Czytasz dzięki

Selvicie rosną zamówienia

opublikowano: 26-03-2020, 22:00

Lekowa spółka usługowa, która oddzieliła się od poszukiwawczego Ryvu, zwiększyła przychody o ponad 40 proc. W tym roku też ma utrzymać wysoką dynamikę.

W wielu firmach produkcyjnych i usługowych epidemia koronawirusa powoduje przestoje czy zawieszenie prac. W branży farmaceutycznej na razie jest inaczej. Giełdowa Selvita, zajmująca się realizacją badań kontraktowych na zlecenie innych firm farmaceutycznych, na popyt nie narzeka.

Bogusław Sieczkowski, prezes i
znaczący akcjonariusz Selvity.
Zobacz więcej

Bogusław Sieczkowski, prezes i znaczący akcjonariusz Selvity. Fot. Marek Wiśniewski

— Wielu klientów troszczy się teraz o coś innego niż podpisywanie nowych kontraktów, ale np. od firm z USA spływają zapytania, czy możemy przejąć od nich większy od dotychczasowego zakres prac — mówi Bogusław Sieczkowski, prezes i znaczący akcjonariusz Selvity.

Spółka w czwartek opublikowała wyniki za 2019 r., w trakcie którego formalnie oddzieliła się od Ryvu szukającego nowych leków onkologicznych.

— Zbieramy już owoce podziału. Nasi potencjalni klienci jasno wskazywali, że rozwój współpracy z nami — lub nawet jej podjęcie — jest wykluczony, jeśli prowadzimy też działalność innowacyjną. Teraz rozmowy są prostsze — mówi Bogusław Sieczkowski.

W ubiegłym roku Selvita miała 105,2 mln zł przychodów, co oznacza wzrost o 37 proc., a także 24,8 mln zł zysku na poziomie EBITDA (wzrost o blisko 60 proc.).

— Z kwartału na kwartał było lepiej, a końcówka roku była rekordowa — przychody wzrosły w tym czasie o ponad 60 proc. rok do roku. Ten rok też zapowiada się dobrze. Portfel zamówień na 2020 r. jest w tej chwili większy o 40 proc. niż w tym samym okresie rok wcześniej. Spodziewamy się, że mimo zawirowań i niepewności na rynku w całym 2020 r. uda nam się osiągnąć 30-procentowy wzrost przychodów — mówi prezes Selvity.

Spółka nie rezygnuje też z akwizycji. Przy okazji podziału jej przedstawiciele zapowiadali, że do pierwszej transakcji może dojść w 2020 r. Selvita analizowała kilkadziesiąt spółek, głównie z Polski oraz Europy Środkowej i Wschodniej. Byli to m.in. jej podwykonawcy.

— Wyłoniliśmy krótką listę firm, z którymi zaczęliśmy już rozmowy. Wierzymy, że uda się zamknąć ten rok z pierwszą akwizycją, choć niestety spółkę trudno kupić przez wideokonferencję, a wizyty, które mieliśmy umówione, odwołano — wszystkie procesy się zatrzymały — mówi Bogusław Sieczkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane