Silniejszy dolar zaciąży złotemu

opublikowano: 05-11-2013, 00:00

Jak co miesiąc, poprosiliśmy kilkunastu analityków o prognozy dla złotego.

Wyhamowanie osłabienia dolara nie pozwoli rozwinąć skrzydeł naszej walucie — wynika z ankiety, przeprowadzonej przez „Puls Biznesu” wśród ekonomistów i analityków. Nie oznacza to jednak, że złoty zacznie tracić, bo jego notowania są w ostatnich tygodniach wyjątkowo stabilne — przynajmniej w odniesieniu do euro i franka szwajcarskiego. Większą zmienność można zaobserwować na kursie USD/ PLN i w listopadzie będzie podobnie, jeśli rozwój wypadków w największej gospodarce świata, czyli Stanach Zjednoczonych, będzie odmienny od tego, jakiego oczekuje dziś większość obserwatorów rynku.

— Nie zapominajmy, że rynki finansowe to w dużej mierze gra oczekiwań, oparta na psychologii. Może się okazać, że ekonomiści znów przestrzelili, zakładając, że Fed zacznie ograniczać QE3 dopiero w końcu I kwartału 2014 r. Rynek już wycenił taki scenariusz, a każde dane, które go zmienią, będą dość wyraźnie działały na korzyść dolara — mówi Marek Rogalski, głównyanalityk walutowy DM BOŚ, który w ostatnim roku najlepiej w stawce ekspertów, ankietowanych przez „PB”, prognozował kurs euro, ale jednocześnie najgorzej… kurs dolara. Jego zdaniem, za wspólną walutę na koniec listopada trzeba będzie zapłacić 4,21 zł, a za dolara 3,17 zł.

Co zrobi EBC

Prognoza Marka Rogalskiego jest zdecydowanie najbardziej „niedźwiedzia”, ale dalsze odrabianie strat przez amerykańską walutę typują także Mariusz Potaczała z DM TMS Brokers, Marcin Mrowiec z Banku Pekao i Konrad Białas z Alior Banku.

— Odroczenie redukcji QE3 aż do marca 2014 r. może się okazać niedźwiedzią przysługą dla złotego, gdyż w koszyku walut rynków wschodzących atrakcyjność naszej waluty przyblednie na tle ostatnio silnie przecenionych: indonezyjskiej i indyjskiej rupii, tureckiej liry czy brazylijskiego reala — dodaje Konrad Białas, który podkreśla, że mimo wszystko złoty i tak jest atrakcyjną alternatywą dla inwestorów, choć w porównaniu z październikiem wzrosło ryzyko wzrostu notowań powyżej poziomu 4,18 zł względem euro.

Umocnieniu dolara, które pociągnąć może za sobą osłabienie złotego do najważniejszych walut, sprzyjać mogą też rosnące oczekiwania na obniżenie stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny. To widać było pod koniec zeszłego tygodnia, kiedy kurs USD/PLN, zamiast przebić barierę 3 zł, z impetem od niej odbił, właśnie za sprawą zmiany oczekiwań dotyczących polityki pieniężnej w strefie euro. Według Moniki Kurtek, ekonomistki Banku Pocztowego, decyzja o obniżce stóp może zapaść już w listopadzie. Nasza waluta ma jednak koło ratunkowe.

— Sygnały napływające z polskiej gospodarki są pozytywne, co powinno zachęcać inwestorów do kupowania polskich aktywów — przekonuje Monika Kurtek. Dorota Strauch z Raiffeisen Polbanku również podkreśla, że dane makro będą przemawiać za złotym.

Frank w końcu drgnie?

Dane te nie będą miały specjalnego wpływu na kurs CHF/PLN, choć i tu coś może drgnąć, bo — jak przewiduje Marek Rogalski z DM BOŚ — władze szwajcarskiego banku centralnego (SNB) mogą się obawiać zarażenia deflacją w strefie euro. To na razie tylko ryzyko, ale inwestorzy mogą liczyć na większą aktywność SNB, co oznaczałoby osłabienie franka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu