Sieci są receptą na rozwój handlu

Agnieszka Janas
opublikowano: 2003-08-07 00:00

Początki istnienia sieci związane są z hipermarketami, takimi jak HIT, które w połowie lat 90. były prawdziwą atrakcją oferując klientom podstawowe artykuły potrzebne do życia codziennego zgromadzone pod jednym dachem. Obecnie istnieje wiele wyspecjalizowanych spółek sprzedających w sieci.

— Nie ma takiej dziedziny handlu czy usług, których dostarczanie na rynek nie byłoby możliwe dzięki tej formie — wyjaśnia Piotr Kaszyński, partner w Cushman & Wakefield Healey & Baker, międzynarodowej agencji nieruchomości.

Andrzej Rosa, dyrektor generalny, właściciel i twórca Royal Collection, sieci sprzedającej odzież, podkreśla, że polscy handlowcy doskonale radzą sobie z organizacją sprzedaży.

Sieć pozwala przenosić do nowych obiektów zasady pracy sprawdzone w istniejących sklepach, umożliwia wykorzystanie efektu skali zakupów w negocjacjach z dostawcami. Sieciowy rozwój sklepów pozwala ponadto ściągać do pracy utalentowanych ludzi, gdyż stwarza im szanse na rozwój i awans, możliwy dzięki powiększaniu się przedsiębiorstwa.

— System sieciowy pozwala placówkom handlowym podążać za klientami. Analizując preferencje klientów starałem się otwierać nowe sklepy tam, gdzie robili zakupy. Pierwszy otworzyłem w 1992 r. w Warszawie przy Marszałkowskiej, popularnej wtedy ulicy handlowej. Kiedy okazało się, że klienci wolą robić zakupy w galeriach handlowych — zaczęliśmy tam otwierać placówki. Mamy już 14 sklepów i planujemy otwarcie kolejnych — podkreśla Andrzej Rosa.

Sieci dają też możliwość przetrwania sklepów nawet w trudniejszym czasie. Gdy jedna z placówek notuje gorsze wyniki, istnienie na rynku umożliwiają jej lepiej prosperujące .

— Przyszłość polskiego handlu wiąże się z rozwojem rodzimych sieci. Tylko one mają szanse szybko dostosować się do gustów klientów i dzięki temu utrzymać się na rynku. Zwłaszcza w obliczu konkurencji, która przyjdzie po zniesieniu barier celnych — podkreśla Andrzej Rosa.

Zalety sieciowej działalności handlowej potwierdza rozwój polskich marek, takich jak: Euro AGD RTV, sklepy spożywcze Żabka, czy spółka Eldorado, prowadząca hurtownie i supermarkety Stokrotka. Sieci mogą wspomóc też ekspansję producenta. Przykładem sukcesu na krajowym rynku jest gdański LPP sprzedający odzież pod marką Reserved, a w skali globalnej np. Hennes & Mauritz.

— Spodziewam się szybkiego rozwoju kilku branż dzięki wykorzystaniu tego systemu — np. aptek czy usług medycznych. Wzrasta zapotrzebowanie na sieci restauracji i kawiarni. Olbrzymi potencjał mają sieci stacji paliw, warsztatów samochodowych oraz osiedlowych supermarketów spożywczych — wylicza Piotr Kaszyński.