O swoistym pechu mogli mówić inwestorzy handlujący na londyńskim parkiecie. Przez długie godziny największa europejska giełda była nieczynna z powodu awarii systemu komputerowego. To najgorsza awaria od ośmiu lat. Handel wznowiono dopiero około godziny 17-tej polskiego czasu na niecałą godzinę przed zamknięciem regulaminowej sesji. Mimo to wskaźnik FTSE zdążył zyskać ponad 3,8 proc. Z kolei indeks DAX 2,2 zyskał proc. a CAC40 urósł o 3,4 proc.
Ponad 8-proc. aprecjacja stała się udziałem papierów UBS, szwajcarskiego giganta bankowego. Powody do zadowolenia mieli też akcjonariusze Deutsche Banku.
Popytem cieszyły się walory Vinci, światowego lidera sektora budowlanego. Wtórowały mu papiery Rogal BAM Groep, największej holenderskiej spółki konstrukcyjnej.
Dzięki odbiciu na rynku paliwowym, gdzie pod naporem spekulacji związanych z huraganem Ike znów drożała ropa, swoje wyceny wzmacniały czołowe koncerny paliwowe.
Z kolei po informacji o 2,8-proc. wzroście ruchu pasażerskiego na trasach
transatlantyckich w sierpniu rósł kurs akcji Air France-KLM Group, największego
europejskiego przewoźnika lotniczego.