Do niecodziennej sytuacji doszło w Signal Idunie — małym ubezpieczycielu, który specjalizuje się w sprzedaży ubezpieczeń zdrowotnych. Niemieccy właściciele firmy podjęli decyzję o natychmiastowym rozstaniu się z jej szefem — Janem Myszkowskim.

Można to porównać do zwolnienia dyscyplinarnego. Jako oficjalny powód towarzystwo podało „różnice dotyczące strategii i polityki personalnej, których nie udało się pogodzić”.
Jednak według naszych rozmówców, Niemcy poprosili Jana Myszkowskiego, by odszedł dobrowolnie. Odmówił, co rozpoczęło zimną wojnę między Warszawą a Dortmundem, siedzibą niemieckiej Signal Iduny. Najpierw został on odsunięty od wykonywania obowiązków, a następnie zwolniony. Ten fakt poprzedził audyt w polskich spółkach. Niemcy nie byli zadowoleni z wyników restrukturyzacji polskiego biznesu. Jan Myszkowski został ściągnięty do firmy, by szybko postawić ją na nogi.
Tymczasem ubiegły rok Signal Iduna zakończyła najgorszym wynikiem w historii. Musiała wystąpić do centrali o kilkanaście milionów zł dokapitalizowania.Nie wiadomo, czy je dostała. Polska Signal Iduna wystawiła na sprzedaż najcenniejsze aktywo — warszawską placówkę medyczną, którą zarządza Mediqa, jej spółka zależna.
— Nowy skład zarządu polskich spółek Signal Iduna zostanie ogłoszony w najbliższych tygodniach. Obowiązki prezesa zostały podzielone między wiceprezesów: Agnieszkę Kiełbasińską i Juergena Reimanna — poinformował Michał Gołębiewski, rzecznik prasowy Signal Iduny.
Nowym prezesem zostanie prawdopodobnie Agnieszka Kiełbasińska. Nie wiadomo, czy na stałe czy tylko do czasu, kiedy Niemcy znajdą odpowiednią osobę na to stanowisko.