Siemiątkowski: Kontrakt z J&S był niebezpieczny

27-10-2004, 19:19

Były p.o. szef UOP, a potem szef Agencji Wywiadu Zbigniew Siemiątkowski zeznał w środę przed komisją śledczą ds. PKN Orlen, że służby specjalne wskazywały na zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego państwa wynikające z kontraktu z J&S na dostawy ropy. W jego opinii, zatrzymanie b. prezesa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego nastąpiło na wniosek prokuratury.

Zdaniem Siemiątkowskiego, służby specjalne wskazywały, że trzeba szukać kontaktów bezpośrednio z właścicielami złóż i próbować uniezależniać się od dostaw ropy z Rosji. Przyznał, że Polska jest skazana w 95 proc. na dostawy rosyjskie.

Kontrakt na przedłużenie umowy ze spółką J&S na dostawę rosyjskiej ropy dla PKN Orlen miał podpisać ówczesny prezes koncernu Andrzej Modrzejewski, zatrzymany przez funkcjonariuszy UOP 7 lutego 2002 roku.

To co uprawia Rosja, przynajmniej w sektorze paliwowym w krajach Europy Środkowej, to nowy imperializm gospodarczy - ocenił Siemiątkowski.

"W interesach z Rosjanami niefrasobliwość, czy nieuwaga mogą kosztować bardzo wiele. I to, co mówię, nie jest wynikiem jakiejś antyrosyjskiej fobii, tylko wiedzy, jaką uzyskałem jako szef UOP" - dodał.

"Żaden z oficerów UOP nie był ani inspiratorem, ani zleceniodawcą zatrzymania" Modrzejewskiego - mówił Siemiątkowski. Dodał, że mając do wyboru deklaracje i relacje prokuratorów Katarzyny Kalinowskiej i Małgorzaty Dukiewicz oraz swoich podwładnych z byłego Urzędu Ochrony Państwa, wierzy oficerom.

Z wcześniejszych zeznań prokuratorów przed komisją śledczą wynika, że były naciski UOP w sprawie zatrzymania 7 lutego 2002 roku ówczesnego prezesa PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego. Oficerowie UOP twierdzili, że żadnych nacisków z ich strony nie było.

Siemiątkowski oświadczył w środę, że 7 lutego, jak i w następnych dniach 2002 r., nie miał żadnej wiedzy na temat kontaktów między UOP i prokuratorą. Dodał, że "na tamtym etapie" wystarczyły mu oświadczenia jego funkcjonariuszy, którzy zapewniali, że 7 lutego 2002 roku oficerowie UOP byli w prokuraturze przypadkowo, w związku z inną zaległą sprawą, a nie w związku z planami zatrzymania Modrzejewskiego.

Nie miałem sygnałów o jakichkolwiek nieprawidłowościach na linii zarząd śledczy UOP-prokuratura. Gdybym miał, wdrożyłbym postępowanie wyjaśniające - zapewnił.

Siemiątkowski oświadczył, że wbrew temu, co mówi b. minister skarbu Wiesław Kaczmarek, uczestniczył tylko w jednym spotkaniu u premiera Leszka Millera, które odbyło się 7 lutego 2002 roku, ok. godz. 8 rano.

Zaznaczył, że na tym spotkaniu nie rozmawiano "o potrzebie aresztowania" Modrzejewskiego, a premier nie wydawał żadnych poleceń ani służbom specjalnym, ani prokuraturze. Siemiątkowski powiedział, że w spotkaniu uczestniczyli, oprócz niego i premiera, b. minister sprawiedliwości Barbara Piwnik oraz min. Kaczmarek. Przyznał, że powodem spotkania była notatka UOP przekazana 5 lutego 2002 r. Millerowi, mówiąca o planowanym przedłużeniu kontraktu na dostawy ropy przez PKN Orlen z J&S.

Według niego, premier miał pytać także, co stanie się, jeśli kontrakt zostanie podpisany.

"Kaczmarek odpowiedział uspokajająco, że nawet jeśli Modrzejewski kontrakt podpisze, jest mnóstwo czasu na renegocjacje. W końcu Modrzejewskiemu tak pilno było do dogadania się z J&S, że podpisywał nową umowę na prawie rok przed wygaśnięciem poprzedniej" - opowiadał Siemiątkowski.

Pod koniec 2001 r. - na rok przed wygaśnięciem kontraktu PKN Orlen z J&S pojawiały się informacje ze strony rosyjskiej, że jest ona gotowa dyskutować z PKN Orlen o dostawach ropy bez pośredników - zeznał Siemiątkowski. Według niego, z informacji uzyskanych przez służby specjalne wynika, że "nie do końca jest prawdą", iż J&S przedstawiała najlepszą ofertę.

Andrzej Celiński (SdPl) pytał świadka o koncern CIECH (Centrala Importowo-Eksportowa Chemikalii, wcześniejszy pośrednik w dostawach ropy z Rosji - PAP). Były szef UOP powiedział, że pamięta rozmowy z ówczesnym prezesem tej centrali Zdzisławem Montkiewiczem (został on zdymisjonowany z połowie 1997 roku), który nie ukrywał, że głównym powodem jego dymisji było to, iż bardzo energicznie upominał się o pozycję Centrali przy kontrakcie naftowym.

"Mówił wówczas, że głównym powodem było to, że nie chciał cierpliwie patrzeć jak CIECH jest rugowany z kontraktu" - dodał.

Jego zdaniem, o zwolnieniu Montkiewicza zadecydował ówczesny minister skarbu Mirosław Pietrewicz.

Siemiątkowski zapewniał, że wszystko, co robił, robił zgodnie z prawem i w interesie państwa. Przekonywał, że zachowanie Modrzejewskiego, który chciał w 2002 roku "w tajemnicy przed ministrem skarbu" przedłużyć kontrakt z J&S, zagrażało bezpieczeństwu energetycznego kraju i dlatego Modrzejewski na tym stanowisku był niebezpieczny.

Były p.o. szef UOP uważa, że poznański biznesmen Jan Kulczyk chciał - podobnie jak zarząd PKN Orlen - fuzji tego koncernu naftowego z Rafinerią Gdańską (RG) i znalezienia dla takiej spółki strategicznych inwestorów, ale nie rosyjskich.

Roman Giertych (LPR) pytał Siemiątkowskiego, czy ten informował prezydenta, jeszcze przed rozmową z Janem Kulczykiem 31 lipca 2003 roku, o innych rozmowach biznesmena z przedstawicielami rosyjskiego Łukoila, dotyczących sprzedaży PKN Orlen i Rafinerii Gdańskiej.

Siemiątkowski początkowo odpowiedział, że nie, jednak - po zapoznaniu się w czasie przerwy z tajnymi dokumentami - zmienił zeznania i podał, że już w maju 2003 roku informował prezydenta o sytuacji na rynku paliwowym w Polsce.

"Obowiązkiem AW było informowanie o sprawach istotnych dla bezpieczeństwa państwa również i prezydenta" - dodał.

Tymczasem TVN24 podał w środę, że w maju 2003 roku Agencja Wywiadu, którą kierował Siemiątkowski, sporządziła notatkę, z której wynika, że Kulczyk spotykał się z przedstawicielami rosyjskiego Łukoila i miał ich zapewniać - jako osoba reprezentująca PKN Orlen - że może obiecać im sprzedaż Rafinerii Gdańskiej.

Andrzej Grzesik (Samoobrona) pytał Siemiątkowskiego, czy UOP interesował się tym, jak i kiedy firma J&S zaczęła wchodzić na rynek paliwowy, aż stała się znaczącym pośrednikiem w dostawach ropy dla PKN Orlen (wcześniej Petrochemii Płock). B. szef AW przyznał, że J&S "krok po kroku" wchodziła na ten rynek od 1993 r., a pierwszy długoterminowy kontrakt podpisała w 1997 r. Szefem UOP był wtedy gen. Andrzej Kapkowski, a ministrem-koordynatorem służb specjalnych - Siemiątkowski.

3 listopada komisja będzie przesłuchiwać Siemiątkowskiego w trybie tajnym. Z pewnością w trakcie tego przesłuchania powróci temat, który pojawił się nieoczekiwanie, gdy Siemiątkowskiego przesłuchiwał w środę Antoni Macierewicz (RKN).

Siemiątkowski przyznał, że ma przy sobie odręczne zapiski, jakie robił podczas rozmowy z Janem Kulczykiem 31 lipca 2003 r., gdy ten przyszedł informować go, jako szefa Agencji Wywiadu, o swym spotkaniu w Wiedniu z rosyjskim szpiegiem Władimirem Ałganowem. Zapiski te posłużyły potem Siemiątkowskiemu do sporządzenia ściśle tajnej notatki, która niedawno została odtajniona na wniosek komisji śledczej. To, co zrobił Siemiątkowski z zapiskami, jest karygodne - orzekli eksperci komisji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Siemiątkowski: Kontrakt z J&S był niebezpieczny