Sieci fitness prężą muskuły

  • Alina Treptow
opublikowano: 04-02-2014, 00:00

FitFabrisc i MyGym w pocie czoła zaczynają wyciskać pieniądze. Na klubową bieżnię chcą też wskoczyć fundusze inwestycyjne

Eksplozja popularności — tak o sytuacji klubów fitness mówią przedsiębiorcy z tej branży. Modę na bycie fit wykreowali celebryci. Pomogły też firmowe fundusze socjalne, z których finansowane są wejściówki.

Zobacz więcej

SPALONE KILOGRAMY: Za rozkwitem klubów fitness stoją m.in. coraz większe problemy Polaków z otyłością. Według danych Instytutu Żywności i Żywienia, ponad połowa Polaków jest otyła lub ma nadwagę. [FOT. FOTOLIA]

— Dzięki nim ludzie przełamali bariery i przekonali się do sportu. Prowadzimy w Łodzi jeden klub, który rozbudowujemy. Pod koniec pierwszego kwartału otworzymy kolejny. Rozglądamy się też za następnymi lokalizacjami — mówi Dominik Heftowicz z FitFabrics. Na Pomorzu do otwarcia piątej placówki przymierza się Tiger Gym, sieć należąca do byłego pięściarza Dariusza Michalczewskiego.

— Nie wykluczamy, że otworzymy jeszcze jedną siłownię, niekoniecznie na Pomorzu — mówi Anna Matlak, menedżer klubu Tiger Gym. W Trójmieście znanemu sportowcowi wyrasta jednak konkurencja. Ofensywę szykuje MyGym. Pod jego szyldem działa tylko jedna placówka, ale jeszcze w tym roku to się zmieni.

— Mamy ambitne plany. Do końca 2014 r. planujemy otworzyć trzy placówki w północnej Polsce. Za kilka lat ma być ich kilkanaście — zapowiada Maciej Mazur, prezes MyGym. Spółka może liczyć na wsparcie finansowe innych trójmiejskich biznesmenów. Zainwestowali w nią Wiesław Klemba oraz Andrzej Bartoszewicz, właściciel i prezes Admiral Boats, spółki notowanej na NewConnect, specjalizującej się w produkcji łodzi.

— Branża fitness rozwija się i znając lokalny rynek, mogę powiedzieć, że jest miejsce jeszcze na jeden koncept. Dodam, że w MyGym jestem inwestorem finansowym i nie zamierzam się angażować operacyjnie — mówi Andrzej Bartoszewicz.

Trening za miliard

Benefit Systems, giełdowy operator największego w kraju pracowniczego programu motywacyjnego MultiSport, też zamierza rozwijać własne placówki. Spółka chce połączyć trzy kluby, w które wcześniej zainwestowała — Calypso, Fitness Academy oraz Fabrykę Formy. Dziś w sieci jest 27 placówek (ich łączne przychody w 2013 r. wyniosły 60 mln zł). Tomasz Józefacki, prezes Benefit Systems, zapowiada, że do końca roku będzie ich 40. Przedstawiciele spółki szacują, że Polacy już zostawiają w klubach fitness ponad 1 mld zł.

— Popyt na usługi fitness nadal rośnie. Po pierwsze Polacy coraz chętniej ćwiczą, po drugie, mają na to coraz więcej pieniędzy. Sam rynek ma jeszcze duży potencjał, ponieważ — jak pokazują wyniki Eurobarometru Komisji Europejskiej — zaledwie 25 proc. Polaków deklaruje, że uprawia sport przynajmniej raz w tygodniu. Daleko nam do średniej UE, która wynosi 40 proc., nie mówiąc o rekordzistach — Szwecji i Finlandii, gdzie ćwiczy ok. 72 proc. mieszkańców — podaje Tomasz Józefacki.

Mali i mniejsi

Polski rynek fitness należy do bardzo rozdrobnionych. Najsilniejsi gracze mają po ok. 30 placówek i udziały nieprzekraczające 5 proc. Według różnych szacunków, nad Wisłą działa ok. 5 tys. placówek, ale sieci jest zaledwie kilka. Zainteresowały się nimi fundusze private equity — kilka lat temu o krok od takiej transakcji był Enterprise Investors. Dzisiaj branży fitness przyglądają się kolejne fundusze.

— Sektor jest bardzo ciekawy. Po pierwsze, generuje gotówkę i pod względem finansowym jest bardzo bezpieczny (klienci płacą za usługę nawet z rocznym wyprzedzeniem). Po drugie, rynek z racji mody na sport notuje zwyżki. Rozwijanie sieci nie jest też bardzo trudne, ponieważ jeśli dany koncept zdał egzamin, można go łatwo kopiować w innych miejscach — mówi jeden z zarządzających funduszem private equity, który chce zachować anonimowość. Atrakcyjność tego rynku nie uchroniła jednak przed porażkami.

Najbardziej spektakularna jest historia Gymnasionu, w który zainwestował fundusz Totmes. Nie pomogła magia nazwisk założycieli — Jacka Wszoły, mistrza olimpijskiego w skoku wzwyż, Ireneusza Wesołowskiego, rekordzisty Polski w skoku wzwyż, Stefana Tatarka, byłego kanclerza BCC, i Mariusza Czerkawskiego, najlepszego polskiego hokeisty.Gymnasion ponad trzy lata temu złożył wniosek o upadłość.

— Było kilka nieudanych podejść do polskiego rynku fitness. Pionierzy musieli się wiele nauczyć, np. tego, że małe siłownie poniżej 1 tys. mkw. to nie do końca dobry pomysł — mówi nasz rozmówca z funduszu private equity.

383

mln zł Tyle wyniosły szacunkowe przychody Benefit Systems w 2013 r.

9mln Tyle Polaków uprawia sport co najmniej dwa razy w tygodniu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy