Sezon wyprzedaży czas zacząć

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 2010-01-26 00:00

Deweloperzy, którzy zgromadzili nieco gotówki, liczą na zakup gruntów w promocyjnych cenach i możliwość powiększenia swoich banków ziemi.

Ceny ziemi ustabilizowały się i wciąż są niższe niż jeszcze dwa lata temu

Deweloperzy, którzy zgromadzili nieco gotówki, liczą na zakup gruntów w promocyjnych cenach i możliwość powiększenia swoich banków ziemi.

Mimo bardzo atrakcyjnych cen gruntów inwestycyjnych w 2009 r., niepewna sytuacja ekonomiczna oraz trudności w uzyskaniu kredytów spowodowały niemal całkowity zastój tego sektora i sfinalizowanie jedynie pojedynczych transakcji kupna — sprzedaży ziemi.

Mimo że druga połowa roku przyniosła lepsze prognozy ekonomiczne i zapewnienia deweloperów o rozpoczynaniu nowych budów, nie miało to zdecydowanego wpływu na ceny gruntów inwestycyjnych. Większość projektów, których budowa ruszyła pod koniec 2009 lub na początku 2010 r., realizowana jest na gruntach kupionych jeszcze w latach 2006-08.

— Firmy, które sprzedały swoje aktywa w najkorzystniejszym okresie i mają zasoby wolnej gotówki, bądź ich sytuacja jest na tyle dobra, że mogą liczyć na bankowe finansowanie, szykują się już na wyprzedaże. Chociaż pierw- szych znaczących transakcji należy się spodziewać w połowie 2010 r., to właściciele już przestali obniżać ceny ofertowe ziemi, z nadzieją, że odrobią straty spowodowane drastycznym spadkiem cen nieruchomości na przełomie 2008 i 2009 r. — mówi Daniel Puchalski z Colliers International.

Wciąż taniej

Najbardziej na kryzysie ucierpiały grunty przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową. Zadziałał efekt domina — duże przeceny mieszkań, do jakich byli zmuszeni deweloperzy i niemal całkowite wstrzymanie nowych projektów odbiły się także na cenach ziemi. Według danych Colliers International ceny gruntów (w zależności od ich położenia) na przełomie 2008 i 2009 r. w porównaniu z początkiem 2008 r. spadły nawet o 65 proc. Najwięcej na wartości straciły tereny w słabych lokalizacjach, więc obarczone większym ryzykiem inwestycyjnym. W drugiej połowie 2009 r., w porównaniu z drugą połową 2008 r., do największej przeceny gruntów — średnio o 28,5 proc. — doszło w Katowicach, nieco mniejsze spadki cen, bo o około 20 proc., odnotowano na rynku poznańskim i trójmiejskim. Ceny w Poznaniu i Trójmieście są bardzo zbliżone i kształtują się w granicach 100-300 EUR za mkw. Najdroższe wciąż są grunty pod budownictwo mieszkaniowe w Warszawie, w niektórych dzielnicach sięgają nawet 650 EUR za mkw.

Podobnie kształtują się ceny gruntów przeznaczonych pod inwestycje biurowe. Po zdecydowanym spadku cen w drugiej połowie 2008 r., sięgającym nawet 50 proc., w roku 2009 widoczne już było spowolnienie tempa obniżek. Najwyższe ceny gruntów pod zabudowę biurową są w Warszawie i wahają się w granicach 220-700 EUR za mkw. Ceny ofertowe w pierwszej połowie 2009 r. ustabilizowały się, a w drugiej nawet wzrosły.

— W porównaniu z drugą połową 2008 r. ceny ofertowe gruntów przeznaczonych pod budowę biurowców wzrosły nawet o 38 proc. Podobnie jednak jak w przypadku gruntów mieszkaniowych, gdy zestawimy ceny z pierwszej połowy 2008 r. z obecnymi, grunty są nadal znacznie tańsze niż dwa lata temu — wyjaśnia Daniel Puchalski.

Mniej galerii handlowych

W ostatnich latach nasycił się rynek powierzchni handlowej w największych miastach. Inwestorzy dostrzegli szansę w inwestycjach w mniejszych miastach, liczących nawet 20 tys. mieszkańców. Kryzys uderzył jednak nie tylko w deweloperów, ale także w konsumentów. Sprzedaż detaliczna — mimo że w ostatnich miesiącach wzrosła — w ujęciu rocznym nadal pozostaje na niskim poziomie. Deweloperzy odkładają więc plany zakupu nowych terenów pod inwestycje handlowe, a projekty, które obecnie powstają, często są mniejsze niż pierwotnie planowano. Zastój w sprzedaży gruntów pod obiekty handlowe wynika również z tego, że ilość ziemi, na której można budować budynki o powierzchni przekraczającej 2 tys. mkw., jest ograniczona.

— Rynek gruntów się ustabilizował. W pierwszej połowie 2010 r. pojawią się prawdopodobnie informacje o szczęś- liwcach, którzy nabyli atrakcyjne działki po niskich cenach. Nie należy się jednak spodziewać zbyt dużej liczby transakcji, ponieważ inwestorzy mają w portfelach wiele nierozpoczętych projektów i w pierwszej kolejności na nich skupią uwagę. Chociaż minęły już czasy, kiedy stopy zwrotu z inwestycji nierzadko sięgały kilkudziesięciu, a nawet więcej procent, to nadal na rynku można zaleźć bardzo atrakcyjne projekty — prognozuje Daniel Puchalski.