Inwestycje informatyczne najczęściej jako pierwsze padają ofiarą cięć wydatków inwestycyjnych w sektorze publicznym. Dlatego zmiany technologiczne następują w nim dużo wolniej niż w całej gospodarce. Mimo że obsługą sektora publicznego zajmuje się ponad tysiąc firm IT, niewiele podmiotów jest w stanie utrzymać się z obsługi tego typu klientów.
Z najnowszego raportu firmy analityczno--badawczej DiS wynika, że sektor publiczny w Polsce obsługuje rzesza co najmniej tysiąca dużych, średnich, a czasem wręcz mikroskopijnych firm informatycznych. Jednak około 50 proc. rynku w tym segmencie koncentruje się wokół transakcji zawieranych przez 100 firm. Wiele czynników, wśród których jednym z ważniejszych jest ogromna zmienność przepisów, powoduje, że na rynku tym praktycznie w ogóle nie zaistnieli dostawcy zagraniczni.
— W latach 90. wykształciła się dość duża specjalizacja wśród dostawców dla różnorodnych obszarów służb publicznych. Działają już firmy IT obsługujące np. wyłącznie resort zdrowia czy szkolnictwo. Stale też postępuje konsolidacja rynku dostawców. Łączą się głównie dostawcy informatyki dla tego samego obszaru usług publicznych. Najczęściej dzieje się to pod parasolem silnego integratora systemowego. Łączenie dwóch partnerów o porównywalnym potencjale rozwojowym to zjawisko rzadsze. Natomiast wśród dużych firm branży IT praktycznie nie zdarzają się podmioty specjalizujące się wyłącznie w usługach dla sektora publicznego — mówi Andrzej Dyżewski, prezes firmy analityczno-badawczej DiS.
Zdaniem autorów raportu, sektor administracji i służb publicznych w kilkuletniej perspektywie okazuje się niezbyt stabilnym partnerem nawet dla dużych dostawców. Stąd naturalna dywersyfikacja ich oferty także w kierunku innych obszarów gospodarki, co w przypadku integratorów systemowych jest stosunkowo łatwe do zorganizowania.
Specjaliści zauważają, że najbardziej wymagającym informatycznie działem usług publicznych są jednostki administracji centralnej. Świadczy o tym chociażby fakt, że właśnie te jednostki są najczęściej sponsorami indywidualnych systemów informatycznych, przygotowywanych na ich zamówienie. Natomiast jednostki administracji terenowej, zarówno samorządowej, jak i rządowej, wykorzystują przede wszystkim standardowe systemy informatyczne opracowane przez wyspecjalizowane krajowe firmy branży IT lub działy informatyki funkcjonujące przy urzędach wojewódzkich.
Najbardziej zróżnicowany jest natomiast poziom nasycenia informatyką w jednostkach administracji samorządowej. Stopień informatyzacji zależy najbardziej od liczby mieszkańców danej gminy. Liczebniejsze są zwykle wyposażone w rozwinięte i w miarę zintegrowane aplikacje komputerowe. Mniejsze gminy, których jest w Polsce najwięcej, inwestują w informatykę od przypadku do przypadku, powstrzymując się raczej od wydatków na systemy zintegrowane.
— Dzięki temu, że gminy przetrwały reformę administracji terenowej w 1999 r. w formie praktycznie nie zmienionej, ich sfera informatyki nie była poddawana żadnym gwałtownym reorganizacjom. Wieloletnie, oszczędne inwestowanie w informatykę przyniosło gminom spore korzyści. Użytkownicy końcowi w tym obszarze mają do czynienia z dojrzałymi wersjami aplikacji, rozwijanymi nierzadko nawet od kilkunastu lat. Są one posadowione na stabilnych systemach operacyjnych i platformach sprzętowych. Dzięki temu nakłady na szkolenia użytkowników w sektorze publicznym mogą ulec znacznemu ograniczeniu.
