Skoda powiększa dystans nad rywalami

Paweł Janas
opublikowano: 2005-06-08 00:00

Skoda wyprzedziła Toyotę i wieloletniego lidera rynku — FIAT. Tyle że rynek jest w głębokiej zapaści.

Załamanie polskiego rynku motoryzacyjnego spowodowało niespotykane dotąd przetasowania w czołówce sprzedaży. Tym razem sprawcą dużej niespodzianki była Skoda. Po pięciu miesiącach czeski producent po raz pierwszy w ciągu swojej wieloletniej obecności w naszym kraju zajął pierwsze miejsce w zestawieniu liczonym narastająco od początku roku. Według danych Samaru, w okresie od stycznia do maja firma sprzedała 12,6 tys. aut. Wyprzedziła Toyotę (12,3 tys.) oraz FIAT (10,8 tys. sztuk).

— Przyczyna popularności jest oczywista. Skoda to dla wielu klientów niemal Volkswagen, tyle że za bardziej atrakcyjną cenę. Z kolei FIAT traci na tym, na czym wygrywają Czesi, czyli na małej liczbie produktów — mówi Roman Kantorski, prezes Polskiej Izby Motoryzacji (PIM).

Łyżka dziegciu

Należy jednak pamiętać, że także Skody nie ominęło załamanie krajowego rynku motoryzacyjnego. Dla porównania — w ciągu pięciu miesięcy ubiegłego roku Czesi ulokowali na polskim rynku 22,2 tys. aut, a w okresie styczeń-maj 2003 r. sprzedaż wyniosła 16,8 tys. sztuk. Podobną tendencję możemy zaobserwować w przypadku sprzedaży majowej. W ubiegłym miesiącu tego roku Czesi sprzedali 2,6 tys. aut, wyprzedzając Toyotę (2,1) i FIAT (1,7 tys). I tu jednak wynik Skody (podobnie jak wielu innych rywali) jest słabszy niż maju ubiegłego roku (3,3 tys.).

Rynek się kurczy

Łączne wyniki sprzedaży — zarówno majowe, jak też liczone narastająco od początku roku, nie nastrajają optymizmem. Według danych firmy Samar, w okresie styczeń-kwiecień Polacy kupili 106,3 tys. nowych aut osobowych wobec 169,6 tys. (!) w ubiegłym roku. Także porównanie z majem ubiegłego roku wypada nieciekawie. Z krajowych salonów di- lerskich wyjechało wówczas 20,9 tys. aut wobec 26 tys. sprzedanych w analogicznym okresie ubiegłego roku. Lepiej (o 8,2 proc). jest jedynie w stosunku do kwietnia.

— Jest źle i nie widać szans na znaczącą poprawę. Jeśli niska sprzedaż utrzyma się także latem (tradycyjnie wakacje nie sprzyjają zakupom), to grozić znacznym pogorszeniem kondycji ekonomicznej polskich dilerów — alarmuje szef PIM.