Skarb bez chemii za 20 miesięcy

Anna Bytniewska
opublikowano: 2012-02-08 00:00

Nieco ponad półtora roku daje sobie resort Mikołaja Budzanowskiego na sprzedaż firm chemicznych do ostatniej akcji. Jeśli skuszą się na łupki, nie powie „nie”

W ramach nowego programu prywatyzacji Ministerstwo Skarbu Państwa podejmie kolejną już próbę sprzedaży największych w Polsce spółek chemicznych, Grupy Ciech (38,7 proc. akcji), Zakładów Azotowych Puławy (50,67 proc. akcji) oraz Grupy Azoty Tarnów (32,05 proc. akcji). Należą do niej Azoty Tarnów, Zakłady Chemiczne Police i ZAK. Wszystkie z wyjątkiem ZAK są notowane na giełdzie.

— W ciągu dwudziestu miesięcy chcemy całkowicie wyjść z akcjonariatu tych spółek. Nie wykluczamy udziału w prywatyzacji inwestorów branżowych, ale bierzemy też pod uwagę sprzedaż akcji na giełdzie. Wybierzemy wariant, który w danym momencie będzie najlepszy i da dobry efekt końcowy — mówi Mikołaj Budzanowski, minister skarbu.

Lek na drogi gaz

Inwestorzy zainteresowani polskimi spółkami chemicznymi muszą liczyć się z rosnącymi kosztami. Od 2013 r. firmy będą musiały płacić za uprawnienia do emisji CO 2. Rosną też koszty energii i gazu ziemnego, który jest podstawowym surowcem dla chemii. A możliwości jego zakupu z tańszych źródeł wciąż są w Polsce ograniczone. Jesienią 2013 r. gaz ziemny dodatkowo ma zostać obłożony akcyzą. Może chemia, wzorem firm energetycznych, powinna pomyśleć o łupkach?

— Chemia jako duży odbiorca gazu teoretycznie mogłaby zaangażować się w poszukiwania gazu łupkowego w Polsce — podobnie jak spółki energetyczne — uważa Mikołaj Budzanowski. Zdaniem ministra, dla obu branż to szansa na tańszy gaz.

— Kiedy pojawiły się możliwości sprowadzenia gazu z Niemiec przez połączenie w Lasowie i ruszył tzw. wirtualny rewers na gazociągu jamalskim, okazało się, że spółki chemiczne szybko nauczyły się handlować tym surowcem. Znalazły specjalistów, zdobyły know how i podpisały korzystne kontrakty na dostawy gazu w konkurencyjnej cenie. Jednak decyzję, czy chemia zaangażuje się w poszukiwania gazu łupkowego, pozostawiam zarządom spółek — podkreśla minister skarbu.

Anwilu szkoda

Indeks WIG Chemia od czasu tąpnięcia w trzecim kwartale 2011 r. systematycznie pnie się w górę. To może zachęcić ministerstwo do ścieżki giełdowej. Czy prywatyzacji branży powinna towarzyszyć konsolidacja? Od Aleksandra Grada, poprzedniego ministra skarbu, branża dostała zielone światło. Czy Mikołaj Budzanowski podtrzymuje dawne stanowisko resortu?

— Na pewno nie będziemy niczego spółkom narzucać. Zarządy muszą same ocenić sytuację i zdecydować, czy takie działania będą podejmowały — podkreśla Mikołaj Budzanowski. Bardziej jednoznaczne jest stanowisko ministra w sprawie Anwilu, jednego z największych producentów nawozów azotowych i jedynego producenta PCW w Polsce. Spółka należy do Orlenu, więc skarb kontroluje ją tylko pośrednio. Do niedawna koncern paliwowy chciał ją sprzedać. Negocjował w tej sprawie z Puławami, ale nie uzyskał satysfakcjonującej ceny.

— Anwil jest dobrą, rentowną spółką, więc pytanie, czy warto ją sprzedawać. Oczywiście decyzja w tym zakresie należy do właściciela — podkreśla Mikołaj Budzanowski. W bardziej złożonej sytuacji znalazła się Grupa Ciech. To jedyny w kraju producent sody i TDI, wykorzystywanego m.in. w produkcji tworzyw. Spółka jest w trakcie restrukturyzacji, zredukowała zadłużenie, ale na horyzoncie pojawiają się inne zagrożenia. Niemiecki potentat BASF buduje niedaleko polskiej granicy wytwórnię TDI. A to kluczowy produkt

Zachemu należącego do Ciechu. To nie sprzyja prywatyzacji spółki.

— Gdybym obawiał się trudności, w ogóle nie mógłbym podejmować decyzji. Chcemy sprzedać Ciech. O jego dalszą przyszłość zatroszczy się nowy właściciel — ucina Mikołaj Budzanowski. Jego zdaniem, spółka powinna bardziej skutecznie zarządzać aktywami.

— Oczekuję nie tylko konsekwentnej realizacji procesu dezinwestycji, ale też prowadzenia restrukturyzacji w całej grupie — mówi Mikołaj Budzanowski.

OKIEM EKSPERTA

Lepsza koniunktura już była

KAMIL KLISZCZ,

analityk DI BRE

Giełdowa ścieżka prywatyzacji może być trudna do zrealizowania w przypadku Grupy Ciech. Jednym z warunków nowej umowy kredytowej między spółką a bankami jest pozostanie skarbu państwa w akcjonariacie. Jeśli więc skarb będzie sprzedawał Ciech, w jego miejsce musi wejść inwestor strategiczny gwarantujący spółce stabilność. Nie da się spełnić tego warunku, sprzedając akcje Ciechu na giełdzie. Nie ma natomiast przeciwwskazań, by prywatyzować przez giełdę ZA Puławy czy Grupę Azoty Tarnów. Trzeba jednak brać pod uwagę, że jeżeli pojawi się nadpodaż akcji, rynek zareaguje nerwowo. Inwestorzy będą oczekiwać dyskonta. Ponadto sytuacja na rynkach będzie implikować cenę, jaką za akcje spółek chemicznych uzyska skarb państwa. Zakładamy, że obecnie spółki, szczególnie nawozowe, osiągnęły już rekordowe wyniki i w kolejnych kwartałach czeka je pogorszenie rentowności.