Sii zebrało gotówkę na przejęcia

opublikowano: 28-01-2013, 00:00

Informatyczna spółka przygotowuje się do wejścia w sektor publiczny. Na akwizycję jest gotowa wydać 10-13 mln zł.

Dla założonej siedem lat temu spółki świadczącej usługi IT ubiegły rok był przełomowy. Zatrudnienie w sześciu oddziałach przekroczyło tysiąc osób, obroty po raz pierwszy były dziewięciocyfrowe, a zysk ośmiocyfrowy.

— Mamy 20 mln zł gotówki i jesteśmy gotowi przejąć za 10-13 mln zł firmę z ciekawymi rozwiązaniami technologicznymi lub udziałami w rynku usług publicznych, na który chcemy wejść. Chodzi o spółkę zatrudniającą 30-50 pracowników, która ma niewielkie problemy finansowe lub obecny akcjonariusz chce z niej wyjść — mówi Gregoire Nitot, założyciel i prezes Sii.

Problemy finansowe muszą być jednak umiarkowane. Sii odrzuciło już jednego kandydata, który miał za duże długi. Jeśli nie znajdzie się nic ciekawego, Sii stworzy własny zespół zajmujący się usługami dla sektora publicznego. Zaczął rekrutację szefa do takiego oddziału. Eksperci doradzają przejęcie.

— To bezpieczniejsza metoda budowania pozycji na nowych rynkach, bo można zweryfikować dotychczasowe sukcesy firmy — ocenia Marcin Pankow, prezes Holiconu, firmy, która pracuje m.in. dla samorządów i ministerstw. Nie będzie to jednak łatwe.

— Sektor publiczny ma duży potencjał, ale dziś na palcach dwóch rąk można policzyć firmy, które mają tu kontrakty, a potencjalnych kandydatów do przejęcia jest mniej niż pięciu. Nie można liczyć na to, że akwizycja pozwoli na zdobycie dużej części rynku — ocenia Jacek Levernes, członek zarządu HP Europa i prezes Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL). Od momentu powstania Sii co roku otwiera nowy oddział. Zatrudnia dziś 1200 osób

w oddziałach w: Trójmieście (400 osób), Warszawie (370), Krakowie (100), Poznaniu (100), Wrocławiu (200) i Łodzi (30).

— Co miesiąc zatrudniamy kilkudziesięciu informatyków. Rotacja wynosi 20 proc. W tym roku możemy przyjąć 800 pracowników i — przy tym poziomie rotacji — zwiększyć zatrudnienie do 1600-1800 osób — mówi Gregoire Nitot. Firma zapowiadała w ubiegłym roku, że w tym otworzy biuro w Lublinie.

— Liczyliśmy na dotację z działania 4.5.2. Nie otrzymaliśmy jej, choć ministerstwo twierdzi, że pieniądze dla nas mogą się jeszcze znaleźć. Niewykluczone, że jest szansa na fundusze z miasta.

Ale obecnie otwarcie 100-osobowego biura w Lublinie odkładamy na później — mówi Gregoire Nitot. Firma zakończy rok finansowy 31 marca. Gregoire Nitot przewiduje, że obroty urosną z 94 mln zł do 140 mln zł, a zysk brutto będzie oscylował na poziomie 11 proc. przychodów.

W roku 2013/14 obroty firmy mogą przekroczyć 200 mln zł. Właścicielami Sii są Gregoire Nitot (30 proc.) oraz notowany w Paryżu integrator Sii. Spółka zainwestowała w polski oddział 280 tys. zł, a potem pożyczyła mu 500 tys. EUR. Konsoliduje wyniki spółki, ale — jak zapewnia Gregoire Nitot — nie ma wpływuna podejmowane w Polsce decyzje.

— Sii Polska odpowiada za 15-20 proc. przychodów Sii i może się pochwalić jednym z najwyższych zysków. Po naszym sukcesie Francuzi otwierali kolejne oddziały w Europie, głównie za pomocą przejęć. Te firmy zatrudniają po 100-300 osób, ale żadna nie odniosła takiego sukcesu, jak my — uważa Gregoire Nitot. Przyznaje, że chciałby odkupić od Francuzów udziały, ale na razie firma nie jest tym zainteresowana, choć Sii Polska jeszcze nigdy nie wypłaciło dywidendy i na razie się na to nie zanosi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane