Sektor MSP z zazdrością spogląda na UE

Adam L. Kalus
opublikowano: 2001-11-13 00:00

Od roku 1990 wszystkie bez wyjątku ekipy rządowe III RP podkreślają ważność sektora małych i średnich przedsiębiorstw dla gospodarki. Obie te kategorie zostały nawet wyodrębnione w ustawie Prawo działalności gospodarczej. Każda ekipa czuła się również w obowiązku opracować program wspierania MSP.

Najmniejszy biznes szczególnego znaczenia nabiera oczywiście w okresie kampanii wyborczych. Nadzwyczajna intensyfikacja obietnic porównywalna jest tylko z ich ogólnikowością. A potem wszystko wraca do normy. Z imponujących programów pozostaje tylko tyle, że mały lub średni przedsiębiorca może otrzymać od państwa co najwyżej refundację kosztów szkolenia lub uczestnictwa w targach i wystawach międzynarodowych.

O skali zaangażowania państwa w program wspierania sektora MSP świadczy zaplanowana w budżecie (skonstruowanym jeszcze przez poprzedni rząd) na przyszły rok kwota 76 mln zł, następnie obniżona w wyniku dziury budżetowej do 38 mln zł. W minionych latach kwoty te były jeszcze niższe. Takimi pieniędzmi ponad 2 milionom małych i średnich firm pomóc nie można.

Całkiem inaczej drobny biznes ma się w krajach unijnych. UE od swego powstania doceniała rolę i rangę małych i średnich przedsiębiorców w procesie zrównoważonego rozwoju gospodarczego. A jak wspiera sektor MSP, najlepiej widać na przykładzie naszego najbliższego sąsiada i najpotężniejszego kraju „piętnastki” — Niemiec. Tamtejsze doświadczenia są dla Polski o tyle istotne, iż w praktyce właśnie poprzez Niemcy będziemy wchodzić do UE. Oczywiście wielkości PKB na jednego mieszkańca po obu stronach Odry są nieporównywalne. Ale rzecz znamienna — w Niemczech uważa się, iż poza pieniędzmi nie mniej ważne są ogólnospołeczne uwarunkowania.

Do uwarunkowań tych należą:

- edukacja ekonomiczna społeczeństwa;

- budowa etosu pracy i pochwała sukcesu w interesach;

- polityka ekonomiczna i społeczna państwa, która nie preferuje wielkich przedsiębiorstw;

- rozwinięta infrastruktura społeczna i gospodarcza, ze szczególnym uwzględnieniem rynku kapitałowego;

- stabilny i przejrzysty system prawny, zostawiający przedsiębiorcom sporą dozę swobodnego działania;

- obowiązkowy interwencjonizm państwa, gdy którakolwiek z wymienionych sfer zaczyna być zagrożona lub nie działa.

Oprócz konsekwentnej budowy uwarunkowań ogólnospołecznych, państwo wspiera sektor MSP wcale niemałymi pieniędzmi w formie:

- dopłat inwestycyjnych;

- dotacji inwestycyjnych;

- ulg podatkowych i specjalnych odpisów;

- poręczeń i gwarancji;

- funduszy ułatwiających wejście na rynek;

- uczestnictwa finansowego w tzw. spółkach udziałów finansowych MSP;

- pomocy w pracach badawczych i rozwoju technologii;

- preferencyjnych kredytów.

Tworząc małe przedsiębiorstwo w starych landach Niemiec (w nowych, na obszarze byłej NRD, pomoc państwa jest zdecydowanie większa) założyciel posiadać musi zaledwie 15 proc. potrzebnych środków. Resztę otrzyma w ramach wspierania sektora MSP, z czego pożyczka nie przekracza połowy inwestycji. Resztę stanowią publiczne środki pomocowe. Najlepiej zobrazować to na przykładzie projektowanej stolarni wartości 440 tys. DEM:

- środki własne — 60 tys. DEM;

- publiczne fundusze pomocowe — 330 tys. DEM;

- bank — 40 tys. DEM.

Pożyczki udzielane są na okres powyżej 15 lat, z karencją do lat 5 oraz rocznym oprocentowaniem wynoszącym 3,5 proc. Na tle tak rozwiniętej pomocy w najbliższym Polsce kraju UE — nasze małe i średnie przed- siębiorstwa są w rynkowej konkurencji z góry przegrane.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface