Do tej kategorii należy sensacja weekendu, czyli nagranie zafrasowania się Donalda Tuska, czemu „pisior”, niejaki Piotr Majcher, jest szefem gabinetu politycznego i zarazem rzecznikiem nowego ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza. Zdumienie premiera szokuje, albowiem tak sobie zażyczył jego absolutnie zaufany minister! Przecież obsada gabinetów politycznych związana jest nie z urzędami, lecz z zasiadającymi w rządowych fotelach osobami — razem z odwołaniem ministra wygasają umowy o pracę w jego gabinecie.
Walczący o reelekcję przewodniczący PO nagrany został skrycie przez innych partyjnych towarzyszy. W zasadzie nie powiedział niczego szokującego, poza prymitywnym, „semantycznie znaczącym” pokpiwaniem sobie z nazwiska rzecznika MSW. Donald Tusk potwierdził tym, że jest mu znany Mackie Majcher, bohater „Opery za trzy grosze”. A cała reszta jego sensacyjnej wypowiedzi to całkowita normalność…
