Silne emocje wywołują psychozy

opublikowano: 17-01-2018, 22:00

Tajemnicze zniknięcie 29-letniego Brytyjczyka na pustyni Negew w Izraelu ożywiło zainteresowanie tematem rzadkich chorób psychicznych wywoływanych podróżami

29-letni Olivier McAfee pojechał na pielgrzymkę do Ziemi Świętej w listopadzie. Wszelki kontakt z nim urwał się po tym, jak udał się na pustynię Negew. Izraelska grupa śledcza, która wszczęła poszukiwania, od razu natrafiła na ślady po zaginionym: najpierw znaleziono jego klucze, portfel i laptop, potem inne rzeczy osobiste, w tym wyrwane strony z Biblii. Znajomi natychmiast przypomnieli sobie, że Olivier był głęboko religijny. To właśnie naprowadziło śledczych na prawdopodobny motyw zaginięcia chłopaka: syndrom jerozolimski.

Oto ostatnie zdjęcie, które zaginiony Olivier McAfee umieścił jako „zdjęcie w tle” na swoim profilu na Facebooku. Kontakt z nim urwał się w listopadzie. Izraelscy śledczy podejrzewają, że padł ofiarą urojeń zwanych syndromem jerozolimskim.
Zobacz więcej

OSTATNIE ZDJĘCIE:

Oto ostatnie zdjęcie, które zaginiony Olivier McAfee umieścił jako „zdjęcie w tle” na swoim profilu na Facebooku. Kontakt z nim urwał się w listopadzie. Izraelscy śledczy podejrzewają, że padł ofiarą urojeń zwanych syndromem jerozolimskim. [FOT. FACEBOOK]

Jest to zaburzenie psychiczne o mocnym podłożu religijnym, występujące wśród osób odwiedzających Ziemię Świętą, zwłaszcza Jerozolimę. Turysta lub pielgrzym pod wpływem emocji związanych z odwiedzinami miejsca, któremu zawsze przypisywał wielkie znaczenie, zaczyna mieć urojenia dotyczące samego siebie: utożsamia się z którąś z postaci biblijnych, zaczyna ostentacyjnie się modlić czy prorokować. Mężczyznom wyznania chrześcijańskiego najczęściej wydaje się, że są Jezusem lub Janem Chrzcicielem, kobietom — że są Maryją, a Żydom — że są Dawidem, Samsonem lub którymś z proroków. Najbardziej znanym przypadkiem była w 1969 r. próba podpalenia meczetu Al-Aksa przez Australijczyka Michaela Dennisa Rohana — kierowany urojeniem chciał wygonić ze świętego miasta wszystkich muzułmanów.

Według psychiatrów syndrom częściej przytrafia się głównie młodym mężczyznom oraz znika wraz z opuszczeniem Ziemi Świętej i powrotem do domu. Rocznie odnotowuje się 50 przypadków takich zachorowań, choć prawdopodobnie nie wszystkie są zgłaszane lekarzom. Syndrom jerozolimski to niejedyne zaburzenie psychiczne z szerszym zjawiskiem szoku kulturowego w tle.

Równie znanym, choć nie aż tak malowniczym i powszechnie spotykanym, jest tzw. syndrom paryski, przytrafiający się niemal wyłącznie Japończykom. Według zaobserwowanych przypadków zachorowań silne reakcje psychosomatyczne, takie jak szybsze bicie serca, duszności, halucynacje wywołuje u niektórych turystów z Japonii zetknięcie się z codziennością idealizowanego przez nich Paryża. Szokują ich hałas, śmieci na ulicy, opryskliwość mieszkańców, banalność ubiorów stolicy światowej mody. Podobno problem był aż tak dotkliwy, że ambasada japońska we Francji uruchomiła specjalny telefon zaufania dla obywateli dotkniętych tym zjawiskiem.

Do podobnych zaburzeń psychiatrzy zaliczają także syndrom Stendhala, którego najbardziej znaną odmianą jest syndrom florencki. Wywołuje je u jednostek szczególnie wrażliwych zbyt silna ekspozycja na piękno ogromu dzieł sztuki, w efekcie czego omdlewają, miewają zawroty głowy, tachykardię, a nawet halucynacje.

Do tej grupy bywa zaliczany syndrom indyjski, nie przez wszystkich lekarzy zaliczany do jednostek chorobowych. Ma być silną reakcją na zbyt głębokie wejście człowieka Zachodu w świat kultury hinduskiej, zwłaszcza praktykę medytacji. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Silne emocje wywołują psychozy