Sklepy nagromadziły zapasy. I co dalej?

  • Jakub Łaszkowski
opublikowano: 04-11-2022, 10:38
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Sprzedawcy osiągnęli zapełnienie magazynów podobne jak przed pandemią i redukują popyt na zapasy Jednocześnie zaczyna wyraźnie słabnąć popyt ze strony finalnych konsumentów. To wszystko sprawia, że producenci dóbr konsumpcyjnych muszą się szykować na cięższy rok.

Sprzedaż detaliczna obrazuje ogromną część popytu konsumpcyjnego, dlatego znajduje się wśród 20 wskaźników, które analizujemy regularnie dla 4 gospodarek – Polski, Niemiec, USA oraz Chin (dane dla wszystkich wskaźników są dostępne do pobrania na naszej platformie danych PB Analizy). W ostatnim roku popyt konsumpcyjny był bardzo mocny, ale teraz widać już powolne jego słabnięcie. On wciąż jest solidny jak na tak słabą sytuację finansową konsumentów, ale trend wzrostowy zaczyna się odwracać. I to będzie jedno z najważniejszych zjawisk determinujących sytuację makroekonomiczną w Polsce i na świecie w 2023 roku.

W Polsce głównym motorem napędowym sprzedaży detalicznej w ostatnich miesiącach była redukcja oszczędności zakumulowanych podczas pandemii i od marca 2022 roku napływ uchodźców. Uwypukla się to w strukturze branżowej, gdzie najbardziej zyskują sektory takie jak żywność czy odzież, czyli właśnie te, gdzie zakupów dokonują Ukraińcy.

W Polsce w najbliższych miesiącach sprzedaż detaliczna zacznie najprawdopodobniej maleć, ponieważ dotychczasowe motory wzrostu gasną. Zakupione na wiosnę dobra trwałe czy ubrania pozostaną z uchodźcami na dłuższy okres. Część Ukraińców wróciła do ojczyzny, co zmniejsza popyt np. na żywności. Polacy ponownie starają się oszczędzać w obawie przed kryzysem gospodarczym oraz niepewną sytuacją w sektorze energetycznym, co obniża ich wydatki w sklepach. A przynajmniej powoli kończyć będzie się proces redukcji stopy oszczędności.

W Niemczech sprzedaż detaliczna przez dłuższy czas przed i po pierwszym szoku pandemicznym trwała w stagnacji. Obecnie sprzedaż detaliczna hamuje, co wynika z narastających obaw konsumentów o przyszłe dochody oraz kryzys energetyczny podczas zimy.

W Chinach konsumenci rzucili się do sklepów po poluzowaniu wiosennych lockdownów, podczas których nagromadzili oszczędności. Nie wystarczyło to jednak na długo, co poskutkowało szybkimi spadkami w ostatnich miesiącach. Hamowanie będzie postępować, m.in. ze względu na trwanie przy polityce „zero-covid”, która trwale podnosi niepewność w społeczeństwie

W USA sprzedaż detaliczna po pandemii dynamicznie rosła, co wynikało z potężnej stymulacji fiskalnej. W 2022 roku tempo wzrostu spadło praktycznie do zera, co wynika zarówno z efektów wysokiej bazy, jak i malejących realnych dochodów konsumentów. Głównym źródłem marazmu jest wzrost cen, który powoduje obniżenie wskaźników nastrojów konsumentów w ostatnich miesiącach. Spadki pogłębia również odejście klientów od towarów w kierunku usług, na co wskazują dane z kart kredytowych największych banków np. Bank of America.

We wszystkich gospodarkach nie ma czynników, które w najbliższym czasie mogłyby spowodować wzrost sprzedaży detalicznej, przy obecnych trendach należy raczej spodziewać się stagnacji lub spadków.

Wszystko to będzie miało przełożenie na popyt na towary przemysłowe. Firmy osiągnęły niedawno poziom zapasów sprzed pandemii, stąd nie można liczyć na zamówienia, które będą miały na celu zapełnianie magazynów.

Bezpośrednie dane o zapasach dostępne są dla USA. Wskaźnik rotacji zapasów (czyli iloraz stanu zapasów i sprzedaży detalicznej) pozwala spojrzeć na zapełnienie magazynów z uwzględnieniem zmian w cenach oraz dynamiki sprzedaży. Za wyjątkiem branży spożywczej, wszędzie pierwszy lockdown wywołał wzrost wskaźnika, co było konsekwencją gwałtownego spadku sprzedaży. Potem przez brak zapasów i zerwane łańcuchy dostaw wskaźnik dla każdego sektora utrzymywał się poniżej średniej. Później stopniowo powracał do przedpandemicznych poziomów, które udało się osiągnąć niedawno w większości branż. W ostatnich miesiącach jedynie dealerzy samochodowi odczuwają problemy z niedostatkiem zapasów, co obciąża wynik dla całej gałęzi.

Dla Polski z bieżących danych dostępne są rezultaty badania koniunktury wśród przedsiębiorstw handlu detalicznego o tym, jak postrzegają swój poziom zapasów. Nie stanowi to precyzyjnego wskazania, ale przybliża kierunek zmian. Zero oznacza wskazanie neutralne, czyli że przedsiębiorstw uważających, iż mają za mało i za dużo zapasów jest identyczny udział. Im wyższa wartość, tym więcej firm zgłasza za duży poziom zapasów. Przy interpretacji wskaźnika trzeba pamiętać, że przedsiębiorstwa mogą zawsze zgłaszać za niski poziom zapasów. Może to wynikać z charakterystyki branży, dlatego lepiej odnieść się do średnich wskazań sprzed pandemii.

Obecnie deklarowane zapełnienie magazynów jest wszędzie powyżej średniej z poprzednich lat za wyjątkiem sklepów sprzedających artykuły gospodarstwa domowego (czyli głównie meble oraz sprzęt AGD).

Firmy mają już zatem zapasy odpowiadające poziomom sprzed pandemii. Co się będzie działo, jeżeli zmniejszy się zainteresowanie klientów?

Reakcją będzie już widoczne ograniczenie nowych zamówień. Wcześniej nie nadążanie za popytem klientów nakręcało zamówienia u producentów, co dokładało się do bardzo dobrej koniunktury w sektorze przemysłowym podczas pandemii. Teraz zakończenie cyklu gromadzenia zapasów dołoży się z kolei do spowolnienia koniunktury w fabrykach.

Sklepy widząc nadmierny poziom zapasów mogą także decydować się na ograniczenie wzrostu cen, aby zbyć zalegające na półkach towary. O takim scenariuszu wspomina w swoim komunikacie o nastrojach konsumentów w USA Consumer Board, a takie promocje, aby wyczyścić magazyny organizował już np. Walmart. Mniejsze tempo wzrostu cen oraz promocje spowolnią wzrost inflacji, ale na pewno jej nie zmniejszą.

Otoczenie makroekonomiczne dla producentów dóbr konsumpcyjnych, szczególnie tych nie należących do kategorii pierwszej potrzeby, jest zatem coraz słabsze. Sprzedaż będzie słabła, a wysokie zapasy dodatkowo obniżą popyt na towary ze strony sklepów. Dlatego recesja przemysłowa wydaje się nie do uniknięcia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zespół PB Analizy

Platforma SpotData
Szukasz danych? Zajrzyj na platformę.
PRZEJDŹ DO PLATFORMY DANYCH

Polecane