Sesja w USA pod dyktando ropy

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2023-04-03 22:29

Poniedziałkowa sesja na amerykańskich giełdach determinowana była informacjami związanymi z ropą. Zaskakująca decyzja OPEC+ w sprawie obniżenia produkcji ropy wystraszyła inwestorów ponownie ożywiając obawy odnośnie inflacji i konieczności dalszego zacieśniania polityki monetarnej. A, że podwyżki stóp procentowych to nie jest coś, za czym przepadają giełdowi gracze, nikogo nie trzeba przekonywać. Stąd obserwowana niepewność i zaniepokojenie wśród handlujących akcjami, co przekładało się na wyceny głównych indeksów.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja
fot. Michael Nagle/Bloomberg

Na finiszu, dwa z trzech głównych benchmarków notowały zyski udanie rozpoczynając nowy kwartał. Chodzi o indeksy spółek reprezentujących tradycyjne obszary gospodarki z dużym udziałem koncernów paliwowych. W rezultacie indeks blue chipów Dow Jones IA zyskał niemal 330 pkt, rosnąc o 0,98 proc. Z kolei wskaźnik szerokiego rynku S&P500 urósł o 0,37 proc. W obu przypadkach była to czwarta z rzędu sesja z dodatnią zmianą. Dobrą passę przerwał za to Nasdaq Composite, który stracił 0,27 proc.

OPEC+ ogłosiła, że od maja zamierza o ponad 1 mln baryłek dziennie obniżyć wydobycie ropy by wpłynąć na ceny surowca. Te według kartelu i jego sojuszników są zbyt niskie i nie widać przesłanek, oprócz oczywiście sztucznej ingerencji w rynek poprzez ograniczanie podaży, by ropa mogła znacząco zyskać na wartości. Ożywienie w Chinach zostało oceniono jako zbyt słabe by skutecznie wesprzeć notowania surowca.

W zeszłym miesiącu cena ropy spadła do najniższego poziomu od 18 miesięcy, ponieważ nadwyżka podaży i obawy o światową gospodarkę wstrząsnęły rynkiem. Dodatkowo gwałtowny wzrost kursu dolara w związku z rosnącymi obawami inwestorów związanymi z kryzysem bankowym wywarł presję na ropę.

Decyzja wywołała spore zamieszanie. O ile pozytywnie wpłynęła na kursy akcji czołowych koncernów paliwowo-energetycznych, o tyle wzbudziła obawy, że wzrost cen nakręci ponownie inflację zmuszając władze monetarne do dalszych agresywnych podwyżek stóp procentowych. Już nawet przedstawiciele Fed przyznali, że może to skomplikować ich walkę z inflację (James Bullard szef Fed z St. Louis).

Szczególnie negatywnie przełożyło się na notowania akcji spółek wzrostowych i technologicznych, które są mocno skorelowane z poziomem stóp procentowych i rentownościami obligacji skarbowych.

Tymczasem te ostatnie, mimo wzrostu oczekiwań na podwyżki stawek zachowywały się dosyć zaskakująco. Zyski z benchmarkowych 10-letnich papierów spadły o około 4 punkty bazowe w okolice 3,43 proc. Z kolei dwuletnie papiery, mocno powiązane ze stopami po początkowym wystrzeleniu, o 11 pb później skorygowały zdobycze. Być może te oczekiwania muszą się mocniej zakorzenić by dać wyraźniejszy i trwalszy sygnał obligacjom.

Nie można też wykluczyć, że oczekiwania inflacyjne temperowane były przez słaby odczyt wskaźnika ISM obrazującego zmiany w aktywności przemysłu Stanów Zjednoczonych. Wskaźnik spadł w finalnym oszacowaniu na marzec do 46,3 pkt głębiej pogrążając się w obszarze poniżej 50 pkt oznaczającym się kurczenie się danego segmentu gospodarki. Co ciekawe, konkurencyjny indeks PMI opracowywany przez Markit Economics, pokazał natomiast wzrost do 49,2 pkt.

Sektor energetyczny w poniedziałek odnotował jeden z najlepszych dni w okresie ostatnich sześciu miesięcy. Indeks energii S&P500 zyskiwał momentami ponad 5,5 proc., zaś wartość sektora zwiększyła się o około 75 mld USD, z czego 1/3 przypadła na branżowego giganta, Exxon Mobil.