o częstość negocjacji, obserwujemy spadek, bo w warunkach niskich stóp procentowych klienci raczej odwracają się od lokat i kupują obligacje — komentuje Marcin Rosiecki, dyrektor departamentu bankowości prywatnej w Citi Handlowym, dodając, że większość takich lokat zakładanych jest na 1-3 miesiące, a przy większych kwotach zainteresowanie wzbudzają lokaty typu overnight.

„D” jak „depozyt od 25 tys. zł”, bo taki daje możliwość spierania się o oprocentowanie z Deutsche Bankiem w ramach oferty standardowej. W bankowości prywatnej nie ma progu wysokości wkładu, ale jest próg wejścia, który wynosi 500 tys. zł w aktywach.

Bankiem, który ewidentnie kojarzy się z usługami dla zamożnych klientów, jest Getin Noble, ale — wbrew pozorom — wymogi nie są najsurowsze na rynku, bo zamiast kilku milionów, bank oczekuje 1 mln zł aktywów, żeby negocjować niezależnie od tego, czy przelanych na lokatę zostanie 500 tys. zł czy 50 mln zł.

— Negocjacje lokat nie zdarzają się często, ponieważ oprocentowanie lokat standardowych jest u nas na bardzo dobrym poziomie (od 2 proc. przy lokatach trzymiesięcznych do 3 proc. na lokatach 36-miesięcznych). Dla klienta zawsze najważniejsza jest pozostała paleta produktów i usług dodatkowych, które posiadamy w naszym Private Bankingu, a oprocentowanie lokat często ma dla niego drugorzędne znaczenie — tłumaczy Mariusz Latek, dyrektor zarządzający departamentu bankowości prywatnej w Getin Noble.

Niski próg
Skojarzenia z prestiżem dostępnym dla milionerów szybko ustępują w ING, bo bank istotnie przybliża klientom poczucie bogactwa, zapewniając wejście do segmentu bankowości prywatnej tym, których aktywa są warte już 150 tys. zł. Jeśli jednak mowa o negocjowaniu depozytów, zachowuje większą rezerwę, uzależniając stawkę od wielu czynników — na czele ze strukturą inwestycyjnego portfela.

Aurę tajemniczości z powodzeniem rozwija wokół tematu Bank Millennium, który jednocześnie podkreśla indywidualne podejście i zależność od relacji klienta z bankiem.

— Zdecydowanie nie chciałbym wskazywać minimalnego progu kwoty, który kwalifikuje lokatę terminową do negocjacji. Wystarczy powiedzieć, że jest to opcja dla klientów zamożnych, ale przecież sama usługa bankowości prywatnej tę cechę implikuje — komentuje Arkadiusz Stolarski, dyrektor departamentu bankowości prywatnej w Millennium, który zwraca też uwagę na to, jak długo klient związany jest z bankiem, czy przelewa na konto w nim wynagrodzenie i przeprowadza codzienne operacje.

Same skłonności do negocjowania uzależnia natomiast głównie od warunków gospodarczych.
— Wielu zamożnych klientów nie jest zainteresowanych negocjowaniem stopy procentowej osiąganej na produkcie depozytowym, ponieważ skupiają się na zysku osiąganym na części inwestycyjnej swojego portfela — dodaje Arkadiusz Stolarski.
W grupie na „m” mBank też się streszcza, ale do komunikatu, że depozyty w ramach bankowości prywatnej z założenia mają negocjowalne oprocentowanie, a żeby mieć tę możliwość, niezbędne są aktywa wyceniane na 1 mln zł.

Poza tym, że banki na „p” czyta się tak samo, ustalanie stawek odbywa się w nich na podobnych warunkach. I w Pekao, i w PKO BP, progiem wejścia do najwyższego segmentu jest 1 mln zł w aktywach, a posiadacze takiego majątku mogą dostosowywać różne elementy oferty.

Abecadło kończy Raiffeisen, chociaż właściwie powinien znaleźć się w środku, bo nazwę departamentu bankowości prywatnej poprzedzają jeszcze imiona Friedrich Wilhelm, należące do założyciela. Poza oryginalnością w nazwie bank nie odstaje od kilku poprzedników na dwie inne spółgłoski, bo negocjacje można prowadzić dla różnych produktów inwestycyjnych, ale aktywa muszą być warte 1 mln zł. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika A. Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu