Na półmetku wezwania na akcje chemicznego Ciechu rynek gubi się w domysłach na temat szans jego powodzenia. Kluczowy będzie ruch skarbu państwa, który kontroluje 38,7 proc. kapitału spółki. Tymczasem zamiary MSP pozostają tajemnicą, zwłaszczapo tym, jak rada nadzorcza Ciechu nie poparła wniosku zarządu o zatrzymanie zysku z 2013 r. w spółce. A zatrzymanie zysku jest warunkiem, który w swoim wezwaniu stawia wzywający, czyli firma znanego biznesmena Jana Kulczyka.
— Początkowo retoryka MSP jasno wskazywała zainteresowanie ofertą KI Chemistry. Brak poparcia rady nadzorczej dla zarządu w sprawie dywidendy zasiał jednak ziarno wątpliwości w tej kwestii — uważa Krystian Brymora, analityk DM BDM. Można przypuszczać, że pomiędzy potencjalnym inwestorema MSP trwają rozmowy, zapewne również o cenie. Podmiot z grupy Kulczyk Investments oferuje przecież w wezwaniu 29,5 za akcję Ciechu, podczas gdy giełdowy kurs to około 33 zł.
— Wydaje się, że ze względów politycznych resort będzie oczekiwał premii od rynku — zauważa w swojej rekomendacji Kamil Kliszcz, analityk domu maklerskiego mBanku. Niezależnie od tego, co zrobi skarb, drobnym akcjonariuszom analitycy mówią „zostań”.
W zaktualizowanej pod koniec marca rekomendacji Kamil Kliszcz podwyższył zalecenie dla Ciechu do „kupuj”, z ceną docelową 37 zł. Uważa, że jeśli KI przejmie spółkę, to dla akcjonariuszy będzie to oznaczało atrakcyjne perspektywy uczestniczenia w rozwoju podmiotu zupełnie prywatnego. Do pozostania zachęca też Łukasz Jakubowski z UniCredit CAIB. Zaleca trzymać akcje
Ciechu, a na pewno nie brać udziału w wezwaniu. Inny pogląd, choć jest w nim odosobniony, ma Krystian Brymora.
— Podtrzymujemy zalecenie „sprzedaj”. Od czasu naszej ostatniej rekomendacji niewiele się na rynku zmieniło, a wyniki spółki za czwarty kwartał z bardzo słabym przepływem gotówkowym tylko potwierdziły część naszych obaw — mówi Krystian Brymora.
Wezwanie trwa do 25 kwietnia. Natomiast 24 kwietnia odbędzie się walne zgromadzenie, które zadecyduje m.in. o dywidendzie.