Zarządzające ponad 4 mld zł spółdzielcze kasy oszczędnościowo- -kredytowe liczą, że w tym roku o 300 tys. zwiększą grono klientów.
Grzegorz Bierecki, szef Krajowej SKOK (organ nadzorujący i kontrolujący 86 kas spółdzielczych), zawiesił poprzeczkę wysoko. W tym roku kasy mają zwiększyć grono klientów o 25 proc.
— Obecnie mamy około 1,2 mln członków. Liczymy, że do końca roku będzie ich 1,5 mln — prognozuje Grzegorz Bierecki.
Bez rewolucji
Jak SKOK chcą to zrobić? Obiecują przede wszystkim rozszerzenie portfela produktów.
— Intensywnie będą widoczne w naszych kasach fundusze inwestycyjne. Od sierpnia działa TFI SKOK. Mamy już fundusz rynku pieniężnego. Zamierzamy wprowadzić fundusze zrównoważony i akcyjny. Ich oferta powinna być dostępna wiosną. Chcemy także intensywnie sprzedawać ubezpieczenia na życie. Od roku mamy własną firmę — Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie SKOK — mówi prezes.
Rewolucyjnych zmian w strategii nie będzie.
— Pozostajemy w tym segmencie rynku, w którym jesteśmy. Interesują nas małe firmy oraz klienci indywidualni. Chcemy, aby nasi członkowie mogli znaleźć w kasach wszystkie usługi finansowe, których potrzebują — zapewnia prezes Bierecki.
Nie będzie też rewolucji w strukturze SKOK. Sześć lat trwała ich konsolidacja i wiele wskazuje na to, że powoli się kończy. Z około 200 kas zostanie ponad 80.
— 86 central kas spółdzielczych to blisko ich liczby docelowej — ocenia prezes Bierecki.
Kasa jak supermarket
Działalność SKOK, których aktywa sięgają ponad 4 mld zł, to sól w oku banków. Między innymi dlatego, że do 2006 r. są one zwolnione z podatku dochodowego.
— Jeżeli w Polsce z takich rozwiązań korzystają supermarkety, to dlaczego nie SKOK? Kasy rozwinęły się przy minimalnej pomocy państwa — ripostuje prezes Bierecki.
Nie brakuje głosów, że kasy stają się bardziej bankami niż instytucjami samopomocowymi. Wraz z rozwojem oferty takie porównania stają się nieuniknione. Prezes pośrednio to przyznaje.
— Jeżeli członkowie kasy oczekują nowoczesnych usług finansowych, to SKOK powinien im je dostarczyć. Gdybyśmy tego nie robili, poszukaliby ich gdzie indziej. Tak robią kasy na całym świecie. I tak daleko nam jeszcze do tego, co oferują amerykańskie czy kanadyjskie unie kredytowe — dodaje prezes.